Reklama

Batalia o Nowy Rynek. Są trzy wizje

Opublikowano:
Autor:

Batalia o Nowy Rynek. Są trzy wizje - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dziś w ratuszu podsumowano warsztaty na temat przyszłości Nowego Rynku. Potem była dyskusja - emocji nie brakowało. Najbardziej zacięte boje toczono o zieleń.

Dziś w ratuszu podsumowano warsztaty na temat przyszłości Nowego Rynku. Potem była dyskusja - emocji nie brakowało. Najbardziej zacięte boje toczono o zieleń.

Przyszedł czas na podsumowanie warsztatów poświęconych zagospodarowaniu Nowego Rynku, które na początku września odbyły się w Płocku. Wzięło w nich udział ok. 100 osób, główkowali,
jak zmienić nie do poznania płocki Nowy Rynek, by stał się okazałą i funkcjonalną wizytówką centrum miasta, zamiast je szpecić.

Dziś prowadzący warsztaty dr hab. inż. arch. Piotr Lorens, szef Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej, przestawił wnioski płynące z ok. 80-stronicowego raportu.

Trzy wizje Nowego Rynku


W trakcie warsztatów wykluły się trzy wizje Nowego Rynku - kompromisowa i dwie skrajne. Kompromisowa zakłada zbudowanie na Nowym Rynku parkingu podziemnego, zachowanie Antypodkowy przy jednoczesnym zaznaczeniu w jakiś sposób miejsca, w którym niegdyś istniała historyczna podkowa (albo byłby to nowy budynek wzorowany na starym obiekcie, albo jakiś inny ślad budowli). W południowej części tak jak dotąd byłaby zieleń, przy ulicach szpaler drzew. Przy dawnym dworcu znalazłoby się miejsce na „nowy symbol miasta” - bramę albo inną konstrukcję, np. w formie odwróconej podkowy.

Skrajne koncepcje wiążą się z budynkiem Antypodkowy - jedna zakłada jej zburzenie i odbudowanie podkowy. Według drugiej - Antypodkowa zostaje na swoim miejscu, a zamiast podkowy będzie więcej zieleni.

Jak to z kompromisami bywa - wersja zwana kompromisową zadowoliła najmniejszą liczbę uczestników, skrajne spodobały się w zależności od tego, czy ktoś obstawał przy wersji ze zburzeniem budynku czy zostawieniem go w spokoju.

Zieleń - jest jej za mało czy przeciwnie - pod dostatkiem?

Tym razem najwięcej emocji wzbudzał jednak nie budynek przecinający plac przed teatrem na pół, ale dwie kwestie - zieleń i parkingi.

- Centrum miasta jest doszczętnie zabudowane - przekonywał jeden z mieszkańców, któremu ewidentnie nie spodobał się zbyt mały udział zieleni we wszystkich trzech koncepcjach. - W latach 60. i 70. miasto bardzo szybko powstawało, zagęszczało się. Nie mamy otwartej przestrzeni, brakuje zieleni, dlatego uporczywie apeluję, by linie zieleni były szersze, zacieniona aleja mogłaby trochę zakryć teatr, bo ta wielka bryła przytłacza to miejsce.

Sęk w tym, że tradycyjnie rozumiany park w tym miejscu raczej nie wchodzi w rachubę. - Jeśli chcemy mieć na Nowym Rynku parkingi podziemne, a tu się chyba zgadzamy, że muszą być, to trudno je pogodzić z przestrzenią parkową - przekonywał Piotr Lorens. - Poza tym nie jest to park miejski i nigdy nim nie będzie, bo jest zbyt mały. Podczas warsztatów zgodziliśmy się, że powinna to być przestrzeń wielofunkcyjna, choć faktycznie wszyscy podkreślali, że nie wolno zapominać o zieleni.

Jednym słowem: dużo zieleni - tak, tylko park - nie. - Ale mówię o zieleni uporządkowanej i niższej, wysoki byłby tylko wspomniany szpaler drzew - przypominał prowadzący.

Również Jacek Zieleniewski, prezes Towarzystwa Lekarskiego nie chciałby zbytnio zabudowywać placu.

