Reklama

Zobaczcie nowe muzeum. Wstęp bez biletów

Opublikowano:
Autor:

Zobaczcie nowe muzeum. Wstęp bez biletów - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mamy nowe muzeum w Płocku. Jest niewielkie i prywatne. Jego właścicielem jest znany kolekcjoner Paweł Mieszkowicz. Urządził je, aby spełnić swoje marzenie i zrobić przyjemność wnuczce. Teraz oprowadza po nim wszystkich chętnych. - Jedna nauczycielka pytała na kiedy przyjmuję zapisy. Kolejka u mnie jest taka, jak na wymianę stawu biodrowego, czyli do 2021 roku - żartuje.

Mamy nowe muzeum w Płocku. Jest niewielkie i prywatne. Jego właścicielem jest znany kolekcjoner Paweł Mieszkowicz. Urządził je, aby spełnić swoje marzenie i zrobić przyjemność wnuczce. Teraz oprowadza po nim wszystkich chętnych. - Jedna nauczycielka pytała na kiedy przyjmuję zapisy. Kolejka u mnie jest taka, jak na wymianę stawu biodrowego, czyli do 2021 roku - żartuje.

Paweł Mieszkowicz gromadził rzeczy przez lata, a teraz to wszystko stopniowo ubogaca półki i ściany nowego Regionalnego Muzeum Poczty przy ul. Pięknej. Łatwo do niego trafić, a kto wiedział, gdzie znajdowało się niegdyś biuro Jarmarku Tumskiego, ten zapewne trafi bezproblemowo. Zresztą gospodarz często wygląda na ulicę i potrafi sam przywołać. Zaprasza każdego. W środę zaprosił właśnie dziennikarzy, ale to nie oni zobaczyli te wnętrza jako pierwsi. W zeszłym tygodniu odbyło się otwarcie w rodzinnym gronie. - Ostatnie dni są dla mnie bardzo radosne – przyznaje. Pojawiły się już pierwsze wycieczki.

- Jeden chłopaczek tylko wszedł, taki fajny, rezolutny, a już pytania miał – opowiadał Mieszkowicz. - Zaprosiłem całą grupę do obejrzenia kolekcji telefonów, na co on mówi ”proszę pana, to gdzie te telefony", więc pytam ich wszystkich, kto ma komórkę. Wyjęli. Głownie smartfony. Tłumaczę, że kiedyś wyglądały tak, a teraz inaczej. Zapytałem, kto z nich ma telefon stacjonarny w domu. Jedna dziewczynka zgłosiła, że jest u jej babci. Okazało się, że dzieci mające 9, 10 lat nie widziały starszych modeli aparatu.

Przez długi czas sądził, że muzeum będzie znajdowało się w innym miejscu, pod adresem Kościuszki 13. Jednak tym razem nie chciał zagłębiać się w drażliwy dla niego temat. Pół roku zajęło mu przygotowanie trzech pomieszczeń, które odremontował za swoje własne pieniądze. - Zrobiłem wszystko tak, jak umiałem. Trochę pomógł mi w tym sąsiad. Później koledzy w samym urządzaniu, bo to jest naprawdę bardzo dużo pracy – mówi Mieszkowicz. - Wszystko trzeba poopisywać. Już niektóre początkowe koncepcje wolałbym pozmieniać. Jest bardzo mało miejsca – co od razu widać. W tym przypadku problemem jest brak proporcji między dostępnym metrażem a nadmiarem rzeczy do pokazania.

Zmiany przy Pięknej zapoczątkowano się na początku grudnia zeszłego roku. Teraz Paweł Mieszkowicz nie bierze ani grosza za wstęp od każdego, kto chciałby zobaczyć eksponaty związane z historią poczty pomieszane z filatelistyką, a i dla zwolenników sztuki Andego Warhol'a znajdzie się smakowity kąsek. Część z tych rzeczy uratował przed trafieniem na śmietnik. Tak bywa jeśli za nagłe porządki zabrałby się laik w temacie. Kolejne rzeczy wciąż dokupuje. Nawet w trakcie konferencji prasowej (tak to nazwano, ale niewiele różniło się od wizyty w muzeum, która łączy oprowadzanie z dużą dawką historii i dykteryjek), zjawił się pan z dużą paczką. Właściciel najnowszego muzeum w Płocku stwierdził, że to pewnie czapka, którą kupił na aukcji. Inne, takie jak dla listonoszy, już leżą w gablotach.

Uprosiłem, dajcie mi...

Po chwili wrócił do swojej opowieści. - Regionalizm w kolekcjonerstwie rozwija się na potęgę. Ludzie zaczęli szanować miejsce, w którym żyją. Zbierają rzeczy, a przynajmniej może nie wyrzucają. Nawet tu, w muzeum, mogę palcem wskazać, które rzeczy zostały wyjęte z wysypiska śmieci lub ze składu makulatury. Ile razy uprosiłem, aby czegoś nie wyrzucano, tylko mi dano do kolekcji. Z niektórymi instytucjami, jak z rejonowym urzędem Poczty Polskiej, współpracę mogę chwalić. Emerytowany dyrektor Tadeusz Daszewski sam zastanawiał się, czym można wzbogacić lokalnych filatelistów. Byłem przez niego chyba najbardziej obdarowywany. Tak jakby wyczuł pismo nosem, że kiedyś coś z tego będzie – wspominał. - Chciałabym pokazać nie tylko samą historię poczty regionu płockiego. Nie skupię się na samych dyliżansach. Pokazuję plomby pocztowe, wagi, guziki pocztowe. Mam aparat pocztowy do znaczków wyprodukowany na Węgrzech. Były zawsze zepsute – dodaje. Jego egzemplarz wydobył ze strychu w Drobinie. W przeciwnym razie trafiłby na śmietnik. Są jeszcze modele, figurki, stemple, instrukcje, skrzynki na listy, telegrafy, stroje listonoszy, stare mapy, pocztówki, wagi. Wszystko upchane. Na ścianach jedna tabliczka wisi przy drugiej. - Te były identyczne, jak w mięsnych – pokazuje starą, wysłużoną wagę, którą młodsi mogą zobaczyć chociażby na filmach z czasów PRL-u.

Dla niego najcenniejsze rzeczy to te, które dostawał od rodziny. Zwłaszcza od babci, która je zbierała, obwiązywała wstążeczką i przechowywała. - Bardzo szanuję list od krewnego, który wyjechał do Petersburga. Już do Polski nie wrócił. Zginął jako pilot oblatywacz Armii Czerwonej. Nie mówię o tym z powodu historii. Mam kilka listów od niego, są bardzo wzruszające. Kiedyś jeździłem co tydzień na skup makulatury, a tam pan odkładał dla mnie listy, klasery z wyrzuconymi znaczkami, starsze książki za symboliczną kwotę. Później już nie można było tam wejść. Już na wystawie płockich kolekcjonerów prosiłem, aby ratować to, co inni wyrzucają. Poprzez te rzeczy można nauczyć lub pokazać historię naszego kraju. Sama historia poczty jest częścią historii kultury polskiej. Jeśli jednak weźmiemy monografię obojętnie jakiego miasta, to w niej o historii poczty nic nie ma, a to ona tworzyła krwioobieg całego kraju. Dzięki niej państwo funkcjonowało. Przesyłano wiadomości umożliwiające zarządzanie nim.

Pod wpływem uroku szarych, smutnych, brudnych znaczków

Początkiem poczty państwowej jako instytucji, już ze słowem poczta, była Poczta Królewska. Tym samym poczta liczy już (z przerwami) ponad 450 lat. Jednak u Mieszkowicza pasja zaczęła się właściwie od zbierania znaczków. - Jak byłem mały, to wszyscy je zbierali. I chłopaki, i dziewczyny. Ojciec zaprowadził mnie do takiego koła, które tym się zajmowało. Różniłem się od innych tym, że pasjonowały mnie znaczki szare, smutne, brudne, mało kolorowe. Większość moich kolegów ceniła bardziej te kolorowe. Nie były drogie. Wydawano je w milionowych nakładach. To nie wiek, a właśnie nakład stanowi o wartości danego znaczka.

Pierwsze publikacje o historii poczty i filatelistyce ukazywały się pod koniec XIX wieku. Pierwszy polski znaczek wyprodukowano i puszczono w obieg 1 stycznia 1860 roku, a więc 20 lat po tym, jak pojawił się w ogóle na świecie. - Coś było w tych małych skrawkach papieru, co przyciągało – uważa. - Wtedy nie było internetu i ten znaczek stanowił źródło informacji. Prezentowano na nich godła państwowe i monarchów – wymieniał. Na ekspozycji znajdziemy nawet znaczek z piosenkarzem Czesławem Niemenem.

Obecnie w Polsce mamy około 60 muzeów prywatnych. - Przepisy nie zmieniły się od czasów komuny - ubolewał. - Ministerstwo nie może ich dofinansować, podobnie gmina. Bywa wręcz tak, że ktoś tworzy jakieś małe muzeum prywatne, gmina później chwali się nim na swojej stronie internetowej, ale złotówki nie dołoży. Dotacji unijnych też jeszcze nikt nie dostał. Muzeum wziąłem na swoje barki. Zrealizowałem swoje marzenie, którego nie udało się spełnić przy Kościuszki 13.

Po Regionalnym Muzeum Poczty w Płocku będzie oprowadzał Paweł Mieszkowcz lub jego wnuczek. Informacje znajdziemy na Facebooku (umawiamy się przez pocztę mailową korzystając z adresu [email protected] lub przez telefon od przyszłego tygodnia, numer: 795 397 441). Teraz gospodarz zamierza poznać swoją „moc przerobową”. - Jest ograniczona ilość miejsca. Więcej niż od 10 do 12 osób nie chciałbym jednorazowo wpuszczać – zapowiada. Twierdzi, że jednak jakoś zmieści 20 uczniów z klasy. Wcześniej szykuje się na Noc Muzeów, którą będzie 14 maja. Początek zwiedzania o godzinie 18.00. Wówczas Księga pamiątkowa jeszcze bardziej się zapełni.

Zobaczcie zdjęcia w naszej galerii:

Czytaj też:

 

Fot. Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE