Reklama

Reklama

Wisła w końcu przełamała fatalną passę! Wygrana w Zabrzu i niemal pewne utrzymanie!

Opublikowano: sob, 24 kwi 2021 15:20
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Miecznik

Wisła w końcu przełamała fatalną passę! Wygrana w Zabrzu i niemal pewne utrzymanie!  - Zdjęcie główne

foto Tomasz Miecznik

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Punkty zdobyte w Zabrzu były dla Wisły Płock na wagę złota, bo w innym przypadku dystans do ekip zamykających tabelę mógł drastycznie się zmniejszyć. Podopieczni Macieja Bartoszka wygrali z Górnikiem 2:0 i praktycznie zapewnili sobie utrzymanie w PKO Ekstraklasie w tym sezonie.

Reklama

Po słabym meczu w Krakowie wydawało się oczywiste, że trener Maciej Bartoszek musi zareagować. Szkoleniowiec przyzywczaja, że zaskakuje składem, a w Zabrzu postawił na całkowicie niespodziewaną jedenastkę. W miejsce kontuzjowanego Kristiana Vallo desygnował Damiana Zbozienia, z zawieszonego za żółte kartki Angela Garcię zastąpił cofnięty ze skrzydła Piotr Tomasik. Na lewym skrzydle szansę dostał Luka Susnijara, a największym zaskoczeniem była obsada pozycji napastnika - Cilliana Sheridana zabrakło w kadrze meczowej, a Patryk Tuszyński usiadł na ławce rezerwowych. Mecz rozpoczął Mateusz Lewandowski. 

O pierwszej połowie można napisać tyle, że się odbyła. W obu drużynach brakowało dokładności, a co za tym idzie nie było mowy o dobrych sytuacjach bramkowych. Sporo było za to polowania na nogi rywali, o czym przekonał się m.in. Dawid Kocyła. Jedyną konkretną okazją w pierwszych 45 minutach był wolej Mateusza Szwocha łatwo obroniony przez Martina Chudego. To był doliczony czas gry pierwszej połowy, a chwilę później arbiter zaprosił drużyny na przerwę. 

Trenerzy mieli świadomość, że ich drużyny nie funkcjonują tak, jakby sobie tego życzyli. Maciej Bartoszek zdjął słabo grających Lukę Susnijarę i Mateusza Lewandowskiego, wprowadził na boisko Patryka Tuszyńskiego i Damiana Michalskiego. Marcin Brosz desygnował do gry Richmonda Boyakie. 

Pierwszy kwadrans drugiej połowy należał do Górnika, który raz po raz napierał. Ghańczyk miał 3 niezłe okazje, ale albo kulało wykończenie albo Jakub Rzeźniczak wybijał piłkę w ostatniej chwili. Najlepszą okazję zmarnował jednak Alex Sobczak.

Gospodarze napierali i gotowało się w polu karnym Krzysztofa Kamińskiego. Wydawało się, że otwarcie wyniku jest kwestią czasu. Tak też się stało, ale gola niespodziewanie zdobyła Wisła Płock. Dawid Kocyła świetnie wykorzystał błąd w przyjęciu Przemysława Wiśniewskiego i odebrał mu piłkę. Podał do wbiegającego Tuszyńskiego. Napastnik Wisły nie jest typem szybkościowca i obrońcy gospodarzy go dogonili, ale mimo asysty 3 rywali Tuszyński strzelił gola. 

Górnik się zaciął, a Marcin Brosz wprowadził na boisko kolejnych młodych zawodników. Nafciarze raczej kontrolowali przebieg spotkania, a nawet zdobyli drugą bramkę. Piłkę z autu rzucił Zbozień, zgrał Alan Uryga, a niepilnowany Szwoch efektownie zdobył swoją 5. bramkę w spotkaniu.

Na boisku iskrzało, zawodnikom puszczały nerwy, ale obyło się bez czerwonych kartek. Nafciarze przełamali passę 10 meczów bez zwycięstwa i wydaje się, że dzięki tej wygranej zapewnili sobie utrzymanie w PKO Ekstraklasie. 

