Po licznych sygnałach zaniepokojonych rodziców już po raz drugi interpelację w sprawie furtki złożyła do ratusza płocka radna miejska Anna Derlukiewicz.
Plac zabaw w Płocku. Niebezpieczna furtka
Radna ponownie prosi o przeanalizowanie bezpieczeństwa furtki na placu zabaw przy ul. Gawareckiego 3 oraz podjęcie działań naprawczych, mających na celu poprawę bezpieczeństwa użytkowników tego obiektu, w szczególności najmłodszych dzieci.
- Rodzice dzieci korzystających z placu zabaw nadal sygnalizują, że furtka wahadłowa nadal stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Każdorazowe wejście lub wyjście z placu powoduje ruch furtki w obie strony, co przy intensywnym użytkowaniu placu przez małe dzieci prowadzi do niebezpiecznych sytuacji - napisała radna.
Rodzice relacjonują przypadki uderzeń dzieci przez poruszające się skrzydło furtki, skutkujące urazami w postaci guzów, siniaków oraz bolesnych stłuczeń.
- Mówimy o dzieciach w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, których zachowania są naturalnie spontaniczne i dynamiczne. Nawet przy zachowaniu należytej opieki przez rodziców wystarczy chwila nieuwagi lub sekunda, aby doszło do urazu. Nie można więc uznać, że problem wynika wyłącznie z braku ostrożności użytkowników. To właśnie infrastruktura placu zabaw powinna być zaprojektowana w sposób minimalizujący ryzyko wystąpienia takich zdarzeń - podkreśla Anna Derlukiewicz.
Plac zabaw. Wizja lokalna
Sprawdziliśmy na miejscu, jak wygląda sytuacja przy Gawareckiego 3. We wtorek przed godz. 17:00 na placu znajdowało się sporo, bo ok. 20 osób - dzieci wraz z opiekunami. Co ciekawe, tak naprawdę nie wiadomo, gdzie jest wejście, nie ma żadnego oznaczenia, a ogrodzenie jest dość jednolite.
- Bywam tu bardzo często. Ta furtka to jakieś kuriozum. Bardzo często widzę niebezpieczne sytuacje, gdy furtka z impetem uderza w dziecko. Płacz nie jest rzadkością, ale trudno się dziwić. Powinno się coś z tym zrobić, to chyba nie jest sytuacja bez wyjścia - mówi nam mama jednego z dzieci, bawiących się na placu.
Wtórują jej inni mieszkańcy osiedla.
- Dzieci biegają, wiadomo, jak to dzieci, mały żywioł, po to przyszły na plac. Nie raz i nie dwa już widziałam, jak maluch wbiega z impetem za kolegą, wprost na cofającą się furtkę. Bywało, że dzieciak mało zębów nie stracił. A przecież wystarczy zamontować jakiś ogranicznik, by furtka się zatrzymywała, nie pulsowała jak wahadło - dodaje inna z kobiet.
Furtka przy Gawareckiego. Ratusz odpowiada
Na pierwszą interpretację w tej sprawie, już jesienią 2025 r., odpowiedział wiceprezydent Płocka Artur Zieliński. Poinformował, że po po wizji lokalnej Inspektora nadzoru stwierdzono, że furtka jest sprawna, zatem brak podstaw do jej wymiany w ramach gwarancji.
- Zgodnie z dokumentacją projektową konstrukcja furtki umożliwia otwieranie się skrzydła bramki w obie strony (na zewnątrz i do wewnątrz placu zabaw) i późniejsze samoczynne zamknięcie, aby zapobiec wejściom zwierząt (głównie psom bez opieki). Lokalizacja placu zabaw tuż przy chodniku publicznym wymaga, aby furtka była zawsze zamknięta, a z praktyki wiadomo, że użytkownicy o to nie dbają. Ponadto, furtka jest elementem systemu ogrodzenia placu zabaw (wzornictwo i kolorystyka) i zamontowanie innej zmieni całą estetykę ogrodzenia. W związku z powyższym wymiana furtki przez Gminę-Miasto Płock na inny typ jest niemożliwa do realizacji w ramach obowiązującej gwarancji - poinformował Zieliński.
Dalsze uzasadnienie nie spodobało się rodzicom dzieci, korzystających z placu.
- Uderzenia furtką biegnących dzieci wynika z nieostrożności dzieci i ich opiekunów, na co nie mamy wpływu (problem właściwego użytkowania). Jednak, aby zaradzić w jakimś stopniu tej sytuacji można np. odchylić furtkę do środka placu i zablokować ją ogranicznikiem zamontowanym w chodniku - dodał wiceprezydent.
Plac przy Gawareckiego. Radna nie odpuszcza
Żadnego ogranicznika jednak nie ma, a problem wciąż nie jest rozwiązany. Te - delikatnie mówiąc - słabiutkie argumenty ratusza i kompletny brak działań nie zadowoliły także radnej Anny Derlukiewicz.
- Z dużym niepokojem przyjmuję stwierdzenie zawarte w odpowiedzi na interpelację, że „uderzenia furtką biegających dzieci wynikają z nieostrożności dzieci i ich opiekunów”. Plac zabaw jest przestrzenią przeznaczoną właśnie dla dzieci i obowiązkiem jest zapewnienie rozwiązań możliwie najbezpieczniejszych i dostosowanych do charakteru miejsca. Nie należy czekać, aż dojdzie do poważniejszego wypadku lub tragedii - podkreśla radna.
Fakt, że furtka została wykonana zgodnie z projektem nie oznacza, że zastosowane rozwiązanie jest optymalne i nie może zostać zmienione lub poprawione, szczególnie jeśli praktyka użytkowania wykazuje jego mankamenty.
- Skoro plac zabaw objęty jest gwarancją, zasadnym wydaje się ponowne zgłoszenie uwag dotyczących użytkowania oraz podjęcie rozmów z wykonawcą w celu wypracowania rozwiązania poprawiającego bezpieczeństwo - apeluje radna.
Ponownie prosi o przeprowadzenie analizy bezpieczeństwa funkcjonowania furtki z udziałem odpowiednich służb technicznych oraz przedstawicieli użytkowników placu oraz rozważenie wymiany obecnej furtki wahadłowej na rozwiązanie bezpieczniejsze, wyposażone w klamkę, mechanizm samozamykający i zabezpieczenie ograniczające gwałtowne ruchy skrzydła, a także przedstawienie informacji, czy Miasto prowadziło konsultacje z wykonawcą dotyczące możliwości modyfikacji furtki w ramach gwarancji lub prac poprawkowych. Przypomina, że plac powstał dzięki zaangażowaniu mieszkańców w ramach Budżetu Obywatelskiego
Czy "potężny" problem furtki na małym placu zabaw znów przerośnie urzędników i okaże się dla ratusza nierozwiązywalny? Czekamy na odpowiedź urzędu miasta na interpelację.
Komentarze (0)