Reklama

Remont za 2 mln zł. Dla płocczan czy urzędu?

Opublikowano:
Autor:

Remont za 2 mln zł. Dla płocczan czy urzędu? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trwa sesja rady miasta. Nie wszystkim radnym spodobał się dwa razy droższy niż planowano koszt remontu budynku po CKU, do którego ma się przenieść m.in. ratuszowy oddział komunikacji.

Trwa sesja rady miasta. Nie wszystkim radnym spodobał się dwa razy droższy niż planowano koszt remontu budynku po CKU, do którego ma się przenieść m.in. ratuszowy oddział komunikacji.

Zmiany w budżecie miasta na 2013 rok dotyczyć miały przede wszystkim wzrostu kosztów remontu budynku po Centrum Kształcenia Ustawicznego przy ulicy Piłsudskiego 6, do którego ma być przenieść się ratuszowy oddział komunikacji. Poważne wątpliwości radnej Wioletty Kulpy z PiS budzi jednak koszt remontu. – Skoro za remont metra kwadratowego powierzchni użyteczności publicznej mamy zapłacić aż 1,2 tysiąca złotych, to może lepiej zbudować nową siedzibę dla wydziałów, które mają być przeniesione do byłej siedziby CKU? Podejrzewam, że koszt nie byłby znacząco wyższy – mówiła Wioletta Kulpa. – Może koszt termomodernizacji jest zbyt wysoki? Może istniałaby możliwość zrezygnowania z jednej windy? Skoro Urząd Miasta cały czas nawołuje do zaciskania pasa, dlaczego sam tego nie robi?

Wiceprzewodniczący rady miasta Wojciech Hetkowski (SLD) stwierdził z kolei, że remont może w znaczny sposób poprawić jakość pracy wielu wydziałów. – Kultura obsługi jest czymś poza wszelką dyskusją, ale dzięki wyremontowaniu byłej siedziby CKU osoby mające coś do załatwienia w wydziałach urzędu, które mają tam być przeniesione, będą mogli liczyć na dużo większy komfort – przekonywał radny Hetkowski.

Prezydent Andrzej Nowakowski przypomniał, że w związku z nieprzedłużeniem umowy między Urzędem Miasta a nowym właścicielem budynku wcześniej należącego do Ruchu powstała konieczność poszukiwania nowego miejsca dla funkcjonujących tam wydziałów. Zdaniem prezydenta Nowakowskiego, decyzja o zagospodarowaniu byłej siedziby CKU jest dużo bardziej korzystna. – W gmachu przy Piłsudskiego będziemy mieli do dyspozycji aż 1,6 tysiąca metrów kwadratowych. To bardzo ważne, bo poza przeniesieniem wydziałów z budynku Ruchu musimy pomyśleć również o ratuszowych archiwach, które pękają w szwach – przekonywał prezydent Nowakowski. – Niewykluczone, że zostanie nam jeszcze wolne miejsce, które będzie można wynająć różnym firmom czy instytucjom, co dałoby nam dodatkowe zyski.

Przed prezydentem Nowakowskim zabrał głos radny PO Maciej Wiącek, który nie bez ironii podkreślił, że radna Wioletta Kulpa prosi o oszczędności, tymczasem w poprzedniej kadencji rady miasta głosowała za projektem budowy hali widowiskowo-sportowej za ponad 100 milionów zł oraz za molo, którego budowa pochłonęła kilkanaście milionów złotych i wciąż generuje straty.

Wcześniej na sesji dyskutowano o stworzeniu w Płocku uniwersytetu lub akademii. Po raz kolejny padły sugestie, że jeden student może wygenerować jedno miejsce pracy – niekoniecznie bezpośrednio związane z funkcjonowaniem uczelni, że tylko stworzenie silnego ośrodka uniwersyteckiego może zapobiec degradowaniu Płocka do roli powiatowej mieściny.

Rektor filii Politechniki Warszawskiej w Płocku przypominał po raz kolejny, że aby tworzyć w Płocku ośrodek akademicki lub uniwersytecki, trzeba dysponować nie tylko odpowiednim zapleczem lokalowym, ale również ludzkim. Niezbędne jest zatrudnienie odpowiedniej liczby samodzielnych pracowników naukowych, których zadaniem byłoby nie tylko uczenie studentów, ale również prowadzenie badań naukowych.

Dyskusja w sprawie powstania w Płocku ośrodka uniwersyteckiego, chociaż dość długa, nie wniosła niczego nowego w stosunku do tego, co w naszym mieście wiadomo już od dawna.

Dramatycznie zabrzmiały słowa Zbigniewa Kruszewskiego, który wprawdzie występował przede wszystkim jako rektor Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica, ale skorzystał z okazji, aby przedstawić problemy, z którymi boryka się Towarzystwo Naukowe Płockie, prowadząc Bibliotekę Zielińskich. – Polityka rządu dotycząca prowadzenia tego typu księgozbiorów jest dla nas na tyle niekorzystna, że stanęliśmy przed bardzo dramatycznym wyborem – grzmiał Zbigniew Kruszewski. – Albo przekażemy miastu bezpłatnie cały nasz księgozbiór zgromadzony po 1945 roku, albo będziemy musieli zupełnie zamknąć bibliotekę. Oczywiście, wszystko pozostałoby w naszych zasobach, a na miasto spadłby obowiązek utrzymania zbiorów.

Więcej o tematach poruszanych na sesji czytaj też:



Ratusz znów się wyprowadza. Dokąd teraz?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE