Reklama

Reklama

Te urządzenia ratują życie. Gdzie będą?

Opublikowano: wt, 3 lis 2015 17:15
Autor:

Te urządzenia ratują życie. Gdzie będą? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - W Polsce przeżyje zaledwie 2 procent osób, w Norwegii 55 procent – wskazywano na wtorkowej konferencji prasowej w Ratuszu. Jeśli dojdzie do zahamowania akcji serca, ludzie często boją się udzielić pierwszej pomocy. Aby ułatwić im zadanie zakupiono kilka egzemplarzy defibrylatorów. Jednak w dalszym ciągu liczy się czas i zachowanie spokoju.

Reklama

- W Polsce przeżyje zaledwie 2 procent osób, w Norwegii 55 procent – wskazywano na wtorkowej konferencji prasowej w Ratuszu. Jeśli dojdzie do zahamowania akcji serca, ludzie często boją się udzielić pierwszej pomocy. Aby ułatwić im zadanie zakupiono kilka egzemplarzy defibrylatorów. Jednak w dalszym ciągu liczy się czas i zachowanie spokoju.

Defibrylator AED wchodzi w skład zestawu zamkniętego w niewielkiej skrzynce. Umowę na zakup dziewięciu sztuk podpisał we wtorek w Ratuszu prezydent Andrzej Nowakowski i Rafał Brzyski z firmy Paramedica Polska. Z taką pomocą można uratować życie wielu ludzi. - Mam nadzieję, że będzie to świetny produkt, którego jednak nie trzeba będzie używać – życzył Brzyski w trakcie konferencji prasowej, a pracujący w tej samej firmie Jacek Rąbiński przeprowadził krótki pokaz, w jaki sposób korzystać z defibrylatora. Jego zdaniem to niemal klasa mercedesa wśród tego typu urządzeń. Koszt jednego porównywalny jest wydatkami na rekonwalescencję w szpitalu zaledwie jednego pacjenta.

Szczególne gratulacje należą się płockiej radnej z klubu Platformy Obywatelskiej, Darii Domosławskiej. - Ona jest sprawczynią całego zamieszania – stwierdził prezydent. A dodajmy, że chodzi o tę samą radną, która pilotowała wprowadzenie w Płocku tzw. kopert życia z naszą historią medyczną do umieszczenia w widocznym miejscu, aby można było szybko i skutecznie udzielić pomocy. Podobnie, jak z kopertami, także i tym razem chodzi o większe poczucie bezpieczeństwa. - Jednak od pomysłu do zakupu trochę długo zeszło – przyznawał prezydent. Daria Domosławska uważała, że defibrylatory uzupełniają łańcuch przeżycia. Są brakującym komponentem między osobą podejmującą akcję ratowania życia i kimś, kto tej pomocy potrzebuje.

Liczy się fakt, że urządzenia już dostarczono do Ratusza. Pojedynczy zestaw składa się z samego defibrylatora i dwóch elektrod (po jednej dla dorosłego i dla dziecka) i musi być zamknięty w skrzynce zamontowanej na ścianie. - Podobną widziałem w Holandii w hotelu – pokazywał zdjęcie w telefonie komórkowym wiceprezydent Roman Siemiątkowski. - Pionierami w tym względzie nie jesteśmy – odparł Andrzej Nowakowski. W większych polskich miastach, chociażby na lotniskach podobne urządzenia pojawiają się coraz częściej.

W Płocku defibrylatory zostaną zamontowane w dwóch budynkach Urzędu Miasta Płocka (w samym Ratuszu i w budynku przy ul. Piłsudskiego), na dwóch płockich basenach (Jagiellonce i Podolance), w Orlen Arenie (2 sztuki) i ze względu na halę sportową w Szkole Podstawowej nr 16. Dwa zakupiła spółka Rynex (zobaczymy je na dworcu przy ul. Chopina oraz w Płockim Centrum Handlowym przy ul. Rembielińskiego). Prezydent deklarował, że w razie potrzeby, miasto zakupi kolejne egzemplarze. Tym bardziej, że obiektów użyteczności publicznej w mieście nie brakuje. Są placówki kultury, ogród zoologiczny. Koszt zakupu jednego urządzenia zamyka się w kwocie od 5,5 do 7 tys. zł, wymiana elektrody wiąże się z wydatkiem 600 zł. Na razie wydano około 70 tys. zł na dziewięć sztuk wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych. Mają jedną ogromną zaletę. Działają na baterie do nabycia niemal w każdym sklepie, a nie na dedykowane baterie dostępne jedynie u danego producenta.

Według Jacka Rąbińskiego istnieje o wiele poważniejszy problem niż koszty. - Nawet najwyższej klasy urządzenie nie wystarczy, jeśli nie zdążymy na czas udzielić pomocy – wyjaśniał. - Tak niska przeżywalność u osób, którym z niewiadomych powodów nagle zatrzyma się serce, bierze się ze strachu – tymczasem liczy się każda sekunda. - Niektórzy obawiają się, że próbując udzielić pomocy, wyrządzą tylko większą krzywdę, ale to niemożliwe, kiedy ktoś za chwilę może umrzeć.

Defibrylator od razu jest gotowy do użycia. W każdej z wymienionych lokalizacji będą wskazane i odpowiednio przeszkolone osoby, jednak zapewniano, że sprzęt jest bardzo prosty w obsłudze nawet i bez szkolenia. Na urządzeniu umieszczono obrazki. W zasadzie wystarczy słuchać poleceń. - Zachowaj spokój – brzmi pierwsza komenda. Później należy podłączyć elektrody do klatki piersiowej pacjenta. Po chwili mocno ją uciskamy. Na wyświetlaczu pojawi się informacja o głębokości naszego ucisku. Urządzenie samo podpowie, czy należy podjąć kolejną defibrylację do momentu pojawienia się wezwanej wcześniej karetki pogotowia.

Czytaj też:

Fot. Karolina Burzyńska./Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.