Reklama

Politycy złamali prawo. Będzie kara [FOTO]

Opublikowano:
Autor:

Politycy złamali prawo. Będzie kara [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nawet ponad 100 tysięcy złotych kary może zapłacić komitet wyborczy Platformy Obywatelskiej za banery i plakaty posła Marcina Kierwińskiego, które w nocy z piątku na sobotę nielegalnie zawisły na płockich ulicach. To najbardziej rażący przykład złamania przepisów.

Nawet ponad 100 tysięcy złotych kary może zapłacić komitet wyborczy Platformy Obywatelskiej za banery i plakaty posła Marcina Kierwińskiego, które w nocy z piątku na sobotę nielegalnie zawisły na płockich ulicach. To najbardziej rażący przykład złamania przepisów.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie banery i plakaty Marcina Kierwińskiego zalały pas drogowy przy głównych arteriach miasta, ale fakt jest taki, że od rana w sobotę w naszej redakcji i u dyżurnego straży miejskiej rozdzwoniły się telefony. Czytelnicy informowali, że w nocy między ostatnim dniem kampanii a rozpoczęciem ciszy wyborczej banery posła Platformy Obywatelskiej, który kilka tygodni temu dość niespodziewanie znalazł się na czele listy partii rządzącej w naszym okręgu, dosłownie zalały miasto. Podobizny wisiały na latarniach, na żółtych barierkach, nawet na wiadukcie.

Po telefonach od oburzonych czytelników przejechaliśmy się na trasie od skrzyżowania przy galerii Mazovia do bramy Orlenu i naliczyliśmy 70 banerów i plakatów. I to tylko w jedną stronę. Poza jedynką PO mniej więcej w tym samym czasie, choć w znacznie mniejszym stopniu, swoje plakaty rozwiesił w pasie drogowym też kandydat Nowoczesnej Marcin Podsędek.

Co w tym oburzającego? Po pierwsze, wszystkie materiały wyborcze zostały powieszone nielegalnie - reklamy w pasie drogowym wymagają zgody zarządcy drogi i uiszczenia stosownej opłaty. Komitet nie miał tej zgody.

Jeszcze bardziej skandaliczne jest jednak to, że ci, na polecenie których rozwieszono plakaty, musieli wiedzieć, że postępują wbrew przepisom. Nie dalej jak tydzień temu pisaliśmy o identycznej sytuacji z dotyczącej tego samego posła. Wówczas plakatów było wprawdzie nieco mniej, ale wtedy również zawisły one w pasie drogowym. I również nielegalnie! Plakaty rozwieszano więc z premedytacją.

Po trzecie, jest to zwyczajnie nieuczciwe w stosunku do innych kandydatów, łącznie z kolegami z tej samej drużyny. Nie da się nie zauważyć, że nielegalne oplakatowanie miasta rządzonego przez kolegę z własnej partii jest, delikatnie mówiąc, nietaktowne. Nie mówiąc już o tym, jak nieeleganckie jest to zachowanie wobec partyjnej koleżanki startującej z drugiego miejsca, czyli posłanki Elżbiety Gapińskiej, która sumiennie ponosiła opłaty związane z ewentualnym zajęciem pasa drogowego.

Po czwarte, wystawia świadectwo samemu kandydatowi. Jak osoba, która tak lekko traktuje obowiązujące przepisy, może ubiegać się o to, by stanowić prawo?

Nawet 100 tysięcy złotych kary za banery Kierwińskiego

Jak przyznaje Hubert Woźniak z biura prasowego Ratusza, wszystkie plakaty Marcina Kierwińskiego, których było najwięcej,  a także banery Marcina Podsędka z Nowoczesnej i jeden Roberta Kołakowskiego z PiS na latarni, zawisły w pasie drogowym nielegalnie.  - Te, które zagrażały bezpieczeństwu, czyli np. zawieszone na wiadukcie, zostały usunięte w weekend, pozostałe usuwamy od rana - poinformował Hubert Woźniak. - Wykonana przez nas dokumentacja posłuży do naliczania kar finansowych.

Jak już pisaliśmy, za bezumowne zajęcie pasa drogowego przewidziana jest kara 10-krotności ustalonej stawki za reklamy przy drogach. Stawki zależą m.in. od klasy drogi publicznej itd. Ja dowiedzieliśmy się w Ratuszu, ze wstępnych szacunków wynika, że kara za banery posła PO może wynieść nawet ponad 100 tys. złotych.

Kto tak naprawdę zapłaci karę?

Kto zapłaci te 100 tysięcy i czy partia może je wliczyć w koszty kampanii i potem ubiegać się o zwrot z budżetu państwa? - Jeśli materiały były sfinansowane ze środków komitetu wyborczego, to są to koszty związane z kampanią wyborczą i w związku z tym można je wliczyć w wydatki związane z prowadzeniem kampanii  i starać się o dotację - wyjaśnia Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych Państwowej Komisji Wyborczej.   - Nieprzewidziane kary mogą jednak wiązać się z przekroczeniem limitu, co z kolei może skutkować odrzuceniem sprawozdania finansowego.

Lorentz zastrzega jednak, że nie wiadomo, jaką decyzję w tej sprawie podejmie komitet wyborczy partii. Zaznacza też, że partie polityczne nie dostają nigdy pełnego zwrotu wydatków przeznaczonych na kampanię, a wysokość dotacji zależy między innymi od liczby uzyskanych mandatów.

O sprawę zapytaliśmy w komitecie wyborczym Platformy Obywatelskiej, jednak mimo zapewnień do chwili publikacji artykułu nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Również sam poseł Marcin Kierwiński mimo wielokrotnych prób nie odebrał od nas telefonu. Najprawdopodobniej ponownie dostał się do sejmu.

Czytaj też:

 

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane w sobotę, dzień przed dniem wyborów, fot. Portal Płock oraz czytelnicy

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE