Reklama

Reklama

SLD Lewica Razem: Czas, aby Płock przestał być bezbronny

Opublikowano: pt, 28 wrz 2018 06:30
Autor:

SLD Lewica Razem: Czas, aby Płock przestał być bezbronny - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nie ma szybkiego systemu wykrywania zagrożenia, informowania o nim ani reagowania. – Po awarii w Orlenie dowiedzieliśmy się z wypowiedzi wielu ludzi, jak bardzo Płock jest bezradny – twierdzi miejski radny, Wojciech Hetkowski.

Reklama

Nie ma szybkiego systemu wykrywania zagrożenia, informowania o nim ani reagowania. – Po awarii w Orlenie dowiedzieliśmy się z wypowiedzi wielu ludzi, jak bardzo Płock jest bezradny – twierdzi miejski radny, Wojciech Hetkowski.

Członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a także stowarzyszenia Płock TuMy zwołali w czwartek konferencję prasową przed płockim ratuszem, rozwijając baner przypominający o projekcie Eko patrolu. – Uprzedzam, że nie chodzi o awarię na terenie Zakładu Produkcyjnego Orlenu, bo taka może się zdarzyć wszędzie – zaznaczył Wojciech Hetkowski. – Jednak ta jedna awaria pokazała ogrom zaniedbań i jak Płock, a także mieszkańcy miasta są osamotnieni z problemem, który nazywa się zanieczyszczenie środowiska.

Cytował oficjalny komunikat, który wysłano do płockiej prasy i Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, do czego również w czwartej nawiązywał prezydent miasta na innej konferencji prasowej. Ukazał się, po upomnieniach, ponad godzinę po zdarzeniu.

[ZT]20404[/ZT]

Ale co z tymi związkami, które we wtorek były w powietrzu? Koncern zapewnia, że sytuacja nie stwarzała zagrożenia dla płocczan. Urządzenia miały nie zarejestrować przekroczeń normy jakości powietrza. – Czyje były te urządzenia? Należały do PKN Orlen – dopowiadał Hetkowski. Przytaczał też fragmenty artykułów i komunikatów, które ukazały się po zdarzeniu, w tym fragment o kierunku wiatru, który powodował, że smuga dymu mogła ominąć stacje pomiarowe. – Szefowa płockiej delegatury WIOŚ mówiła, że trudno ocenić, jakie substancje wydobywały się z pochodni, bo nie są pomiarowane. W pozwoleniu zintegrowanym marszałek województwa nie nałożył na firmę takiego obowiązku. Rzecz przerażająca, mamy stacje pomiarowe, które są tak naprawdę uzależnione od kierunku wiatru. Cały czas pokazują, że jest dobrze. Podjechałem tam i widziałem, jak ta ogromna smuga dymu przemieszcza się z pominięciem stacji.

Cytował wypowiedź Katarzyny Jasińskiej z delegatury WIOŚ o substancjach charakterystycznych dla procesu chemicznego, które mogły znaleźć się w tym dymie. - Nie mogą jednak stwierdzić, czy miały wpływ na zdrowie mieszkańców, ponieważ nie znamy wielkości tego stężenia. Uspakaja Katarzyna Jasińska. Innymi słowy bądźcie spokojni, chociaż my nie wiemy, co tam było. Urządzenie wykrywa wyznaczone substancje, ale już nie tlenek czy dwutlenek węgla, pyły, siarkowodory, a te substancje bardzo nas we wtorek interesowały. Pytam, to co my mierzymy? Zawartość ozonu, a może olejków eterycznych? – ironizował i sięgnął po kolejny cytat, tym razem o zapewnieniu, że płocka delegatura WIOŚ postara o bardziej precyzyjne urządzenia. – Tyle że te zakłady wysokiego ryzyka funkcjonują w tym mieście od ponad 40 lat. A teraz dowiaduję się, że WIOŚ nie ma takich urządzeń, które dawałyby mi poczucie bezpieczeństwa. Chodzi o wiedzę o tym, co mi grozi, dlaczego i jak mam na to reagować, a także jak te ustalone normy będą egzekwowane.

Wykorzystał także wypowiedź mieszkanki Płocka zamieszczoną na Facebooku; - Ja się na stacjach pomiarowych nie znam. Dziś połowa uczniów szkoły nr 3 odczuwała skutki zatrucia. Wiele dzieci wymiotowało w szkole, inne narzekają na złe samopoczucie.

Jakie zgłoszono postulaty?

– dokonania w trybie natychmiastowym przez służby ochrony środowiska podległe marszałkowi województwa weryfikacji pozwolenia zintegrowanego dla PKN Orlen z wprowadzeniem obowiązku opomiarowania tzw. pochodni i wszystkich innych emiterów uczestniczących w produkcji,

– zakup przez GIOŚ lub ministra środowiska precyzyjnych urządzeń pozwalających na szybkie wykrycie substancji stanowiących zagrożenie, w tym dotychczas nieoznaczanych,

– informowanie o zagrożeniu online, przez system SMS, aplikację, lokalne media,

– wprowadzenie norm dziennych, miesięcznych czy kwartalnych dopuszczalnych stężeń substancji jako uzupełnienie do norm średniorocznych,

– dokonanie przez miasto lub WIOŚ zakupu mobilnych urządzeń pomiarowych, a także umieszczenie na osiedlach tablic informacyjnych o stanie płockiego powietrza,

– utworzenie pogotowia ekologicznego, aby reagowało na skargi i zagrożenia,

– wprowadzenie obowiązku udziału i nadzoru przez przedstawicieli służb ochrony środowiska – państwowych i samorządowych w przygotowaniu instalacji do remontów i ich rozruchu w przedsiębiorstwach o szczególnym zagrożeniu dla środowiska z weryfikacją i kontrolą obowiązujących procedur,

– utworzenie całodobowych dyżurów służb WIOŚ, przydzielenie odpowiedniej ilości etatów.

Protestują także przeciwko likwidacji w Płocku laboratorium (laboratorium centralne miałoby powstać w Warszawie) i monitoringu, ponieważ to Płock jest miastem szczególnego zagrożenia z racji obecności niektórych przedsiębiorstw. – Te postulaty nie rozwiązują problemu – podkreślał Hetkowski. –. Zdajemy sobie sprawę, że bez tych zakładów Płock stałby się miastem prowincjonalnym. Chcemy restrykcyjnego systemu kontroli tego, co tam się dzieje. Systemu kar, które spowodują większą troskę o jakość środowiska. Wtorkowy spektakl był dramatyczny. To wszystko opadało na miasto. Powtarzam, nie chodzi o awarię, tylko o bezradny system bez informacji, bez ostrzegania, dobrego wykrywania tego, co się dzieje. Jesteśmy gotowi odstąpić od projektu z Eko patrolem, jeśli miasto albo WIOŚ kupi takie urządzenia. Chcemy osiągnąć cel, aby w Płocku był mobilny patrol, który będzie natychmiast reagował i informował płocczan o tym, co im grozi. A tak ludzie, widząc te chmury dymu, wpadali w popłoch. Znam takich, którzy wsiadali w samochody i wyjeżdżali z Płocka.

Bartosz Leszczyński poprosił rzeczniczkę Orlenu, Joannnę Zakrzewską o informacje, jakie substancje były spalane na pochodniach. – Odpowiedziała, że były spalane węglowodory o szerokim zakresie wrzenia, z których najcięższe to benzeny. Efektem spalania było CO, CO2, SOx, NOx, które nie zagrażają zdrowiu. Weźmy jednak CO, który powoduje m.in. niedotlenienie komórek, sieje spustoszenie w układzie nerwowym i naczyniowo-sercowym. Nadmiar przyczynia się do pojawienia się chorób, w tym nowotworów. Rzeczniczka Orlenu podała więcej informacji niż pani z WIOŚ. Eko patrol pozwoliłby na pozyskanie wielu informacji, które można porównać z rocznymi wynikami przedstawianymi przez WIOŚ.

- W wielu miastach taki Eko patrol już funkcjonuje. Dodatkowo zająłby się pomocą dla bezdomnych zwierzęt – przypominała Litosława Koper, jednocześnie apelując do Orlenu o publikację raportów na temat sytuacji z podwyższonymi wskazaniami dla benzenu czy też raportu, który powstanie po awarii 25 września 2018 r.

– Dziś ponoć nie można palić w kominkach przesuszonym drewnem 10-letnim, no to się pytam dlaczego większym zagrożeniem jest kominek niż to, co widzieliśmy we wtorek na niebie – dopowiadał Hetkowski. – Czas, aby Płock przestał być bezbronny.

Ale czy faktycznie miasto nic nie robi? Mamy już kolejną stację pomiarową, tym razem podległą miastu, a nie WIOŚ. Hetkowski komentował: – Stacja będzie stała w jednym miejscu, a wiatr będzie wiał z różnych kierunków. Dlatego potrzebujemy stacji mobilnej! Na kołach, która na sygnał od mieszkańców dojedzie na wskazane miejsce – przy czym wspomniał o możliwości wykorzystania dronów.

Postulaty mają trafić do marszałka województwa mazowieckiego, generalnego inspektora ochrony środowiska. Zdaniem Hetkowskiego brakuje programów wczesnego wykrywania nowotworu. – We wtorek do Płocka przyjechała Beata Szydło. Widziała to widowisko. Nie słyszałem, aby się choćby zająknęła o podjęciu przez rząd jakiś działań, jak chociażby wprowadzenie norm dziennych dla niektórych substancji z obowiązującymi normami średniorocznymi. Lekarze twierdzą, że codzienne wypijanie lampki czerwonego wina wpływa korzystnie na układ krążenia. Czyli średnio pozwalają nam na wypicie 50 gram dziennie. Jak sobie skumuluję te 50 gram na Sylwestra i wypiję 365 takich pięćdziesiątek, to miałbym problem, aby przeżyć.

fot. Karolina Burzyńska / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (37)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.