Nie oznacza to jednak, że od przyszłego roku wszystkie kursy staną się droższe o kilkanaście-kilkadziesiąt procent. Póki co Ryanair nie zatwierdził jednolitej podwyżki obejmującej wszystkie bilety.
Mimo to, pasażerowie powinni być gotowi na pewne zmiany.
Coraz droższe paliwo
Rosnące ceny paliw odczuwają nie tylko kierowcy. Paliwa lotnicze również "idą do góry", przede wszystkim ze względu na trwający konflikt na Bliskim Wschodzie.
Ryanair szacuje, że w roku finansowym kończącym się w marcu 2028 roku wydatki przewoźnika na paliwo mogą wzrosnąć o około 2 mld euro. To poważne obciążenie nawet dla linii, która każdego roku przewozi ponad 200 mln pasażerów.
Trudno więc, by nie odbiło się to na cenach biletów.
Ile wyniosą podwyżki? Oto przykładowe wyliczenia
-
bilet za 100 zł może kosztować 115–120 zł;
-
bilet za 250 zł – 287,50–300 zł;
-
bilet za 500 zł – 575–600 zł;
-
bilet za 1000 zł – 1150–1200 zł.
Pamiętajmy jednak, że jak na razie są to tylko szacunki, a nie konkretne ceny.
Pomimo wielu pasażerów, zyski nie rosną
Dane finansowe przewoźnika pokazują, że większa liczba klientów nie musi oznaczać wyższych zysków. W pierwszym półroczu roku finansowego 2027 Ryanair przewiózł 125,8 mln pasażerów. To o 6 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Przychody firmy wzrosły o 3 proc. i osiągnęły 10,08 mld euro. Jednocześnie koszty operacyjne zwiększyły się aż o 10 proc., do 7,69 mld euro. Zysk netto zmniejszył się natomiast o 15 proc. – z 2,54 mld do 2,15 mld euro.
W tym samym czasie średnia cena biletu spadła o 4 proc. z 58 do 55,70 euro. Ryanair obsługiwał zatem więcej podróżnych, ale przeciętnie zarabiał mniej na sprzedaży pojedynczego biletu.
Komentarze (0)