Reklama

Reklama

Fatalny początek, ale Nafciarze zmiażdżyli Azoty

Opublikowano: 6 lutego 2021 18:31
Autor: ms | Zdjęcie: Fot. Tomasz Miecznik

foto Fot. Tomasz Miecznik

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W bardzo ważnym meczu ligowym Orlen Wisła Płock, po fatalnym początku i mimo aż pięciu niewykorzystanych rzutów karnych zdecydowanie pokonała Azoty Puławy 34:25 (14:11).

Reklama

Przed tym meczem Azoty (jedna porażka) zajmowały drugie miejsce w tabeli, a płocczanie - trzecie (dwie porażki). W tym sezonie nie będzie fazy play-off, więc każdy mecz ma ogromne znaczenie. Wiadomo było, że w Orlen Arenie goście, mający naprawdę solidny skład (Jurecki, Szyba, Dawydzik, Przybylski, Łangowski), postawią trudne warunki. 

Początek to potwierdził. Gospodarze rozpoczęli fatalnie, od 0:3 i 2:6! Pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 7. minucie. Azoty grały koncertowo, ale do czasu. Kolejne siedem trafień zanotowali Nafciarze i zrobiło się już 9:6! W tym okresie goście byli siedem minut bez bramki, zaskoczyła defensywa Wisły, skuteczni byli Lovro Mihić, Niko Mindegia i Michał Daszek. 

Na boisku trwała bardzo zacięta walka, było też sporo chaosu i błędów z obu stron. Do przerwy Nafciarze utrzymali trzybramkową przewagę, wygrywali 14:11. Minusem były aż trzy niewykorzystane rzuty karne,

- Początek spotkania trochę przespaliśmy, byliśmy zbyt rozluźnieni - mówił w przerwie w wywiadzie w TVP Michał Daszek. - Mecze wygrywa się dobrą obroną, postaramy się w drugiej połowie jeszcze lepiej.

W drugiej połowie Nafciarze podwyższyli szybko na 16:11, po obronie "Loczka" i rzucie Mihica do pustej bramki zrobiło się 19:13 (37. min). 

Puławy zdecydowały się na grę bez bramkarza, aż 7 zawodnikami w polu. Ale Wisła bezlitośnie karciła gości, gdy ci tracili piłkę lub bronił Morawski, często błyskawicznie rzucając do pustej bramki Azotów. Z drugiej linii punktował Zoltan Szita; po rzucie Węgra w 43. minucie było już 23:16.

Kwadrans przed końcem, przy stanie 25:18, o czas poprosił bezradny Lars Walter, trener gości, były szkoleniowiec Wisły. Nie pomogło, po trafieniu Mindegii było już 28:19 (49.), punktował z dystansu Szita, a Azoty były cieniem ekipy z pierwszego kwadransa.

Pewne jest, że płocczanie muszą poćwiczyć rzuty karne, bo przy stanie 29:19 nie wykorzystali już piątego karnego w meczu! Ostatecznie Wisła wygrała różnicą dziewięciu trafień, udzieliła Azotom solidnej lekcji i pokazała dużą klasę.

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 34:25 (14:11)

Najwięcej bramek dla Wisły: Mihić 9, Szita 7, Mindegia 5, Komarzewski 4

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.