Reklama

Reklama

Prezydent szuka wróżki i jak na złość…

Opublikowano: 31 marca 2015 23:39
Autor:

Prezydent szuka wróżki i jak na złość… - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ostatnie godziny sesji okazały się równie niespokojne, co dyskusja jeszcze przed przerwą. Najpierw prezydent Andrzej Nowakowski szukał wróżki, aby ta mu podszepnęła, ile tirów będzie jeździło do hali, później wiceprezydent Jacek Terebus zarzucił brak wiarygodności w tym, co mówi jeden z mieszkańców Płocka, skoro temat wałkują już po raz piąty.

Reklama

Ostatnie godziny sesji okazały się równie niespokojne, co dyskusja jeszcze przed przerwą. Najpierw prezydent Andrzej Nowakowski szukał wróżki, aby ta mu podszepnęła, ile tirów będzie jeździło do hali, później wiceprezydent Jacek Terebus zarzucił brak wiarygodności w tym, co mówi jeden z mieszkańców Płocka, skoro temat wałkują już po raz piąty.

Równie niespokojna dyskusja wywiązała się między prezydentami a innymi radnymi Prawa i Sprawiedliwości w sprawie planowanej budowy hal magazynowych przy ul. Popłacińskiej na przeszło 20 tys. metrów kwadratowych (zaplanowano również parkingi na 70 aut), które mogą zwiększyć natężenie ruchu. – Jakby była tu jakaś wróżka, może by to wiedziała – ironizował Nowakowski. – Skąd mam wiedzieć, ile będzie jeździło do nich tirów. Jednak póki co, wróżki z nami nie ma – więc nie będzie miał okazji zapytać.

- Wcale nie oczekuję od pana, aby został pan wróżką, ale udzielił informacji, na jakim etapie znajduje się przedsięwzięcie – włączył się do dyskusji Tomasz Kolczyński. – Również nie oczekuję tego od pana, bo on tego ma pan ludzi, aby sprawę zdołali ogarnąć – odezwał się z kolei Andrzej Aleksandrowicz, który drążył temat planowanej inwestycji i możliwego dojazdu przez centrum, co powinno zostać poprzedzone według radnego analizą możliwego zwiększenia natężenia ruchu. – Nie chciałbym, aby powtórzyła się sytuacja z ul. Tartaczną, gdzie po wydaniu stosownych pozwoleń, wyszedł problem z dojazdami.

Ostatecznie od wiceprezydenta Jacka Terebusa radni dowiedzieli się, że wydano już decyzję środowiskową, za to aktualnie procedowana jest decyzja o warunkach zabudowy. – Już większe hale budowano niż te przy ul. Popłacińskiej – próbował uspokajać napiętą z lekka sytuację wiceprezydent, chociaż uznał, że brakuje procedur, aby teraz takie analizy przeprowadzać (będzie jednak przeprowadzona analiza hałasu). Podobnie nie rozumiał, czemu miasto miałoby oponować przeciwko budowie hal, jeśli będą w nich składowane materiały dopuszczalne z punktu widzenia wpływu na środowisko (wszystkie w opakowaniach, ale przeznaczone do szybkiej wywózki). Przypominał także, że drogi wewnętrznej do hal nie buduje miasto, ale inwestor.

W sprawach różnych o głos poprosił Waldemar Ejdys, który nie należy do zwolenników proponowanych zmian przez Ratusz w kwestii zwiększenia przepustowości centrum poprzez rozbudowę ulic i dodania prawo i lewoskrętów. Według niego w innych miastach panuje raczej tendencja odwrotna, aby w centrum nie dodawać nowych pasów ruchu, ale raczej je zwężać.

– Wartością centrów miast z historyczną zabudową jest przestrzeń dla pieszych, nie dla samochodów – uważał mieszkaniec Płocka. – A tu do granic możliwości będzie zwężona kosztem chodników. To chyba nie o to chodzi, aby wszystko odbywało się w poprzek planów rewitalizacyjnych.

Ejdys utrzymywał, ze ruch w centrum i tak już jest wystarczająco wysoki. – A my chcemy go jeszcze zwiększyć – nie dowierzał. Według niego cele są trzy: ograniczenie ruchu, zmniejszenie hałasu i zwiększenie wolnej przestrzeni dla pieszych. – Wojna jest zbyt poważną sprawą, aby zostawiać ją wojskowym – co w tym przypadku miało oznaczać, by nie zostawiać sprawy wyłącznie budowniczym dróg.

Jacek Terebus rozkładał ręce. – Już piąty raz na ten temat dyskutujemy. Nie czyta pan dokumentów do końca, przez co staje się pan niewiarygodny. Wyciąga pan tylko te fakty, które są wygodne pod tezę – odparował mu wiceprezydent.

I kontynuował. – Samochody stojące w korkach zatruwają środowisko, a nam bynajmniej nie chodzi o to, aby ich jeszcze przybyło. Wręcz przeciwnie, o udrożnienie. Jeden pas ruchu dokładamy na odcinku między Sienkiewicza a Kolegialną, czyli w miejscu, gdzie nie ważne o której godzinie się pojedzie, auta i tak będą, ponieważ jest to dla wielu osób droga z pracy i do pracy. A pan podważa wszystkie proponowane rozwiązania – a na koniec uznał dyskusję za niepotrzebną.

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.