Coraz więcej gmin i miast w Polsce wprowadza nocną prohibicję, kolejne miasta ją rozważają. Służby i szpitale przekonują, że takie rozwiązania wpływają na poprawę bezpieczeństwa i nie angażują tak medyków. Bo jeśli do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego trafi nietrzeźwy pacjent z rozbitą głową, to jest traktowany priorytetowo.
W Płocku przez cały grudzień 2025 trwały konsultacje społeczne. Dzięki nowej platformie wzięcie w nich udziału jest dosyć proste - wystarczy podać swoje imię i nazwisko i wypełnić krótką ankietę. Szybkie, bezpieczne i bezproblemowe. Kilka dni temu ratusz podzielił się wynikami konsultacji i okazało się, że zdecydowana większość Płocczan, która w konsultacjach wzięła udział, opowiedziała się za wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach w nocy.
Prezydent Andrzej Nowakowski zapowiedział dość szybkie działanie. Przed radą co prawda jeszcze styczniowa sesja, ale aż takiego pośpiechu nie ma. Temat ma zostać przedłożony w lutym, czyli już za niespełna 6 tygodni. Tyle czasu mają radni by podjąć decyzję. Projekt uchwały zostanie upubliczniony zapewne znacznie szybciej - powinien się pojawić na dniach.
O zdanie zapytaliśmy przedstawicieli trzech klubów. Oto co odpowiedzili na pytania:
- Jaki jest Pana stosunek do pomysłu nocnej prohibicji w Płocku?
- Jeśli popiera Pan takie rozwiązanie, to w jakiej formie?
- Czy Pana zdaniem powinno być jakieś vacatio legis?
Przedstawiamy wypowiedzi:
Artur Jaroszewski (Koalicja Obywatelska), przewodniczący rady miasta:
Popieram pomysł wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach w godzinach nocnych. Za najwłaściwszy uważam zakaz w godzinach 22.00-6.00 czyli w godzinach tzw. ciszy nocnej. Odpowiedź na trzecie pytanie uzależniam od zapisów, jakie mają właściciele sklepów w posiadanych zezwoleniach/umowach. Ewentualne wypowiedzenie zezwoleń/umów powinno się odbyć w zgodzie z prawem. O te szczegóły będę pytał na komisjach, gdy od P. Prezydenta wpłynie stosowny projekt uchwały.
Szymon Stachowiak (Prawo i Sprawiedliwosć), przewodniczący klubu:
W świecie idealnym, w którym każdy jest odpowiedzialny i szanuje nocny spokój ten przepis byłby martwy i bezużyteczny. Świat jednak taki nie jest, a wszelkie statystyki w miastach, gdzie przepisy zostały wprowadzone pokazują wyraźnie pozytywne zmiany - takie jak mniej nocnych interwencji policji. Rozumiem argumenty za i przeciw i popieram te rozwiązanie, choć uważam, że start o 22:00 jest zbyt daleko idący. Skłaniam się ku 23:00. Vacatio legis jak najbardziej tak, to nie jest zmiana do wprowadzenia z dnia na dzień.Co do jego długości powinniśmy konsultować się z branżą, w którą prohibicja uderza.
Tomasz Kominek (Polskie Stronnictwo Ludowe), przewowdniczący klubu:
Na wstępie chcę jasno zaznaczyć: jako radni klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego nie omawialiśmy jeszcze tego tematu na klubie. Stanowisko klubu zostanie wypracowane i przedstawione przed głosowaniem na lutowej sesji Rady Miasta Płocka.
Na tę chwilę mogę przedstawić swoje osobiste refleksje i sposób myślenia w tej sprawie. Z dużym zainteresowaniem przyglądałem się rozwiązaniom wprowadzanym w takich miastach jak Wrocław, Warszawa czy Kraków. Zapoznałem się również z wynikami konsultacji społecznych w Płocku. Na tej podstawie uważam, że wprowadzenie nocnej prohibicji, w formie zbliżonej do rozwiązań przyjętych w tych miastach, jest kierunkiem wartym poparcia. Moje spojrzenie na alkohol zmieniało się wraz z wiekiem. Gdy miałem 20 lat, jak większość rówieśników cieszyłem się, gdy na imprezie pojawiał się alkohol. Wtedy nikt z nas nie zastanawiał się, czym on naprawdę jest, pili „wszyscy”, od pokoleń, bo „taki mamy klimat” w tym kraju. Około trzydziestki zacząłem analizować to głębiej. Zobaczyłem, że alkohol to nie tylko zabawa, to zawalone u wielu znajomych studia, stracona praca, problemy osobiste i rodzinne. Dziś, mając ponad 40 lat, wiem jedno: z picia tej trucizny naprawdę nie płynie nic dobrego. Widziałem ludzi, którzy przez alkohol odchodzili z tego świata. Widziałem, jak rozpadały się kariery, także samorządowe i polityczne. Jak alkohol pchał ludzi w stronę narkotyków. Jak odbierał zdrowy rozsądek, niszczył rodziny i relacje. Znam osoby, które do dziś ponoszą konsekwencje picia. Znam tych, którzy się leczą. Znam też wielu ludzi, którzy każdego dnia pomagają innym wyjść z tego piekła. Jeśli ktoś ten problem wyśmiewa, to zapraszam na pierwszy lepszy detoks, żeby zobaczyć, jak alkohol potrafi zniszczyć ludzkie życie. Mówię to z własnego doświadczenia i z pełnym przekonaniem: na świecie są miliony lepszych, mądrzejszych i zdrowszych rzeczy niż picie alkoholu. Ta sprawa zasługuje na powagę, refleksję i odpowiedzialne decyzje.
A jakie jest Wasze zdanie?
Komentarze (0)