Morderstwo 16-letniej Mai wstrząsnęło całą Polską. Zgodnie z ustaleniami policji, przyczyną śmierci nastolatki był uraz głowy spowodowany uderzeniem tępym narzędziem. Sekcja zwłok wykazała również szereg obrażeń, które pozwoliły prokuraturze postawić zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Podejrzanym o zabójstwo jest 17-letni Bartosz G., który pod koniec grudnia został przesłuchany przez płocką prokuraturę. Nie przyznał się do winy.
Rodzice zamordowanej zwracają jednak uwagę, że ich koszmar nie zakończył się po stracie córki. Od dnia jej zaginięcia mierzyli się z obelgami, które kierowała matka podejrzanego, Katarzyna G.
- Najpierw, gdy jej szukaliśmy, sugerowała, że córka była widziana w innym mieście i, cytuję, "wciągnęła kreskę i jakiemuś staremu facetowi robi l*da". Później pisała, że "śmieć wylądował w koszu, tam gdzie jego miejsce" - mówił podczas rozprawy przed płockim sądem ojciec 16-latki, pan Jarosław.
Obraźliwe komentarze kierowane także pod adresem pozostałych członków rodziny.
- Każdy jest wyzywany. Zakłada się mu fałszywe konto i wyzywa od świń, grubasów, botoksów - kontynuował.
Jak podkreślił mecenas pana Jarosława, wpisów zebrało się ponad 10 tysięcy. Niektóre miały pochodzić z konta Katarzyny G., inne - Bartosza, a jeszcze kolejne z zakładanych przez kobietę fałszywych profili w mediach społecznościowych.
Jest pierwszy wyrok w sprawie Katarzyny G.
Wyrok w sprawie cywilnej zapadł 5 stycznia.
Katarzyna G. będzie musiała zapłacić 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia, usunąć obraźliwe wpisy oraz zamieścić przeprosiny na łamach "Faktu" i "SuperExpressu".
- Główny wyrok zakazuje pozwanej zamieszczania i głoszenia jakichkolwiek informacji na temat zmarłej córki powoda Mai K. oraz jej rodziny, godzących w kult pamięci zmarłej Mai K. i jej dobre imię oraz dobre imię powoda za pośrednictwem internetu, środków masowego komunikowania, mediów społecznościowych i telewizji - uzasadniała cytowana przez Fakt sędzia Emilia Dolińska.
Ojciec 16-latki wnosił o zadośćuczynienie za krzywdy w wysokości 1 mln zł. Zasądzona kwota jest jednak znacznie niższa.
- Warto podkreślić, że wyrok obejmował wyłącznie wpisy z okresu od maja do lipca. Pamiętajmy jednak o tym, że mamy jeszcze okres od lipca do grudnia, podczas którego liczba tych wpisów również była ogromna. Teraz musimy zastanowić się nad tym, czy nie wytoczymy kolejnego powództwa za pozostałe miesiące - mówił mecenas pana Jarosława w wywiadzie dla Kanału Kryminalnego Extra.
Kolejnym kosztem dla kobiety będzie wykupienie przeprosin na pierwszych stronach dwóch dzienników.
- Z tego, co udało nam się zorientować, jest to koszt w granicach 150 tysięcy złotych za każdą publikację. Jako, że mają się one pojawić trzykrotnie, kwota sięga już około 950 tysięcy złotych - dodał.
Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Komentarze (0)