Reklama

Reklama

Płaca minimalna w górę. Czy przedsiębiorców na to stać?

Opublikowano: 3 października 2019 19:29
Autor:

Płaca minimalna w górę. Czy przedsiębiorców na to stać? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jakie mogą być skutki podwyższenia płacy minimalnej? W jaki sposób kształtować wynagrodzenia, mając na względzie różnice kompetencji, wykształcenia czy przygotowania? – Problem nie polega na tym, że ktoś nie chce płacić pieniędzy, ani na tym, że przedsiębiorcy to krwiożerczy ludzie, którzy nie chcą by ich pracownicy dobrze zarabiali – podkreślał starosta płocki Mariusz Bieniek.

Reklama

Jakie mogą być skutki podwyższenia płacy minimalnej? W jaki sposób kształtować wynagrodzenia, mając na względzie różnice kompetencji, wykształcenia czy przygotowania? – Problem nie polega na tym, że ktoś nie chce płacić pieniędzy, ani na tym, że przedsiębiorcy to krwiożerczy ludzie, którzy nie chcą aby ich pracownicy dobrze zarabiali – podkreślał starosta płocki Mariusz Bieniek.

Organizacja Przedsiębiorców i Pracodawców, przedstawiciele Izby Rzemieślniczej i inne zrzeszenia grupujące przedsiębiorców uczyniły z Polskiego Stronnictwa Ludowego – Koalicji Polskiej swoją reprezentację polityczną – powiadomił poseł Piotr Zgorzelski. Do programu wprowadzono dwa punkty, w tym dobrowolny ZUS.

– Aby w cięższym okresie pracodawcy, rzemieślnicy nie musieli płacić ZUS-u. Warunek jest taki, że w ciągu swojej działalności muszą uzbierać 25 lat składkowych. Rozmawiałem z jednym z drobnych przedsiębiorców na targu w Drobinie. Powiedział, że kiedy zaczynał swoją działalność, a prowadził ją razem z żoną, sprzedając warzywa i owoce, ZUS wynosił 400 zł, a teraz ma wynosić 1,5 tys. zł. Pyta „kiedy ma na to wszystko uzbierać”. Musimy mieć świadomość, że w Polsce funkcjonuje ponad 2 mln mikroprzedsiębiorców. Z tymi średnimi i większymi przedsiębiorcami prywatnymi to jest ok 2,5 mln firm dostarczających do budżetu 38 proc. PKB i zatrudniają ponad 40 proc. wszystkich pracowników. To właśnie polscy przedsiębiorcy i rolnicy dostarczają do budżetu państwa podatki, a dziś ci przedsiębiorcy są traktowani tak, jak kułacy po II wojnie światowej, kontrola za kontrolą. Czują się tak, jakby robili coś złego. A są drożdżami polskiej gospodarki i od nich zależy, w jakim kierunku będzie rozwijała się Polska – podkreślał Zgorzelski.

Drugi punkt dotyczy stworzenia, jeśli będą mieli wpływ na rządy po 13 października, warunków dla powstania polskiego samorządu gospodarczego, składającego się z trzech podmiotów: Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Izby Rzemieślniczej oraz Izby Rolniczej, który miałby zadbać o interesy przedsiębiorców i pracodawców.

Dodał, że na listach Koalicji Polskiej są polscy przedsiębiorcy. Również na konferencję prasową zaproszono przedstawicieli różnych branż.

– Pomimo, że rządzący krajem głoszą poprawę koniunktury gospodarczej, to jednak fakty temu przeczą – zapewniał prezes Cechu Rzemiosł Różnych. – Przed wyborami każda partia polityczna obiecuje poprawę, a są to gruszki na wierzbie. Coraz częściej rzemieślnicy twierdzą, że ze względu na brak zamówień, skupiają swoją uwagę głównie na utrzymaniu już i tak niewielkiego zatrudnienia, poszukują oszczędności. Doszły kłopoty z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników – wskazywał na brak elektryków, hydraulików, stolarzy, spawaczy. – Wymarły typowo rzemieślnicze zawody, jak złotnik, optyk, krawiec, sukiennik, piekarz.

Jednocześnie ostatnio zaobserwowano poprawę w dążeniu do zdobycia konkretnego zawodu. – W tym roku Cech Rzemiosł Różnych podpisał o wiele więcej umów z młodocianymi pracownikami niż w latach ubiegłych.

Odniesiono się do do zapowiedzi wzrostu płacy minimalnej.

