Reklama

Reklama

Płocczanie już nie tak skorzy do podróżowania komunikacją publiczną

Opublikowano: śr, 6 wrz 2017 17:15
Autor:

Płocczanie już nie tak skorzy do podróżowania komunikacją publiczną - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Sytuacja taborowa, jeśli chodzi o transport publiczny w mieście, jest zła – nie owijał w bawełnę prezes Komunikacji Miejskiej, Janusz Majchrzak. Autobusy są stare. A jakby tego było mało, mniej płocczan kupuje bilety.

Reklama

- Sytuacja taborowa, jeśli chodzi o transport publiczny w mieście, jest zła – nie owijał w bawełnę prezes Komunikacji Miejskiej, Janusz Majchrzak. Autobusy są stare. A jakby tego było mało, mniej płocczan kupuje bilety.  

Prezesi płockich spółek stawili się w ratuszu, aby odpowiadać na pytania radnych. Przy mównicy stanął także prezes Komunikacji Miejskiej, Janusz Majchrzak. Dobrych wiadomości nie miał zbyt wiele. Wpływy ze sprzedaży biletów spadają, podobnie jak spada liczba pasażerów.

- To bardzo niebezpieczny trend, który obserwujemy już od 2004 roku. W 2012 roku dokonała się rewolucja komunikacyjna. W efekcie dokonano kompleksowych zmian zarówno w zakresie układu komunikacyjnego, przebiegu tras, częstotliwości, ale również i taboru.

Wymieniono 20 proc. taboru. W latach 2012-2014 pasażerów przybywało. Wzrost był zauważalny, wynosił nawet 15 proc. Trend na niekorzyść spółki zmienił się jednak w 2015 roku. Zaobserwowano systematyczny ubytek pasażerów. Według Janusza Majchrzaka ciężko o podanie jednoznacznej, głównej przyczyny.

Wysiadają z autobusu

- Pewnie te po stronie komunikacyjnej są najmniej istotne – mówił radnym prezes. - Nie chciałbym się wybielać, ale to raczej szereg zmian. Głównie w otoczeniu rynkowym. Coraz więcej osób wybiera własny samochód. Poprawiają się warunki infrastruktury drogowej, są nowe ulice. Wpływ na to ma również tendencja na rynku paliw. Od 2015 roku ceny paliw ulegają zmniejszeniu. To są obiektywne przyczyny, dlaczego ludzie wysiadają z autobusów i wsiadają do samochodów osobowych. Nic na to nie poradzimy. Możemy tylko namawiać do korzystania z transportu publicznego. Jest tu jednak niezbędna spójna polityka samorządu. Jasny przekaz, że jest preferowany transport publiczny. Preferencji transportu publicznego nie da się uzyskać tylko poprzez czynniki ekonomiczne – uważał prezes. - Miasta rozwijające transport publiczny korzystają ze środków przymusowych. Na czym to polega? Na ograniczaniu dostępu, wjazdu samochodów prywatnych do całych stref w mieście. Druga sprawa polega na dostosowaniu układu komunikacyjnego do zmieniających się warunków. Uważamy, że obecny układ wymaga gruntownego przeglądu. Miasto przez ostatnie trzy lata bardzo się zmieniło i będzie dalej się zmieniało. W ratuszu rozmawiamy o koniecznej zmianie układu komunikacyjnego w najbliższej przyszłości, gdyż to nie nasza, jako spółki, kompetencja. A proszę zauważyć, że ceny biletów nadal pozostają na tym samym poziomie.

Nowe autobusy

- Sytuacja taborowa, jeśli chodzi o transport publiczny w mieście, jest zła – nie owijał w bawełnę Janusz Majchrzak. - Wymaga szybkiej wymiany. Średni wiek naszych autobusów wynosi około 13 lat. Inne miasta, dzięki dużym dotacjom, kupują masowo nowe pojazdy. W Warszawie średni wiek taboru to około 6 lat. Wiek autobusu to bardzo istotny element z punktu widzenia pasażera wybierającego środek transportu.

W 2017 roku planowano zakup 13 nowych autobusów. - Dziś mogę powiedzieć, że są na to małe szanse. Zakup miał być zrealizowany w oparciu o pożyczkę z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, jednak brakuje decyzyjności w tej instytucji. Pomimo rozstrzygniętego przetargu i poznania pewnych wartości, to raczej tej decyzji w tym roku nie będzie, a co się z tym wiąże, nie będzie też nowych autobusów.

[ZT]15108[/ZT]

Pozostaje staranie się o środki z Unii Europejskiej na zakup autobusów hybrydowych. Na razie jednak i na to za bardzo nie ma co liczyć według prezesa Komunikacji Miejskiej.

[ZT]15083[/ZT]

[ZT]16474[/ZT]

Funkcjonowanie transportu publicznego to spore koszty, przy czym jednocześnie maleją wpływy, a płocczanie nawet po utworzeniu strefy płatnego parkowania jakoś tłumnie nie wsiedli do autobusów. Wszystko to zderza się z oczekiwaniami, aby bilety nie zdrożały (na razie nam to nie grozi), a pojazd w najcieplejsze dni miał włączoną klimatyzację. Spółka pokrywa koszty swojej działalności głównie z dwóch źródeł, rekompensaty od miasta i przychodów ze sprzedaży biletów.

Radny Grzegorz Lewicki komentował:

- Jakie by te koszty nie były, miasto i tak musi je zapłacić. My, jako radni, również musimy uderzyć się w piersi. Ileż to było tych propozycji w sprawie linii autobusowych. Prezes w większości realizuje te postulaty, ale czy ktoś zainteresuje się, jakie to są koszty, czy to jest opłacalne, czy też nie. A kogo to obchodzi... Chcemy być dobrzy, piszemy interpelacje, a ktoś musi za to zapłacić.

Prezes mu za te słowa podziękował.  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (31)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.