Reklama

Ważna debata czy lans polityków? Klapa...

Opublikowano:
Autor:

Ważna debata czy lans polityków? Klapa... - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Studencka debata na temat obywatelskości wypadła tak sobie, by nie powiedzieć, że okazała się kompletną klapą. Bynajmniej nie z winy studentów, choć i ich przyszła zaledwie garstka.

Studencka debata na temat obywatelskości wypadła tak sobie, by nie powiedzieć, że okazała się kompletną klapą. Bynajmniej nie z winy studentów, choć i ich przyszła zaledwie garstka.

Debata zorganizowana przez studentów w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica miała być ważnym głosem w dyskusji o różnych formach obywatelskości. Wszak tyle się teraz mówi o budżecie obywatelskim, o radach osiedli, o ekonomii społecznej, o konsultacjach. Jednym słowem: jest o czym rozmawiać.

Dlaczego zatem na 21 istniejących rad osiedli, przedstawiciele tylko czterech z nich skorzystali z zaproszenia? Dlaczego obecni w auli politycy PSL, zamiast wysłuchać całości panelu wybrali konferencję z mediami? Dlaczego w swoim płomiennym przemówieniu Waldemar Pawlak skrytykował zasadę mediokracji, by dosłownie chwilę później samemu dać przykład jej praktycznego zastosowania? Cóż, odpowiedzi narzucają się same. Ale po kolei.

Zaczęło się od budżetu obywatelskiego. Studenci nazwali go plebiscytem, w którym zwycięską pulę zgarnia ten, kto potrafi przebić się najmocniej do świadomości zwykłych wyborców.

Jako pierwszy głos zabrał poseł Piotr Zgorzelski (PSL). - To krok w dobrym kierunku – pochwalił pomysł, by rady osiedla mocniej angażowały się w inicjatywę. - Działacze samorządowi przypominają radnym miasta o tym, co się tak naprawdę dzieje na poziomie dzielnicy. Ci ostatni niejednokrotnie sprawiają wrażenie odklejonych od rzeczywistości. Dlatego decyzje winny zapadać na niższym poziomie lokalnego samorządu – komentował. – Budżet obywatelski nie jest pieszczochem prezydentów miast – tu nie oszczędził lekkiej uszczypliwości pod adresem prezydenta Nowakowskiego. – Widać, że prezydent Płocka zmienił zdanie co do idei.

Polemizowała z nim posłanka Elżbieta Gapińska (PO). - Proces decyzyjny nie może odbywać się wyłącznie w oparciu o rady osiedlowe - przekonywała. - Rolą budżetu obywatelskiego jest służenie wszystkim mieszkańcom miasta, a nie tylko jego jednemu wycinkowi.

Były premier Waldemar Pawlak (PSL) żalił się na upadek debaty. - Przeszliśmy od poważnej debaty w stronę mediokracji – spuentował. - Z dyskusji wyparto konkrety na rzecz uszczypliwości, bo ta potrafi wzniecić emocje. Jeśli decyzje zaczną zapadać jak najbliżej ludzi, może nadejdą pozytywne zmiany.

Słów krytyki odnośnie realizacji idei budżetu obywatelskiego w Płocki nie szczędził również radny  Marcin Flakiewicz, który przypomniał, że nie istniał jakikolwiek regulamin. - W Płocku wrzucono wszystko do jednego worka. Głos osiedla tłumi głos całego miasta – ocenił.

Zawtórował mu radny osiedlowy Mariusz Nosarzewski. – Projekty starszych osiedli mają mniejszą siłę przebicia - twierdzi radny osiedla Dobrzyńska. - Nie może dochodzić do sytuacji, w której wygrywa ten, kogo stać na pokrycie kosztów promocji swojego pomysłu.

W momencie, kiedy radna Wioletta Kulpa z Prawa i Sprawiedliwości rozpoczęła swoją wypowiedź, politycy PSL jak jeden mąż wstali i wyszli z sali na swoją konferencję prasową. Na resztę debaty ze studentami nie wrócili, choć dyskusja toczyła się w znacznie szczuplejszym gronie jeszcze przez dwie godziny.

Na przykład Marek Owsik, radny z osiedla Dworcowa odżegnywał się od sprowadzania funkcji radnego osiedlowego do realizowania własnych potrzeb. - Prezydent i rada miasta muszą się z nami liczyć, ponieważ reprezentujemy mieszkańców - przekonywał. - Jesteśmy blisko nich, rozmawiamy z nimi. Dlatego wiemy, jakiego rodzaju bolączki trapią każdą z dzielnic.

Zatem czy rady osiedlowe są potrzebne? – Ja wiem swoje – zaznaczał Owsik. - Z pewnością nie są traktowane tak, jak na to zasługują. Nadal dopraszamy się powołania asystenta do spraw rad osiedlowych. Prezydent Nowakowski obiecał każdej z 21 rad po 500 tys zł na zaspokojenie najpoważniejszych potrzeb. Tych środków w budżecie nie zarezerwowano.

Zapytany o to, czy będzie kandydował do rady miasta, zaprzeczył. – Nie mam żadnego komitetu, nie reprezentuję żadnej partii - zapewniał.

Na zakończenie Marek Owsik  zaproponował zorganizowanie wspólnej debaty radnych miejskich z osiedlowymi. Na te słowa z krzesła podniósł się reprezentant rady miasta Arkadiusz Iwaniak – Jako były działacz osiedlowy, utożsamiam samorządność z głosem płocczan - mówił. -  Z przykrością jednak stwierdzam, że na 21 działających rad, tylko z jednej dostałem zaproszenie do rozmowy!

Mariusz Nosarzewski z osiedla Dobrzyńska był innego zdania. – Nie jesteśmy traktowani poważnie. Słyszymy tylko o pustkach w miejskiej kasie - ubolewał. - Ze zgłoszonych przez nas propozycji nic nie wykonano. Owszem, ogłoszono przetarg na budowę boiska, ale oczekujemy znacznie więcej.

Debatę zakończył radny Marcin Flakiewicz, stawiając otwarte pytanie o szacunek wobec prawa do głosowania. Przy tak niskiej frekwencji wyborczej i nikłym zainteresowaniu zorganizowaną debatą na Włodkowicu u osób, które powinny być nią najmocniej zainteresowane, wątpliwości wydają się zasadne.

Fot. Portal Płock

Więcej zdjęć z debaty w naszej

O konferencji prasowej z politykami PSL czytaj też:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE