Reklama

Reklama

Starostwo wskazuje, że zagrożenie powodziowe nie minęło. Starosta: uważam, że powinno dojść do odstrzału bobrów

Opublikowano: sob, 6 mar 2021 16:59
Autor: | Zdjęcie: Michał Wiśniewski

Starostwo wskazuje, że zagrożenie powodziowe nie minęło. Starosta: uważam, że powinno dojść do odstrzału bobrów  - Zdjęcie główne

foto Michał Wiśniewski

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Największe zagrożenie powodziowe minęło, choć w pobliskim Wykowie Wisła nadal przekracza stan ostrzegawczy. Starostwo powiatowe podsumowało jednak akcję przeciwpowodziową ostatnich dni i wskazuje na konieczne czynności, by problem nie powrócił. Do rozwiązania jest kwestia infrastruktury, ale też bobrów, które ją niszczą. - Być może potrzeba radykalnych działań - mówi Mariusz Bieniek, starosta płocki.

Reklama

Od 10 lutego na terenie powiatu płockiego obowiązywał alarm przeciwpowodziowy. Tegoroczny kryzys na Wiśle był najdłuższy w ostatnich latach - trwał 23 dni.

Lód kilka dni temu popłynął w kierunku Gdańska i zapewne już się stopił. Starostwo powiatowe wskazuje jednak, że problem wcale nie skończył się na dobre. 

- Pozbyliśmy się tylko lodu - mówił Mariusz Bieniek, starostwa powiatowy.

Trwa jednak medialna przepychanka. Przedstawiciele Wód Polskich na ostatnich konferencjach wskazywali, że poddawano ich naciskom na przedwczesne użycie lodołamaczy. 

- Mierzi mnie, że najważniejsze osoby w tym państwie, piastujące stanowiska ministra czy wiceministra, robią nam łaskę i ją pokazują - że przyjechało do nas wojsko, że dano nam możliwość obrony przed krą za pomocą lodołamaczy, że ktokolwiek zajął się problemem bezpieczeństwa mieszkańców regionu. Wszystkie instytucje, które mają w nazwie "państwowe" czy "narodowe" - to ich obowiązek, żeby to robić. Ich obowiązkiem jest nam służyć - mówił ostro Bieniek - Retoryka, że niektórzy samorządowcy chcieli lodołamania za wcześnie i doprowadziliby do tragedii, jest nietrafiona. Gdyby nie działania i naciski ze strony samorządu powiatu płockiego i Miasta Płocka, być może niektórzy ministrowie nie wiedzieliby, że takie gminy jak Duninów, Gąbin czy Słupno istnieją. Z nas próbowano zrobić ludzi niepoważnych, którzy chcą lodołamania dla własnego lansu. Czegoś takiego nie było. Przeżyłem 9 zagrożeń przeciwpowodziowych. Miałem okazję ewakuować jedną z dolin, kiedy byłem wiceburmistrzem Wyszogrodu. Wydawałem dwa razy decyzję o ewakuacji ludzi z domów, bo było realne zagrożenie. Tym razem mieliśmy dużo szczęścia. 

Starosta nie ukrywał, że akcja lodołamania aboslutnie pomogła, ale jednocześnie wskazywał, że powyżej mostu Solidarności nie ma możliwości lodołamania. 

- To, co powyżej mostu, jest zdane na trzy rzeczy: łaskę Boga, przyrodę i siłę rąk ludzkich - mówił Bieniek. 

Dziękował strażakom - zarówno ochotnikom, jak i zawodowcom, żołnierzom, służbom wojewody, załogom lodołamaczy, a nawet kibicom Wisły Płock. Podziękowania dostały także Wody Polskie - zwłaszcza Krzysztof Woś, zastępca prezesa WP ds. ochrony przed suszą i powodzią. 

- Wykazał się zaangażowaniem i dużą wiedzą. Potrafię zdjąć koronę albo czapkę z głowy i powiedzieć prawdę. Mam wielki szacunek do pana Wosia za pracę i zaangażowanie - mówił Bieniek. 

7 gmin powiatu płockiego, w których obowiązywał alarm przecipowodziowy, wydało ok. 100 tys. złotych, powiat płocki zaś ok. 200 tys. złotych. Ochotnicze Straże Pożarne interweniowały 538 razy, zadysponowano 1748 osób. Wydano ok. 100 tys. worków. 

- Były dni, kiedy na wałach pracowało 500 strażaków. Było wsparcie WOT-owców, a nawet obywateli - mówił Piotr Jakubowski, kierownik biura spraw obronnych i zarządzania kryzysowego w starostwie powiatowym. - Ciężko nam dziś powiedzieć kiedy będziemy mogli odwołać pogotowie przecipowodziowe. Ochotnicy nadal codziennie jeżdżą na wały i odczytują poziomy wody na wodowskazach. 

