Reklama

Reklama

Nie żyje kapitan Lech Mossakowski

Opublikowano: czw, 23 maj 2013 10:24
Autor:

Nie żyje kapitan Lech Mossakowski - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości We wtorek zmarł kapitan Lech Mossakowski, żołnierz Armii Krajowej, prezes Obwodu Płockiego Światowego Związku Żołnierzy AK w Płocku. Miał 94 lata.

Reklama

We wtorek zmarł kapitan Lech Mossakowski, żołnierz Armii Krajowej, prezes Obwodu Płockiego Światowego Związku Żołnierzy AK w Płocku. Miał 94 lata.

Życie Lecha Mossakowskiego ps. Zawieja odbija jak w zwierciadle najtrudniejsze, najbardziej tragiczne losy Polski XX wieku, pokazuje bez kompromisów całą złożoność dramatycznych wyborów, przed którymi musiało stanąć pokolenie Kolumbów najpierw w 1939 r., potem w konspiracji, przez koszmarnie trudne lata 40., nie mniej tragiczne czasy stalinowskie, wreszcie niemal półwiecze PRL i współczesność. Jak podkreślają przyjaciele Lecha Mossakowskiego, on nigdy się nie ugiął. Przed niczym.

Urodził się 21 października 1919 r. w Pułtusku, pięć lat później wraz z rodzicami zamieszkał w Niegłosach pod Płockiem. Był spokrewniony z arcybiskupem Antonim Julianem Nowowiejskim, którego zresztą już jako żołnierz Armii Krajowej miał odbić ze Słupna w przeddzień wywiezienia płockich biskupów do obozu w Działdowie, w którym zginęli. - Najprościej mówiąc biskup Nowowiejski był siostrzeńcem mojej babki od strony ojca, czyli synem jednej z jej sióstr - wyjaśniał rodzinne koligacje w wywiadzie udzielonym Adamowi Matyszewskiemu w „Studiach Płockich”.

W tym samym wywiadzie opowiada, jak ze swoim młodszym kolegą, Tadeuszem Mazowieckim jeździł na koniach, wspominając ze swadą , że pierwszemu premierowi III RP wychodziło to dość niezdarnie. Tak zwana małą maturę zdał w 1935 r. w Jagiellonce, potem uczył się w technikum ogrodniczym w Warszawie, tam zdobył maturę. W kampanii wrześniowej walczył koło Mławy, jako podchorąży saper bronił też warszawskiej Pragi. Po kapitulacji stolicy wrócił do Płocka, od razu wstąpił do podziemnej Polskiej Organizacji Zbrojnej, a na początku 1940 r. zaczął działać w kontrwywiadzie na Mazowszu Północnym. Organizował punkty przerzutowe będących w niebezpieczeństwie osób przez granicę, chłopskimi furmankami , a potem łódkami ratowali również Żydów z płockiego getta. Z kolei w Kieleckiem likwidowali bandy rabunkowe, konfidentów. Jak opowiada w wywiadzie, po internowaniu arcybiskupa Nowowiejskiego i biskupa Leona Wetmańskiego dostał rozkaz nawiązania z nimi kontaktu i przerzutu do Generalnej Guberni. Jednak arcybiskup kategorycznie odmówił wywiezienia poza Słupno, zapowiedział, że nie zostawi swoich owieczek. Niedługo później obaj biskupi zostali zamęczeni w Działdowie.

W 1942 r. gestapo wydało na niego wyrok śmierci, ale gdy hitlerowcy wtargnęli do jego domu w Brochocinie, udało mu się uciec. Po wojnie generał Nil, któremu podlegał wywiad i kontrwywiad polecił wejść organizacjom w ścisłą konspirację. Szukało go NKWD, ukrywał się przez kilkadziesiąt kolejnych lat, przerzucany z miejsca na miejsce. Dopiero w latach 70., po przejściu na emeryturę, wrócił w rodzinne strony.

Po transformacji zaangażował się w działalność poświęconą kombatantom, został też prezesem obwodu płockiego Światowego Związku Żołnierzy AK oraz członkiem Zarządu Głównego. Przez Urząd ds. Kombatantów został powołany na szefa Wojewódzkiej Komisji Weryfikacyjnej w Płocku . Pracował społecznie, bo jak mówił Adamowi Matyszewskiemu - „Jeśli bierzesz za coś pieniądze, to musisz robić tak, jak ci płacą”.

Przez całe życie dbał o tych, którzy potrzebowali pomocy materialnej, troszczył się o wdowy po kombatantach. Był jednym z inicjatorów powołania Porozumienia Organizacji Kombatanckich, łączącej wszystkie płockie organizacje tego typu, inicjował powstanie Towarzystwa Przyjaciół Armii Krajowej i kół młodzieżowych (pierwsze powstało przy Małachowiance i Ekonomiku, potem m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Środzie Wielkopolskiej, w Ostrowie Wielkopolskim), skutecznie dopominał się o budowę pomnika żołnierzy Armii Krajowej na cmentarzu przy Kobylińskiego. Został odznaczony wieloma medalami m.in. Złotym Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Pro Memoria, a w 2012 r. rąk prezydenta otrzymał medal Zasłużony dla Płocka.

Zmarł 21 maja w wieku 94 lat. Msza święta pogrzebowa zostanie odprawiona w sobotę 25 maja o godz. 12.00 w kaplicy na cmentarzu przy Kobylińskiego.

Lech Mossakowski nie lubił mówić o sobie. Jeden z nielicznych wywiadów, których udzielił, była rozmowa z dr. Adamem Matyszewskim, badaczem życia bł. arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego, opublikowana w „Studiach Płockich”. Można ją przeczytać tutaj: Miałem wydostać biskupów ze Słupna

Wspomnienia o Lechu Mossakowskim opublikowaliśmy tutaj: Lech Mossakowski. Ojczyzna, passat i jabłka


Lech Mossakowski podczas ubiegłorocznych obchodów obrony Płocka, fot. Małgorzata Rostowska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.