Górnik Zabrze - Wisla Płock 0:2 (0:0)

bramki:

0:1 - Patryk Tuszyński 61'

0:2 - Mateusz Szwoch 80'

Górnik Zabrze: 84. Martin Chudý - 3. Krzysztof Kubica, 2. Przemysław Wiśniewski, 27. Adrian Gryszkiewicz - 16. Dariusz Pawłowski (72', 15. Norbert Wojtuszek), 6. Roman Procházka (72', 13. Kacper Michalski), 17. Bartosz Nowak, 20. Daniel Ściślak (46', 10. Richmond Boakye), 64. Erik Janža - 21. Piotr Krawczyk (72', 7. Michał Rostkowski), 9. Jesús Jiménez.

Wisła Płock: 1. Krzysztof Kamiński - 33. Damian Zbozień, 25. Jakub Rzeźniczak, 18. Alan Uryga, 7. Piotr Tomasik - 9. Dawid Kocyła (62', 11. Piotr Pyrdoł), 94. Dušan Lagator, 6. Damian Rasak, 14. Mateusz Szwoch, 20. Luka Šušnjara (46', 8. Patryk Tuszyński) - 37. Mateusz Lewandowski (46', 2. Damian Michalski).

Żółte kartki: Ściślak, Kubica, Boakye - Kocyła, Lagator, Zbozień, Uryga.

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 6 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    (P)

    To nie strach o kasę, czy brak ambicji - ten skład jest po prostu strasznie słaby. Ściągamy piłkarzy mono przeciętnych, wielu z nich nie nadaje się na ten poziom rozgrywek (np. Tomasik?), naściągaliśmy cały wagon obrońców, do tego drugie tyle napastników, choć gramy jednym, a na skrzydle pustki... Jedyna sensowna w tej chwili taktyka na każdy kolejny mecz, to odmówienie różańca w szatni. :)

  • 6 miesięcy temu | ocena +11 / -1

    M M

    Prawie pewne utrzymanie? Akurat redaktorku. Podbeskidzie i Stal Mielec też wygrały, więc jeszcze różnie może być.

  • 6 miesięcy temu | ocena +4 / -1

    zibider

    "...a niepilnowany Szwoch efektownie zdobył swoją 5. bramkę w spotkaniu." - a Wisła wygrała tylko 2:0 choć Szwoch zdobył 5 bramek hihihih Panie "dziennikarzu" - 5 bramkę w sezonie!!!!

  • 6 miesięcy temu | ocena +10 / -7

    Już kiedyś

    o tym pisałem, im nie chce się grać. Nie utożsamiają się z zespołem. Dlatego ich gra tak wygląda. Gdy zagraża spadek z ligi, nagle przypominają sobie jak się gra w piłkę. Podobnie zachowują się, gdy zajdą wysoko w tabeli, wtedy nagle mają spadek formy. Po co wysilać się nad grą w pucharach. I tak w kółko. A wypłata na konto i tak trafi.

  • 6 miesięcy temu | ocena +5 / -1

    Z.

    Czas na zmianę miesiąca

  • 6 miesięcy temu | ocena +8 / -6

    NN

    Strach o kasę zadziałał? Ręczni walczą w szczycie Europy, nożni bronią przed spadkiem. I to sukces i to... sukces??

    • 6 miesięcy temu | ocena +0 / -0

      (P)

      W wyścigach psich zaprzęgów, to Polska jest wręcz potęgą... tylko kogo to obchodzi? To nie sztuka rzucić trochę kasy i odnieść sukces w dyscyplinie, gdzie nie ma większej konkurencji, bo mało kto chce się za nią brać. Nożni broni się przed spadkiem na najwyższym szczeblu kraju, gdzie od lat bardzo chce się dostać praktycznie każde trochę większe miasteczko - konkurencja jest ogromna. Trudno, żeby ręczni z takim budżetem walczyli o utrzymanie w dyscyplinie, którą mało kto w kraju uprawia, a na najwyższym szczeblu tak naprawdę grają zespoły przyszkolne. Do tej LM, z tego co wiem, też się dostają głównie ze względu na dziką kartę od organizatorów, bo może poza ostatnim wyskokiem od lat panuje w tej sekcji stagnacja - ograć dzieciaków z jakiegoś Będziszewa i "wywalczyć" 2 miejsce, bo szans na przeskoczenie Kielc nie ma... W LM też ledwo co jakieś punkty ugrywali. Dlatego bez manipulacji proszę.