– Młody pracownik będzie musiał dostać na starcie stawkę np. 2,7 tys. zł. Trzeba będzie zrobić podwyżkę pozostałym pracownikom z większym stażem pracy – mówił pan Karol, jeden z zaproszonych przedsiębiorców z branży rolno-ogrodniczej.

Wyliczał kwoty, by ostatecznie dojść do konkluzji, że obecnie firmy na to nie stać. Skutek może być taki, że konieczna okaże się redukcja zatrudnienia. Z kolei pan Rafał odnosił się do branży recyklingowej.

– W zasadzie każdy już zauważył problem z odbiorem odpadów. A to może z 10 proc. tego, co się dzieje na rynku recyklingu. Potrzebna jest szybka reakcja.

Pan Grzegorz, który jest właścicielem piekarni, powrócił do tematu braku wyspecjalizowanych pracowników.

– Niemożliwością jest pozyskanie nowych rąk do pracy. Nie ma młodych ludzi, nie ma szkół. Rosną także koszty, opłacalność firmy spada. Coraz częściej pojawiają się w ofercie np. wyroby, które z prawdziwym chlebem nie mają nic wspólnego, za to za dużo niższe koszty. Możemy mówić o wzroście, natomiast w moim rejonie w przeciągu pół roku zamknięto dwie piekarnie ze względu na brak opłacalności i brak wykwalifikowanej kadry.

Poseł komentował: – Dobrobytu nie tworzy się wyłącznie przez rozdawnictwo. Musi być stworzony poprzez działalność przedsiębiorców i możliwość zatrudniania pracowników

Firmę z branży instalacyjno-gazowej reprezentował pan Maciej.

– Spawacz jest na wagę złota. Problem w tym, że osoby z tej starej szkoły spawalnictwa są już w wieku przedemerytalnym. Jest ich coraz mniej. Nie bazujemy na minimalnych wynagrodzeniach, ale faktycznie, jeśli przyjdzie nowy pracownik, który dostanie np. 3-4 tys. zł brutto, to reszcie pracowników również trzeba będzie podnieść płace. Nie można zrównać – bez względu na branżę - specjalisty z osobą, która dopiero zaczyna pracę zawodową. Jesteśmy za tym, aby płacić ludziom dobre pieniądze, natomiast część pieniędzy zabierają pracownikom obostrzenia na potrzeby skarbowe. Nie widzą tego, co im się zabiera, tylko zawartość konta. Jeśli wzrośnie pensja minimalna, może dojść do redukcji etatów. Nie będziemy w stanie wypracować tak dużych zysków, by wszystkim zapłacić.

– Powiat płocki żyje z dwóch dziedzin, rolnictwa i przedsiębiorców – przypomniał starosta płocki, Mariusz Bieniek. – Słyszeliśmy słowa przewodniczącego PiS, że jeśli ktoś nie potrafi prowadzić działalności, to znaczy, że się do tego nie nadaje. Wypowiedzieli się przedsiębiorcy. Radzą sobie od kilkunastu lat, tworzą miejsca pracy, a teraz nagle, przez dużo większe obciążenia, mają się do tego nie nadawać, ponieważ prawo, zamiast ułatwić funkcjonowanie, jeszcze im to utrudni.

Bieniek dawał przykład domów pomocy społecznej. – Pracuje w nich 600 osób. Dokładamy starań, aby nie były obciążone zobowiązaniami i miały jasną perspektywę funkcjonowania. Dziś, w przypadku świadczenia usług opiekuńczych, średni koszt jednego pensjonariusza to 3,5 tys. zł. A będę musiał podnieść ten koszt na 4 tys. zł, aby z jednej strony zapewnić minimalne świadczenia, zaś z drugiej strony podnieść pensje pracownikom z większym stażem pracy. Oznacza to, że wypracowanej nadwyżki finansowej nie wydam na infrastrukturę drogową, ponieważ muszę spełnić oczekiwania wobec płacy minimalnej. Nie jestem przeciwnikiem dobrych zarobków. Chodzi o to, że ekonomia powinna generować wskaźniki, a nie jedno zdanie w ustawie. Apelujemy, aby inaczej kształtować politykę związaną z przedsiębiorcami. Tworzyć warunki ułatwiające funkcjonowanie.

Przyznał, że wraz z informacją o podwyżce od 1 stycznia 2020 r., w przeciągu tygodnia zaczął dostawać pisma od związków zawodowych o podwyżkę płac o tysiąc złotych. – Skoro najmniej zarabiający mają dostać 350 zł, to pracujący dłużej oczekują tysiąca złotych. Tak ocenili swoje kwalifikacje. Dla nas to plan finansowy nie do wykonania.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (29)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.