Reklama

Reklama

Prezydent rozkminiał gwarę szkolną[FOTO]

Opublikowano: 16 czerwca 2016 17:02
Autor:

Prezydent rozkminiał gwarę szkolną[FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dżizas, fejs, hajs, afterek i jeszcze sporo innych słów, które dla jednych są typową gwarą szkolną, a drudzy zachodzą o głowę, cóż to za nowomowa. Prezydent i kilka innych osób dowiedzieli się od płockich licealistów w czwartek, że najwyższy czas na zaktualizowanie żargonu. Na szczęście wciąż jednocześnie mamy słowa, które nie wychodzą z mody, a co ważniejsze, zrozumie je młodsze i starsze pokolenie.

Reklama

Dżizas, fejs, hajs, afterek i jeszcze sporo innych słów, które dla jednych są typową gwarą szkolną, a drudzy będą zadziwieni, cóż to za nowomowa. Prezydent i kilka innych osób dowiedzieli się od płockich licealistów w czwartek, że najwyższy czas na zaktualizowanie żargonu. Na szczęście wciąż jednocześnie mamy takie słowa, które nie wychodzą z mody, a co ważniejsze, zrozumie je młodsze i starsze pokolenie.

Niedawno marszałek Adam Struzik podjął się prowadzenia lekcji z gimnazjalistami z okazji Dnia Dziecka, a teraz prezydent pobawił się przez kilkanaście minut w szkolnego belfra przy okazji zainaugurowania wystawy „O mowo polska” w Sali Kolumnowej Książnicy Płockiej. Andrzejowi Nowakowskiemu w czwartek było o tyle łatwiej, że sam, jeszcze zanim został prezydentem, pracował jako nauczyciel w jednym z płockich liceów. Z drugiej strony polszczyzna wciąż się rozwija, więc nie miał pewności, czy młodzi ludzie czymś go nie zaskoczą. Ostatecznie jego rola sprowadziła bardziej do funkcji moderatora spotkania.

Na początek puszczono kilka krótkometrażowych filmów animowanych „Błyskawiczna lekcja polszczyzny”. Dyrektorka Książnicy Płockiej, Joanna Banasiak wspominała, że przeciętny Polak zna kilkanaście tysięcy słów, operowanie 100 tys. słów to już prawdziwa rzadkość. Prezydent przyznał, że innym językiem posługujemy się w domu, a jeszcze innym w szkole. - Sam mam dzieci, więc coś o tym wiem – mówił do młodzieży z Małachowianki, Jagiellonki i V L.O.. Pytał ich o zapożyczenia, z jakiego języka obcego mogłoby być największe. Tu bez wahania wskazano na język angielski. Do polszczyzny zdołały przeniknąć takie słowa, jak weekend, lunch, nawet okej. Swoją lekcję zaczął także od doprecyzowania, czy wszyscy wiedzą, co to w ogóle znaczy "rozkminić". Polonistka Grażyna Rybicka sama wyrwała się do odpowiedzi. - To takie świetne słowo. Oznacza tyle co przeniknąć sens, zrozumieć.

Dalej podchodzono do tablicy i zapisywano słowa, które na co dzień padają w trakcie szkolnych przerw - Kiedy jestem załamany mówię dżizas – przyznał jeden z uczniów. Z powodu Facebooka (zwanego w skrócie fejsem) przybyło inne słowo zalajkować, czyli polubić.

Prezydent pytał, jak przeważanie nazywają szkołę. - Gimnazjaliści używają słowa gimbaza, za moich czasów chodziło się do budy – przypomniał sobie miejski włodarz. Usłyszał, że rzadko kto już korzysta z tego słowa. Dociekał: - A jak określacie swoich nauczycieli? - czemu towarzyszyło długo słyszalne "uuuuu..." - Tylko bez personifikacji - prosił. - Co z ocenami?

Okazało się jednak, że da radę znaleźć takie słowo, które nie wyleciało na margines uczniowskiego słownictwa. To określenie na ocenę niedostateczną. Wciąż dla większości otrzymuje się pałę, ewentualnie lufę. - Pała była, jest i będzie – śmiała się Grażyna Rybicka. Na rodziców nadal wołają starzy, więc i tu od lat nic się nie zmienia.

Pani Barbara, chociaż znacznie starsza od licealistów, dopisała do tablicy „graba” w znaczeniu podania ręki. Przyszło jej uaktualnić swoje słownictwo, podobnie prezydentowi. - U mnie przybijało się piątkę – wtrącił Andrzej Nowakowski. Młodzi błyskawicznie wyprowadzili ich z błędu, to już nie te czasy. Częściej przybija się żółtwika, a jak usłyszy się coś śmiesznego, to ma się niezłą bekę, pójście na imprezę jest równoznaczne z wbiciem się na melanż. Pieniądze to nie kasa i nie flota, tylko hajs. Prezydent zapewniał ich, że kiedy już sami będą mieli dzieci, te skorzystają już z polszczyzny nieco innej niż ta, którą wykorzystują obecnie.

Joanna Banasiak po tak pouczającej, aczkolwiek bardzo krótkiej, lekcji języka polskiego była zaskoczona. - Co to będzie za kilka lat? No ale pocieszające jest to, że pała została – podsumowała nietypowe zajęcia w Sali Kolumnowej Książnicy. - Najważniejsze, aby ostatecznie wszyscy zdołali jakoś się porozumieć.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.