- Przestrzeń to towar deficytowy w tym miejscu - wskazywał. - Od strony Kolegialnej mieszka 10 tysięcy płocczan, od starówki - 8 tys. , na osiedlu Tysiąclecia - 24 tys., od Kochanowskiego - kolejne 10 tys. Zagęszczenie jest ogromne i tym 40 tys. osób powinno się stworzyć możliwości, by w trakcie 6-7 minutowego spaceru mieli zacienioną, zadrzewioną przestrzeń do odpoczynku, rekreacji. To miejsce nie ma być atrakcyjne dla samochodów, którzy przyjadą na chwilę, ale dla tych mieszkańców, którzy tu żyją!

Piotr Lorens znów oponował, że jego zdaniem wszelkie monofunkcyjne, skrajne rozwiązania są w tym miejscu niekorzystne. Tak samo jak dziś nie podoba nam się parking, nie będzie nam się podobało jeśli zazielenimy całą przestrzeń - uważa.

Ale byli też tacy, którzy uważali, że w Płocku zieleni mamy pod dostatkiem. - Wszyscy chyba zapomnieli, że Płock leży nad Wisłą, ma piękną zazielenioną skarpę zazieleniona, można się tam relaksować do woli - mówił jeden z mieszkańców. - Zrobienie kolejnego miejsca do odpoczynku nie zdałoby egzaminu. Dlatego wersja ustalona na warsztatach wydaje mi się słuszna, inaczej przez następne lata będziemy się spierać, czy ma tu być park, czy parkingi i zostaniemy z czymś takim zaniedbanym!

Parkingi - płatne czy bezpłatne?

Odmiennie zdanie płocczanie mieli również w kwestii parkingów. - Nie trzeba długo szukać, by wskazać, do czego prowadzi wprowadzenie płatnych parkingów. Spójrzmy na Włocławek, w którym gdy zabrakło bezpłatnych miejsc postojowych, centrum całkiem umarło - grzmiał Andrzej Majchrowski.

Dodawał, że cieszy się z decyzji prezydenta, który odstąpił od pomysłu płatnego parkowania. - Tu, w centrum, na Królewieckiej, Tumskiej, Nowym Rynku działa 700-800 podmiotów, daje to ponad 10 tys. osób związanych z funkcjonowaniem centrum. Tylko rozsądne zagospodarowanie tego miejsca pozwoli utrzymać atrakcyjność centrum, a co za tym idzie - zatrudnienie tych ludzi.

Inny mieszkaniec krótko, ale dosadnie wyraził, co myśli o odstąpieniu od pomysłu z opłatami za parkowanie w centrum. - Bezpłatne parkowanie to skutek populistycznej, prymitywnej polityki miłości - grzmiał. - Parkowanie za darmo skutkuje bałaganem w centrum miasta!

Nie da się wrócić do XIX wieku!

Mniej sporów wzbudzały inne aspekty zabudowy Nowego Rynku. - Nie da się wrócić do XIX w. i miasteczka gubernialnego, zapomnijmy o tym! - apelował płocczanin, odnosząc się do pomysłów odtworzenia budynku podkowy.

- Nikt nie mówił o powrocie do historycznego kształtu podkowy, może to być bardzo nowoczesna forma - kontrowała Iwona Wierzbicka.

Dyskutujący zgadzali się natomiast co to samej idei warsztatów. Podkreślali, że to krok milowy w rozmowach o przestrzeni.

Z udanych warsztatów cieszył się też prezydent Andrzej Nowakowski. - Jedynym moim zmartwieniem po tych warsztatach jest znalezienie pieniędzy na realizację tych zamierzeń - mówił prezydent. - Nie ukrywam, że liczę na wsparcie ze środków unijnych.

Dużo więcej i znacznie bardziej śmiałych i odważnych propozycji na Nowy Rynek niż dorośli mieli uczniowie płockich szkół biorący udział w konkursie plastycznym na wizję tego miejsca. Prezydent narodził laureatów konkursu, ich pomysły na plac przed teatrem można podziwiać na wystawie w ratuszu.


Czytaj też:

Plac przed teatrem. Zobacz, co wymyślili




fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE