Reklama

Reklama

Starcie między posłami PiS. W tym konflikcie nawet wyrok sądu nie pomógł

Opublikowano: 29 marca 2019 15:07
Autor:

Starcie między posłami PiS. W tym konflikcie nawet wyrok sądu nie pomógł - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Są z tej samej partii, nawet startowali z tej samej listy i stali się parlamentarzystami z okręgu płocko-ciechanowskiego. Konflikt między nimi znalazł ujście na sali sądowej w płockim Sądzie Okręgowym, następnie w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Ale i to, jak się okazało, sprawy nie rozstrzygnęło. Obie strony ogłosiły się zwycięzcami.

Reklama

Są z tej samej partii, nawet startowali z tej samej listy i stali się parlamentarzystami z okręgu płocko-ciechanowskiego. Konflikt między nimi znalazł ujście na sali sądowej w płockim Sądzie Okręgowym, następnie w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi. Ale i to, jak się okazało, sprawy nie rozstrzygnęło. Obie strony ogłosiły się zwycięzcami.

Zarówno poseł Robert Kołakowski, jak i posłanka Anna Cicholska są posłami z okręgu płocko-ciechanowskiego. Anna Cicholska w wyborach w 2015 r. od razu nie dostała się do Sejmu. W ławach dla parlamentarzystów zasiadła dopiero po rezygnacji z mandatu przez Józefa Kurka, który wybrał funkcję burmistrza Mszczonowa.

Sprawa konfliktu między parlamentarzystami sięga samorządowej kampanii wyborczej w 2015 r. Wówczas pojawiły się anonimowe wpisy na forach internetowych sugerujących m.in., że Robert Kołakowski nadużywa swojej pozycji, inne odnosiły się do załatwiania pracy i wieszania banerów. W rezultacie poseł postanowił nie patyczkować się z nową koleżanką partyjną i pozwał ją za naruszenie dóbr osobistych. W trakcie rozprawy w płockim sądzie zacytowano wpisy z forum i poinformowano, że w trakcie śledztwa do ich napisania przyznał się syn Anny Cicholskiej. Miał tego dokonać ze swojego laptopa. Sąd w te wyjaśnienia nie uwierzył, bo prokuratura ustaliła, że wpisy pochodziły z trzech różnych urządzeń. Posłanka zaprzeczała, żeby to ona była autorką tych wpisów. 

- Jeśli w domu jest komputer, z którego korzystają różni członkowie rodziny, powodowi trudno wykazać autora wpisów o ile sam się do tego nie przyzna - tłumaczyła wówczas sędzina. - W polskim prawie nie obowiązuje instytucja odpowiedzialności za czyny osób trzecich, jak np. wina w nadzorze. Winę ponosi bezpośredni sprawca, a sprawcy nie udało się ustalić. 

Sąd odrzucił pozew Kołakowskiego i obciążył go kosztami procesu w wysokości 1097 złotych. Uznał także, że wpisy ani nie były obraźliwe, ani wulgarne. Ponadto powód, z racji sprawowanej funkcji, powinien liczyć się z ocenami ze strony społeczeństwa czy też innych polityków. Parlamentarzysta od razu zapowiadał złożenie apelacji. Tak też się stało, sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Łodzi.

[ZT]17284[/ZT]

Kołakowski: Czuję się moralnym zwycięzcą

Po ogłoszeniu wyroku poseł opublikował na Facebooku oświadczenie. Zaznaczył, iż wpisy uważa za "nieprawdziwe i szkalujące" i dla niego najistotniejsze jest ustalenie ich autora.

