Reklama

Włodkonalia w strugach deszczu [FOTO]

Opublikowano:
Autor:

Włodkonalia w strugach deszczu [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trzynasty wypadający w piątek nie dla każdego okazał się pomyślny, a przynajmniej tak się zdawało. Początek Włodkonaliów to ciągłe spoglądanie na zachmurzone niebo z tylko jednym życzeniem, aby przestało padać. A kiedy już wreszcie się spełniło, na chwilę zrobiło się ostrzej na scenie, teatr czarował ognistymi iskierkami. Było też gromko odśpiewane „Sto lat”.

Trzynasty wypadający w piątek nie dla każdego okazał się pomyślny, a przynajmniej tak się zdawało. Początek Włodkonaliów to ciągłe spoglądanie na zachmurzone niebo z tylko jednym życzeniem, aby przestało padać. A kiedy już wreszcie się spełniło, na chwilę zrobiło się ostrzej na scenie, teatr czarował ognistymi iskierkami. Było też gromko odśpiewane „Sto lat”.

Takiego studenckiego święta skąpanego w deszczu nie było już od dawna, no ale jak śpiewała Kasia Sobczyk "trzynastego wszystko zdarzyć się może". Kampusu Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica w piątkowy wieczór nie dały rady rozweselić nawet puszczane kolorowe bańki. Najpierw mżyło, potem już lało jak z cebra. Ludzie chronili się pod dużymi parasolami w zaaranżowanym ogródku, zasłaniając mniejszymi parasolkami, krążyli w płaszczach przeciwdeszczowych. Tymczasem na scenie, jak łatwo przewidzieć, dzikich tłumów nie było. Co najwyżej najwytrwalsi, których nic nie odstraszy, aby posłuchać rockowego grania. Na takie z większym pazurem przyszło trochę dłużej poczekać, sama impreza wystartowała bowiem z półgodzinnym opóźnieniem.

Jako pierwszy wyszedł na scenę Klub Zdesperowanych Romantyków, aby zaserwować przybyłym cały pakiet melodyjnego brzmienia. Panowie postanowili osobie przypomnieć płockiej publiczności po niemal rocznej nieobecności od koncertu na dworcu przy Chopina. Zabrzmiały ich sztandarowe kawałki. Próbowali rozgrzać nimi osoby stojące w pobliżu sceny. Znalazło się ze 40 śmiałków, którym deszcz okazał się wcale nie taki straszny. - Witamy ogromną publiczność. Takich tłumów jeszcze nie było – prowadzący Włodkonalia żartował z niezbyt sprzyjającej aury, gdyż ta zdołała przerzedzić nawet i te początkowe grupki na placu. Zagrzewał także samych wykonawców: - Gramy panowie, gramy, chociaż pogoda spłatała nam figla.

Na scenę wszedł kolejny zespół. Rockpublic zadbał, aby zaspokoić apetyt na ostrzejsze dźwięki. Niestety początkowo grali dla zaledwie garstki osób. Większość pochowała się tam, gdzie mogła. Koncert zakończyli bisem. Zagrali starą piosenkę Bajmu, „Nie ma wody na pustyni” i paradoksalnie udało się. Deszcz powoli przestawał padać. Nadszedł czas na widowisko Teatru Ognia „Widmo” przepełnione igraniem z ogniem. Posypały się pierwsze iskry. Płomienie zaczynały wić się wokół tancerek, które, splecione ze sobą, czarowały oczy widzów swoimi ruchami.

Został jeszcze jeden koncert, który ściągnął już więcej osób. Tomasz „Kowal” Kowalski zwyciężył czwartą edycję „Must Be The Music”. W trakcie jazdy na motocyklu w 2014 roku, miał wypadek. Od tego czasu porusza się na wózku. Na studenckiej majówce od sceną stanęły wielkie motocykle. - Bywałem na zlotach. Tam wszyscy są jedną, wielką ekipą i to jest w tym najpiękniejsze – mówił między jedną a drugą piosenką.

Kowalski wraca do koncertowania i sięga po to, co znane i sprawdzone. W znacznej mierze po stare szlagiery Dżemu i Ryszarda Riedla. W Płocku wykonał także wersję „Paranoid” z repertuaru grupy Black Sabbath (w wersji swojego czasu rozpowszechnionej m in. przez Piersi z Pawłem Kukizem na wokalu). Publiczność zaśpiewała mu „Sto lat” i życzyła powrotu do zdrowia. Niemal na koniec występu motocykliści postanowili przygotować dla niego niespodziankę. Podarowali wokaliście kurtkę i podsunęli piersiówkę z nalewką do skosztowania. - Jeszcze naukowcy będą wałkować, jakim cudem ten facet po czymś takim wstał – śmiał się Kowalski. - Taki gest to coś pięknego. Jak gra się koncert tak daleko od domu, to człowiek nie spodziewa się takich reakcji. Potrafimy się w pewnych kręgach przyjaźnić - dziękował im.

W sobotę studenci Włodkowica zapraszają na ciąg dalszy imprezy i zaciskają kciuki za lepszą pogodę. Przed południem zaczną się gry i zabawy, następnie część muzyczna. Zagrają kapele: Vataha, The Grandfather, Harlem i Sztywny Pal Azji.

Fot. Karolina Burzyńska / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE