O zarobkach w polskiej edukacji głośno jest nie od wczoraj. Powszechne są opinie, że praca nauczycieli jest bardzo trudna i odpowiedzialna, a wypłaty - mizerne. Dlatego też coraz mniej osób decyduje się na taką profesję, a braki kadrowe mogą się pogłębiać z każdym rokiem.
Ale są podwyżki. Od 1 stycznia br. kwota bazowa dla nauczycieli ustawowo zostanie podniesiona do 5 434,82 zł, co oznacza wzrost o 5 proc. A średnie wynagrodzenie nauczyciela początkującego zwiększa się dodatkowo o 2,308 proc.
Podwyżka minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego ma objąć od stycznia br. ponad 630 tys. etatów, ale projekt ten nie zadowala to m.in. NZZ Oświata Polska.
- Celem urealnienia pensji nauczycielskich NZZ Oświata Polska postuluje skrócenie lekcji do 40 minut. Jak argumentuje – jest to zastosowanie metody analogicznej do tzw. „downsizingu” (czyli – zmniejszania wielkości opakowań), która jest stosowana przez biznes, jeżeli ten nie może podwyższyć cen. Jak przykład podaje typową kostkę masła, które niegdyś – 250-gramowa – dzisiaj ma 200 g, a czasem jeszcze mniej - pisze infor.pl.
NZZ Oświata Polska oburza się, że 5 proc. dla nauczycieli to nawet mniej, niż wzrost emerytur, które od marca pójdą w górę o 5,5 proc.
Czy skrócenie godziny lekcyjnej z 45 do 40 minut jest realne?
- To wymagałoby zmiany rozporządzenia MEN, zgodnie z którym godzina lekcyjna trwa 45 minut, a jej skrócenie do czasu nie krótszego niż 30 min, dopuszczalne jest wyłącznie w uzasadnionych przypadkach i to pod warunkiem zachowania przy tym ogólnego tygodniowego czasu trwania zajęć edukacyjnych ustalonego w tygodniowym rozkładzie zajęć - wyjaśnia infor.pl.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.