- W ustnych motywach zapadłego wyroku Sąd Apelacyjny w Łodzi dobitnie i zarazem wyraźnie stwierdził (odmiennie z resztą od Sądu Okręgowego w Płocku), iż rzeczywiście Pani Anna Cicholska (nieobecna na wczorajszej rozprawie) była autorką przedmiotowych wpisów, o które toczyła się sprawa. Takie stanowisko sądu było zgodne z moim zarzutem apelacyjnym pod adresem wyroku Sądu Okręgowego w Płocku. Także w ustnych motywach wyroku sąd odwoławczy potwierdził niestosowność części kierowanych pod moim adresem treści wpisów, a także co do żadnego nie znalazł potwierdzenia w rzeczywistości. Jednakże między innymi uznał, że skoro pomimo takiego zachowania Pani Cicholskiej zdołałem uzyskać w wyborach mandat poselski, to nie były one na tyle doniosłe i zarazem skuteczne, by pociągały za sobą zastosowanie względem niej procedur chroniących dobra osobiste.

Mimo wszystko przyznał, że czuje się "moralnym zwycięzcą". - Mogę bezwzględnie czuć moralną satysfakcję z tego, iż w sposób jasny udowodniłem przed sądem, iż Pani Cicholska w trakcie ostatniej kampanii zachowała się w stosunku do mnie w sposób absolutnie skandaliczny i zarazem nieetyczny, wprowadzając, pod anonimowym przykryciem, świadomie opinię publiczną w błąd, co do mojej osoby, w kontekście toczącej się wówczas kampanii wyborczej. Ocenę moralną zachowania Pani Cicholskiej oddaję jednak pod osąd opinii publicznej, który uważam za nie mniej istotny niż sam wyrok sądowy, bowiem dla mnie osobiście najważniejszą kwestią w tej sprawie było udowodnienie, że Pani Cicholska, dla osiągnięcia własnych celów politycznych, potrafi stosować metody nieuczciwe i dalece nieetyczne wobec kolegów z tej samej partii, bez oglądania się na prawdę i poczucie przyzwoitości.

Poseł przypominał w osobnym wpisie, iż "w ramach postępowania przygotowawczego Prokuratura Rejonowa w Ciechanowie ustaliła w sposób bezsporny, że wpisy te pochodziły z komputerów należących do Pani Anny Cicholskiej oraz osób, które pomagały jej w prowadzeniu kampanii wyborczej". - Prokuratura ustaliła, że z komputerów Pani Cicholskiej dokonywano wpisów z czterech adresów IP, pod trzema pseudonimami: „ULA KASPRZAK”, „KACER”, „TADEUSZ”. Wpisy te, jak się okazało, były zamieszczane w późnych godzinach wieczornych (pierwszy o 21:47, drugi o 22:24, trzeci o 23:34), co zdecydowanie ograniczało tezę o możliwości dokonania ich przez młodzież, we wcześniej wskazanym przez poseł Cicholską gimnazjum, czy nawet szkole dla dorosłych. Po prawie roku oczekiwań na słowo „przepraszam” wniosłem pozew do sądu - z kolei po roku, jak dodał, sprawa by się przedawniła.

Cicholska: Przykra batalia, za którą przepraszam wyborców

Posłanka Cicholska także odniosła się do sprawy:

- W mojej opinii sprawa w żadnym wypadku nie powinna być przedmiotem publicznej debaty. Do rozsądzania sporów wewnątrz partii przewidziana jest instytucja sądu koleżeńskiego i każda partia taką instytucję posiada. Wczorajszy dzień przyniósł rozstrzygnięcie tej długiej i przykrej batalii za którą przepraszam moich wyborców. Wygrałam sprawę sądową w I oraz II instancji, a poseł Kołakowski został zobowiązany do zwrotu kosztów postępowania.

Opublikowała wyrok łódzkiego sądu, który oddalił apelację Kołakowskiego. Komentowała: - Zakłamywanie rzeczywistości i dezinformacja na niewiele się zdadzą. Na podstawie wyroku mogą Państwo sami wyciągnąć wnioski po czyjej stronie leży prawda. Kłamstwa, insynuacje i pomówienia są orężem osób nieposiadających argumentów.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.