Na terenie powiatu tylko dwa wodowskazy są cyfrowe. Z pozostałych poziom wody trzeba odyczytwać w tradycyjny sposób. 

Bobry na cenzurowanym 

Strażacy ochotnicy przez kilkadziesiąt ostatnich dni budowali przede wszystkim prowizoryczne wały. Te są uszkadzane przez bobry. 

- Kiedy stan wody się podnosi, bobry są wyganiane ze swoich żeremii i szukają nowego schronienia. Powodują wiele szkód na wałach. Tylko dzięki strażakom, którzy patrolowali wały, dochodziło do szybkiej naprawy - mówił Waldemar Zawadzki, prezes OSP Gąbin. - Serdecznie dziękuję gminom nadwiślańskim. Na ul. Nadwiślańskiej mieszkańcy robili z nami wiele rzeczy, a kawę i herbatę mieliśmy "na żądanie". Wisienką na torcie był tłusty czwartek, kiedy pani upiekła nam poczków. Brak słów. 

Starosta powiatowy wysłał do Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury, pismo, w którym wskazuje listę pilnych działań, jakie w jego ocenie zabezpieczą ziemię płocką przed powodzią. Wśród nich znalazł się postulat opracowania programu regulacji populacji bobrów. 

Bieniek proponuje też, żeby minister wziął udział w przeglądzie wałów na terenie powiatu płockiego w dniach 9-10 marca. 

- Przejedziemy każdą gminę, jeśli będzie trzeba to cały wał, metr po metrze. Wyeliminujemy wszystkie słabe punkty. Stan wody powoduje, że zniszczenia są czynione. Być może to wywołuje uśmiech na twarzy, kiedy mówimy, że największym zagrożeniem są bobry. Proszę państwa - są. Populacja jest szacowana na tysiące sztuk, choć nikt ich nie liczył. Podczas tego szkolenia Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej wystąpił o zgodę na odłów. Dostał zgodę na 32 sztuki, a Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska kazała je przenieść do rzek, które i tak dopływają do Wisły, do miejscowości kilometr od Wisły. Nie mam pojęcia ile to może kosztować, ale mówiąc wprost: to próżna praca - załamywał ręce Mariusz Bieniek.

Starosta chce zaplanować naprawę wałów, ale proponuje też zastanowić się drastyczną formą rozwiązania sytuacji. 

- Uważam, że powinno dojść do odstrzału - mówił Bieniek. - Jestem ekologiem, może w 95 proc. Czynnie angażuję w ochronę środowiska, czynnie wędkuję. Uwielbiam, gdy bobry robią tamy na małych rzekach, gdzie trzeba gromadzić wodę. Tam ich działalność jest nieoceniona. Tam jest ich miejsce. Na Wiśle nie, na pewno nie na taką ilość. Przy wysokich stanach wody po prostu budują sobie nory w wałach, a przy tej populacji nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Być może potrzeba radykalnych działań. Trzeba o tym rozmawiać. 

Przegląd wałów dopiero się odbędzie, ale starosta już szacuje, że średnio co 500 metrów wału przeciwpowodziowego jest słaby punkt. 

- W Wykowie to nawet dziura obok dziury - wskazuje Jakubowski. 

Najgorsza sytuacja jest w Wykowie, bo woda cały czas jest na wale - to idealna przestrzeń dla bobrów. Duże stado bobrów operuje tez w Dobrzykowie, Nowym Troszynie i Kępie Polskiej. 

Starostwo powiatowe apeluje do ministra infrastruktury działania w zakresie:

  1. kompleksowej regulacji koryta rzeki na obszarze powiatu płockiego, 
  2. dokończenia budowy zabezpieczenia rzeki Słupianki w gm. Słupno,
  3. zwiększenia pojemności Zbiornika Włocławskiego poprzez refulację,
  4. zabezpieczenia wałów przeciwpowodziowych poprzez montaż siatek oraz budowę przegród poprzecznych,
  5. opracowania programu regulacji bobrów w dolinie Wisły,
  6. budowy nowych, cyfrowych wodowskazów w Wykowie, Popłacinie i Nowym Duninowie. 
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (12)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 7 miesięcy temu | ocena +3 / -0

    Anovi

    Że zacznę od cytatu i pozwolę sobie na uwagi do poszczególnych stwierdzeń: "Starostwo powiatowe apeluje do ministra infrastruktury działania w zakresie: 1. kompleksowej regulacji koryta rzeki na obszarze powiatu płockiego, Ad.1 ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje rzeka w obecnym stanie jest jej skorytowanie i uregulowanie. Działania powinny iść w dokładnie przeciwnym kierunku. Rzeka musi mieć teren, gdzie może uchodzić nadmiar wody. Musi mieć tereny zalewowe. Woda płynąca w ten sposób oczyszcza się w sposób naturalny, a przypominam jaki prezent otrzymujemy cały czas z Warszawy, hmmm. No chyba, że mieszkańcy Płocka mogą sobie taką wodę pić, równiejsi mają studnie? 2. dokończenia budowy zabezpieczenia rzeki Słupianki w gm. Słupno, Projekt, który odebrał ludziom piękną przystań w imię myśli technicznej z połowy minionego wieku. Tam powinien pozostać niewielki obszar dla rzeki i wodniaków. Lasy łęgowe z ich bobrami i innymi bardzo ważnymi elementami środowiska w sposób naturalny regulującymi stan wody w rzece. Z piękną dużą przystanią w starorzeczu. Ale po co? Zasypać, utwardzić, a przystań przenieść na obszary chronione. Czy to myślenie godne włodarzy? Odrobinę wiedzy z zakresy hydrologii proponuję i zasad działania rzek, odrobinę mniej arogancji. PS. Bycie wędkarzem nie jest równoznaczne z byciem ekologiem, tak na marginesie. 3. zwiększenia pojemności Zbiornika Włocławskiego poprzez refulację, Nie jest to najgorszy pomysł, o ile będzie robiony tak, aby nie zakłócać środowisk nabrzeżnych. Samo pogłębienie rzeki powinno odbywać się w uzgodnieniu z organizacjami ochrony wód, tak aby nie spowodować zmian środowiskowych, a umożliwić żeglugę na określonych odcinkach. 3. zabezpieczenia wałów przeciwpowodziowych poprzez montaż siatek oraz budowę przegród poprzecznych, Ad 3. Przy uwzględnieniu uwag z pkt 1 odnośnie istnienia możliwie dużej liczby naturalnych rozlewisk wzmocnie siatką wałów może okazać się zbędne, gdyż bobry - wróg publiczny numer jeden naszych decydentów - wyprowadzą się do niezabezpieczonych wałami ujść rzek, rzeczek, strumyków i terenów naturalnie zalewowych. Wszelkie siatki i inne przeszkody uniemożliwiają migracje gatunków i w efekcie powodują zmniejszenie populacji i wyginięcie całych populacji i nie tylko bobrów ale kilkudziesięciu do kilkuset innych gatunków roślin i zwierząt. 4. opracowania programu regulacji bobrów w dolinie Wisły, Ad. 4 Problemem naszych terenów jest erozja gleb, opadanie wód gruntowych, pustynnienie terenów i zubożenie siedlisk. Bobry, szanowni włodarze, są przyczyną tzw. małej retencji. Zatrzymują wodę w terenie, pozwalają jej w naturalny sposób wsiąknąć i zasilić wody gruntowe. W przeciwnym wypadku woda spływa, zwiększając stan rzeki głównej. Wbrew temu, co wskazują urzędnicy, bobry są jednym z najlepszych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, o ile mają warunki do swojej działalności. Jeżeli rzekę wtłoczy się w kanał obwarowany wałami to gdzie mają być żeremia, gdzie ma być mała retencja, gdzie woda ma być przekazywana do gruntu i w jaki sposób? I gdzie ma wówczas ujść nadmiar wody? Ale potem zaskoczenie, że mamy powódź. Naprawdę? I pomijam już fakt, że takie małe rozlewiska są ostoją dla mnóstwa gatunków, w tym chronionych. 5.budowy nowych, cyfrowych wodowskazów w Wykowie, Popłacinie i Nowym Duninowie. Odnosząc się do wymienionych powyżej, jak i do innych rewelacji z artykułu przeraża stan wiedzy osób, które decydują o losach rzeki, o losach ludzi nad nią mieszkających. Co więcej brak jest świadomości, że lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku już minęły bezpowrotnie i że dziś znajdujemy się w zupełnie innej sytuacji, że stosowane są zupełnie inne rozwiązania i technologie. Chcemy być europejscy, więc może najpierw przywitajmy się z XXI wiekiem.

  • 7 miesięcy temu | ocena +6 / -0

    Powiatowy (ZSLowy ) Bobrowniczy

    Król Bolesław Chrobry wydał pierwsze prawo w Państwie Polskim ustanawiając urząd bobrowniczego, do którego należała opieka nad bobrami. W 1928 roku liczebność populacji bobra w Polsce oszacowano na 235 sztuk. Po II wojnie światowej zaczęto prowadzić prace nad zwiększeniem liczebności tego gatunku w Polsce. Obecnie bobry zajmując nowe tereny wyszły poza obręb lasu, zasiedlają rzeki, tereny rolnicze oraz stawy hodowlane. Z tego powodu, coraz częściej pojawiają się konflikty na linii człowiek – bóbr, tak ja ma to miejsce w przypadku wałów przeciwpowodziowych. Podsumowując: odstrzał nic nie pomoże!!! Jedyna skuteczna walka z nimi, to ODŁOWIENIE. Ale żeby to zrozumieć, to Pan Starosta powinien odrobinę logiczne pomyśleć.

  • 7 miesięcy temu | ocena +1 / -2

    katamaran

    Przedwczesne przejście lodołamaczy (bez spławienia pokruszonego lodu) spowodowało wzrost jego grubości z 20 cm do około 50 cm. Jeszcze dziś można zobaczyć, jak grube bryły leżą pod Antoniówką. Notabene głębokość wody sięga tam kolan. Co do bobrów to po prostu szukają ucieczki od płynącego Wisła syfu. Gdzie jest możliwość to przesiedlają się w dopływy, nawet bardzo małe strumyki. A bezzasadne wypuszczenie we wrześniu ub. roku warszawskich cieków ? Na Wiśle pod Warszawą należałoby utworzyć rezerwat dla tych durniów z Wód Polskich

  • 7 miesięcy temu | ocena +7 / -0

    ada

    A gdzie obroże i smycze. tylko kagańce wam pozakladali?

  • 7 miesięcy temu | ocena +3 / -2

    ks. Mateusz

    jeśli trzeba patrolować i przeganiać bobry, to robota dla prawdziwych mocarzy - naszych terytorialsów i ich ober-kapo kprla okraszewskiego, którego wszędzie pełno; a na poważnie, co ty jarasz Bieniek, że cię tak trzepie - bobry? naprawdę?

  • 7 miesięcy temu | ocena +8 / -2

    Polak-katolik

    sam się odstrzel pslowska gnido społeczna , wyp.... stąd wszarzu

  • 7 miesięcy temu | ocena +17 / -0

    dadan

    panie starosta ! weż pan za łeb kominka ,bogla i reszte nierobów i niech wory z piachem noszą i układają bo to cepy i nieroby . a zostaw pan bobry w spokoju

    • 7 miesięcy temu | ocena +15 / -0

      papa

      Nieroby to mało powiedziane ! To pasożyty żerujące i żyjące ,ssące kase na koszt podatnika

  • 7 miesięcy temu | ocena +14 / -0

    wick

    odpieprz się od bobrów ćwoku małorolny

  • 7 miesięcy temu | ocena +11 / -12

    czy Wody Polskie

    odnalazły już pogłebiarki,które miały pracować na Wiśle w sezonie 2020? nikt ich nie widział,...a prezes twierdził, że były? kto w takim razie przytulił kasiorkę? czy były nagrody i ordery?

  • 7 miesięcy temu | ocena +4 / -12

    czy legitymacja CZŁONKA PIS?

    zwalnia z myślenia?

  • 7 miesięcy temu | ocena +4 / -14

    Morawiecki nieudacznikiem?

    czas wyjaśnić o co chodzi z tymi milionami z Unii Europejskiej? Morawiecki wynegocjował Fundusz Odbudowy dla Polski w wysokości 750 mln EURo. ale to jest tylko POŻYCZKA, a nie bezzwrotne wsparcie z Unii - te pieniądze trzeba będzie ZWRÓCIĆ z procentem!!!. Mało tego, Polska nie dostanie tych pieniędzy w gotówce, ale w PROGRAMACH, TECHNOLOGII, USŁUGACH, PRODUKTACH,....TOWARACH z UNII,...w większości, w TYM, czego UNIA nie może UPŁYNNIĆ!!!....Dodatkowo Morawiecki zgodził się na solidarną spłatę długów w przypadku, gdy inne kraje członkowskie Unii nie będą wstanie spłacić swoich długów...JUŻ 2 kraje poinformowały, że nie są wstanie spłacić tych pożyczek. Co to oznacza - , że POLSKA będzie musiała ODDAĆ nawet 2 MILIARDY EURo? a jak to zrobi? _podniesie POLAKOM cenę energii elektrycznej, wody, podatki, koszty utylizacji PLASTYKÓW, ...opłaty za EMISJĘ CO2,...opłaty za ŚMIECI...i inne wspaniałe pomysły ELITY z PIS? Tego wam w TVPis -szczujnia nie powiedzą?