Tylko kluby parlamentarne PSL, PiS i Rozwój Plus miały w 100 proc. to samo zdanie - PSL głosował za zniesieniem dwukadencyjności, dwie pozostałe formacje – przeciwko. Przedstawiciele pozostałych ugrupowań głosowali różnie, co oznacza, że koalicjanci nie stanęli murem za nowelą ustawy. W efekcie za sprawą dwóch głosów, które przeważyły szalę, do zmian Kodeksu wyborczego nie dojdzie. Prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, którzy są obecnie w trakcie, co najmniej, drugiej kadencji, nie będą mogli wystartować w kolejnych wyborach na włodarzy gmin. Jedną z osób, która w wyniku braku zmian w ustawie, nie będzie mogła ubiegać się o prezydenturę w Płocku za dwa i pół roku jest Andrzej Nowakowski, gospodarz miasta od 16 lat. Z kolei w powiecie płockim w podobnej sytuacji są burmistrzowie Gąbina, Słubic, Staroźreb i Wyszogrodu, a także wójtowie Bulkowa, Bielska, Słupna i Starej Białej. W drugiej kadencji jest także wójt Radzanowa, chociaż pierwszą kadencję rozpoczął dopiero po wyborach uzupełniających. W sejmowym głosowaniu przedstawili swoje zdanie w sprawie zmian w Kodeksie wyborczym posłowie, zapytaliśmy więc o opinię na ten temat płockich samorządowców.
Tomasz Kominek, przewodniczący klubu radnych PSL w Radzie Miasta Płocka
- Jeżeli mój sąsiad, moja rodzina czy moi znajomi mogą w sposób ciągły przez wiele lat oddawać głos na kogoś, kto kandyduje do Sejmu czy Senatu, to jakim prawem ten sam wyborca nie będzie mógł oddać głosu np. na prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, który w świetle ich oczekiwań spełnia wszystkie standardy i wszelkie oczekiwania? Tomasz Kominek może zagłosować dowolną liczbę razy w wyborach do sejmu i senatu, ale mi zabraniają oddać głos na tego samego kandydata na prezydenta miasta Płocka! To po prostu nielogiczne i niesprawiedliwe. Słyszałem wczoraj w telewizji, że PSL-owcy bronią się przed dwukadencyjnością, bo mają obudowane przyczółki miejskie czy w ogóle gminne. Warto zauważyć, że jednak najwięcej kluczowych miast w tym kraju jest zarządzanych przez prezydentów nie z PSL-u. Jak można tak mówić, że w samorządach budujemy jakiś kapitał zorganizowanej grupy wpływu? A w Sejmie parlamentarzyści nie budują? To absurdy! Jako wyborca chcę sam decydować, nie musi nikt decydować za mnie. W jednych wyborach na kogoś mogę głosować całe życie, a w innych nie mogę. Moim zdaniem, taki system jest obłudny. Dlatego podoba mi się propozycja moich kolegów i koleżanek z klubu parlamentarnego PSL- jeżeli posłowie chcą skracać możliwość startu i pracy samorządowcom, to niech zaczną od siebie.
Szymon Stachowiak, przewodniczący klubu radnych PiS w Radzie Miasta Płocka
- Osobiście nie jestem jakimś radykalnym zwolennikiem utrzymania dwukadencyjności, jednak zarzuty polegające na „zabetonowaniu” wielu układów w samorządach są faktem. Jeżeli nie jesteśmy w stanie, odpowiedzialnie rozmawiać na temat tego, jak skończyć z tą sytuacją „betonowania” np. spółek miejskich czy wszelkich innych instytucji gminnych, ludźmi zależnymi od włodarza, czyli wójta, burmistrza czy prezydenta, to wydaje się być naturalnym, że jedynym mechanizmem, ograniczającym to zjawisko, jest dwukadencyjność. PSL się ośmieszył, bo słyszymy, że to głosowanie polegało na wymianie – zgoda na aborcję za zniesienie dwukadencyjności. Jednak się nie udało.
Komentarze (0)