reklama

Udana inauguracja Adama Majewskiego! Wisła Płock wygrywa w Częstochowie, choć w końcówce było gorąco

Opublikowano:
Autor:

Udana inauguracja Adama Majewskiego! Wisła Płock wygrywa w Częstochowie, choć w końcówce było gorąco - Zdjęcie główne
Autor: Wisła Płock S.A.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportPodobnie jak przed rokiem, tak i w sezonie 2026/27 Wisła Płock zaczynała sezon w PKO Ekstraklasie od wyjazdowego spotkania z Rakowem Częstochowa. Padł nawet taki sam rezultat, Nafciarze wygrali 2:1, choć przebieg spotkania był zupełnie inny. Adam Majewski wygrał pierwszy oficjalny mecz w roli trenera Wisły Płock.
reklama

Wielu ekspertów przed sezonem wskazywało Wisłę Płock w gronie drużyn, które w sezonie 2026/27 spadną z PKO Ekstraklasy. Jako powody wskazywali m.in. odejście Mariusza Misiury, słabą rundę wiosenną czy brak Wiktora Nowaka w składzie. Mało kto patrzył, że zespół obejmuje Adam Majewski - człowiek, u którego Said Hamulić strzelał gole, doświadczony w trudnych warunkach szkoleniowiec. Co więcej, do zespołu dołączyli Adam Radwański, Olaf Kobacki, Jurica Prsir, Patryk Kun czy doświadczony Marcin Flis. 

Po pierwszym meczu zdecydowanie zbyt wcześnie, by mówić jaki to będzie sezon, ale Nafciarze pokazali się z niezłej strony. Momentami Nafciarze dawali się spychać zbyt głęboko do defensywy, w drugiej połowie brakowało zawodnika, który wziąłby na siebie ciężar rozegrania akcji ofensywnej, ale w ogólnym rozrachunku drużyna Adama Majewskiego wraca do Płocka z trzema punktami i ma powody do zadowolenia, choć zapewne trener zwróci uwagę na kilka niedociągnięć.

reklama

Marcin Flis wrócił do Ekstraklasy i został MVP

Wielu kibiców Marcina Flisa kojarzy głównie z występów w Stali Mielec. Zawodnik przez ostatnie lata grał w Pogoni Siedlce, do której trafił po półrocznym okresie bez klubu. Doświadczony stoper świetnie wkomponował się w I-ligową ekipę, został egzekutorem rzutów karnych i niesamowicie skutecznym obrońcą. Nawyki z Siedlec przeniósł do Płocka i już w debiucie strzelił gola.

Nafciarze zaczęli obiecująco, potrafili przenieść ciężar gry na połowę Rakowa, ale im bliżej pola karnego Rakowa, tym argumentów było coraz mniej. Były próby szybkiego rozegranie, kilka wrzutek, ale najgroźniej było po wrzutach z autu Adama Radwańskiego. Z czasem Raków zaczął przejmować inicjatywę, a ostrzeżenie wysłał w 10. minucie, kiedy to Patryk Makuch przestawił Flisa i uderzył na bramkę Wisły. Rafał Leszczyński był na posterunku. Golkiper Wisły miał nieco pracy, choć nie można powiedzieć, że wspinał się na wyżyny swoich umiejętności. Strzały z dystansu zawodników Dawida Kroczka były przeciętne. 

reklama

Tempo meczu nie powalało, aż w końcu w w 37. minucie Radwański wykonał kolejny rzut z autu, Oskar Repka się pomylił i piłka spadła pod nogi stopera Wisły. Flis huknął z woleja i otworzył wynik spotkania. 

W 49. minucie było już 2:0, a Marcin Flis znów odegrał ważną rolę. Wszystko zaczęło się od zagrania ręką w śroku pola. Dani Pacheco przytomnie zagrał do Saida Hamulicia - napastnik nieźle dryblował, ale nie oddał na czas piłki. Zespół podszedł jednak wyżej, zbierał kolejne krótkie wybite piłki i ponawiał atak. W końcu kolejne dośrodkowanie, tym razem Flisa i wydawało się, że bramkarz łatwo złapie piłkę do "koszyczka". 17-letni Wiktor Żołneczko wypuścił piłkę, a tam czyhał już Żan Rogelj. Słoweniec wpakował piłkę do bramki z bliska. 

reklama

Raków grał dość wolno, a jedynym zagrożeniem były dośrodkowania do Patryka Makucha. Długo bliżej podwyższenia rezultatu była jednak Wisła, a nie Raków.

Nafciarze podali jednak tlen gospodarzom. Marcin Kamiński niecelnie zagrał piłkę w polu karnym, a ratujący sytuację Jurica Prsir zahaczył Jeana Carlosa Silvę. Analiza sytuacji trwała dość długo, ale sędzia Paweł Malec zdecydował się podyktować rzut karny. Z 11. metra pewnie uderzył Makuch. 

Po strzeleniu bramki Raków zaczął grać śmielej, za to Wiśle zaczęło brakować tlenu. Po zejściu Hamulicia brakowało zawodnika, który przytrzyma piłkę z przodu. Raz błąd stopera Rakowa wykorzystał Łukasz Sekulski, ale na dystansie 40 metrów napasnik Wisły dał się dogonić rywalowi. 

reklama

Raków przyciskał, Makuch trafił w słupek. Bramka wyrównująca wisiała w powietrzu, ale z drugiej strony nie można powiedzieć, żeby Rafał Leszczyński był w oparach. Po ponad 100 minutach gry sędzia Malec zagwizdał i pierwsze zwycięstwo Wisły Płock w sezonie 2026/27 stało się faktem. 

Raków Częstochowa - Wisła Płock 1:2 (0:1)

Patryk Makuch 68 (k) - Marcin Flis 37, Žan Rogelj 49

Raków: 29. Wiktor Żołneczko - 7. Fran Tudor, 25. Bogdan Racovițan, 4. Strátos Svárnas (24, 2. Jerzy Napieraj) - 20. Jean Carlos Silva, 6. Oskar Repka, 10. Władysław Koczerhin (56, 5. Marko Bulat), 9. Patryk Makuch, 21. Tomasz Pieńko (82, 99. Adam Basse), 26. Erick Otieno (56, 19. Michael Ameyaw) - 11. Mahir Emreli (56, 88. Ádin Molnár).

Wisła: 12. Rafał Leszczyński - 21. Žan Rogelj, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 3. Marcin Flis, 23. Patryk Kun - 11. Jime (70, 6. Krystian Pomorski), 17. Adam Radwański (87, 16. Fabian Hiszpański), 8. Dani Pacheco, 7. Olaf Kobacki (46, 18. Jurica Pršir) - 10. Saïd Hamulic (63, 20. Łukasz Sekulski).

żółte kartki: Tudor - Kobacki, Pršir, Pacheco.

sędziował: Paweł Malec (Łódź).

widzów: 5227.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo