Reklama

Reklama

Na sesji burzliwa dyskusja o podwyżce

Opublikowano: 31 maja 2016 19:35
Autor:

Na sesji burzliwa dyskusja o podwyżce  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dyskusja w trakcie sesji w sprawie podwyżki za wodę toczyła się wyjątkowo długo i zażarcie, wplatając nawet nawiązanie do filmu „Kochaj”. W zasadzie można powiedzieć, że była to „powtórka z rozrywki” z zeszłego roku. Teraz PiS zarzucał prezydentowi hipokryzję, a Andrzej Nowakowski odpowiedział, że przecież nikt go nie pytał o plany podwyżek w kampanii wyborczej.

Reklama

Dyskusja w trakcie sesji w sprawie podwyżki za wodę toczyła się wyjątkowo długo i zażarcie, wplatając nawet nawiązanie do filmu „Kochaj”. W zasadzie można powiedzieć, że była to „powtórka z rozrywki” z zeszłego roku. Teraz PiS zarzucał prezydentowi hipokryzję, a Andrzej Nowakowski odpowiedział, że przecież nikt go nie pytał o plany podwyżek w kampanii wyborczej.

O sprawie podwyżki cen za wodę i ścieki pisaliśmy kilka dni temu, teraz nadszedł czas na ciąg dalszy, czyli na pochylenie się radnych nad sprawą. Pierwsza temat wywołała radna Prawa i Sprawiedliwości, Wioletta Kulpa, która specjalnie na sesję przygotowała sobie zestawienie. - Zeszłoroczna podwyżka cen za wodę była dość drastyczna, o około 20 proc. Tym razem płocczanie mieliby zapłacić więcej o 11,10 zł – wyliczyła, a przypomnijmy że to w zeszłym roku ostatecznie zrezygnowano z dopłat przez gminę. Dalej już wymieniała stawki za wodę i ścieki w innych miastach: Szczecin 11.09 zł, 6.56 zł w Białej Podlaskiej, Łódź 8.55 zł, Piła 8.56 zł, Tarnów 9.02 zł, Lublin 8.91 zł, Wrocław 10.71 zł, Kraków 10.15 zł. Konkluzja była taka, że to prezydent „lubi zmieniać zdanie w roku wyborczym”.

Hipokryzja w roku wyborczym

- Wówczas tak ustalono wysokość dopłaty, aby płocczanie nie odczuli podwyżki. To dopiero hipokryzja, prowadzenie kampanii wyborczej za pieniądze mieszkańców – grzmiała przewodnicząca płockich struktur PiS. - Tak się nie robi panie prezydencie. Podobnie było ze strefą parkowania. Szkoda, że nie był pan szczery, kiedy stawał pan w szranki z innymi kandydatami na urząd prezydenta. W Słupnie woda jest czerpana od Wodociągów Płockich. Mamy różne żołądki, różnymi ludźmi jesteśmy, że tam dało radę zaproponować stawkę 10,28 zł, a u nas 11,10 zł? Czym my się różnimy od gminy Słupno? W moim przekonaniu zapowiadanie podwyżki, ponieważ spółka niesie się z zamiarem podwyżek dla pracowników od lipca, jest czymś złym. Nie wiem, ile wydajecie na promowanie „Płocczanki”? Ale może warto mniej i tu spróbujcie poszukać pieniędzy.

Do dyskusji włączył się Artur Kras z Platformy Obywatelskiej. To on w zeszłym roku optował za rezygnacją z opłat za wodę. Przypominał, że niektóre decyzje niekoniecznie „spotkają się z poklaskiem”, po czym zaskoczył przedmówczynię pytaniem, czy wie, nad jaką rzeką leży Płock... - Podpowiem, nad Wisłą, więc proszę o dokonywanie porównań cen wody z miastami również nad Wisłą. Pani zajrzała do danych dość powierzchownie. Niektóre miasta pobierają wodę z wód głębinowych, gdzie proces uzdatniania jest zupełnie inny. Moglibyśmy nie modernizować kanalizacji i obudzić się za 10 lat, wtedy koszty stałyby się znacznie większe. Niczego nie buduje się za powietrze, tylko za pieniądze – a to z nimi był główny problem. - Nauczyliśmy się, że miasto dotowało wodę. Wylewało w ten sposób do ścieków... publiczne pieniądze aż w zeszłym roku podjęliśmy odpowiedzialną decyzję o zaprzestaniu dotowania wody. Płock był, bodajże poza Sosnowcem, jedynym miastem z dopłatami. Szereg rzeczy wokół nas drożeje i to znacznie bardziej niż woda, na co nie mamy wpływu – dlatego prosił, aby podjąć decyzję bez populizmu.

Z powodu zarzutu o „hipokryzję” również prezydent zaczął wyjaśniać: - W kampanii nikt mnie o te dopłaty nie pytał, podobnie o ceny wody, więc proszę o wiarygodność i rzetelność. Staraliśmy się konsekwentnie zmniejszać wysokość dopłat. Najwięcej korzystają na nich najbogatsi, najmniej najubożsi. Podwyżki to z pewnością nie najważniejsza składowa tego, co ostatecznie decyduje o konieczności podniesienia opłat. Aczkolwiek nawet i taka podwyżka dla pracowników zwiększa koszty usługi.

Prezes spółki pokazywał zdjęcia dokumentujące wielomilionowe inwestycje Wodociągów Płockich (zaledwie jedna to nawet 46 mln zł), nowy sprzęt. Wszystko było finansowane ze środków budżetu miasta bądź środków unijnych. - Od 2010 ceny determinują nakłady inwestycyjne i koszty wytworzonego majątku – tłumaczył Marek Naworski. - Koszty remontów, konserwacji, energii cieplnej rosną w niewielkim stopniu, koszty pracownicze to 10 proc. zaproponowanej podwyżki. Z tymi wysokimi kosztami amortyzacji to nie żadna manipulacja. I tak udało się zmniejszyć wysokość podwyżki o złotówkę.

Różnice w wysokości opłat tłumaczył efektem skali. Im większe miasto, tym koszty za metr sześcienny wody mniejsze. - Decydują jednak w każdym przypadku indywidualne warunki. Dopłaty to żadne wyjście z sytuacji i nie jest to sprawiedliwy system – przekonywał radnych. Ci biedniejsi mieli dopłacane do wody średnio miesięcznie 6 zł, zamożniejsi nawet 150 zł.

Mieliście dobre serce w toku kampanii

Wioletta Kulpa wolała skomentować wcześniejszą wypowiedź Artura Krasa. - Panie radny, na wiele podwyżek nie mamy wpływu, chociażby na podwyższenie ceny za natkę pietruszki przez panią na targowisku. No chyba, że się targujemy. Państwo mieliście dobre serce w kampanii wyborczej. Wtedy nie widziałam pana przy mównicy, aby namawiał pan do braku dopłat. Nawet z miejsca pan nic nie powiedział, tylko po prostu zagłosował za przyjęciem uchwały. Nie realizuje się czegoś od przypadku do przypadku, tylko konsekwentnie.

Prezydentowi znów wypomniała: - Czemu pan w roku wyborczym nie powiedział, że za rok zamierzam wam podwyższyć cenę za wodę i ścieki o 20 proc. ? To byłaby rzetelność, o której sam przed chwilą wspominał – upominała. Interesowała ją jeszcze poprzednia podwyżka w wysokości 200 zł dla pracowników w spółce w 2014 roku. Wówczas podwyżka cen wyniosła 2 gr.

Prezes Naworski wrócił do mównicy. - Składamy taki sam wniosek do wójta w Słupnie, jak do prezydenta Płocka. Nie mamy wpływu na ceny, które tam obowiązują. Nie chcemy także napuszczać jednej gminy na drugą. Rzeczywiście była podwyżka płac, jednak w tamtym czasie akurat nie realizowaliśmy większej inwestycji.

Zaproponował, aby sprawę wyjaśnić „poza mikrofonem”. Zamiast o wzrośnie wynagrodzenia, mówił o „nieszczęsnych płacach” pracowników, co nie spodobało się radnemu PiS, Marcinkowi Flakiewiczowi, który chciał wiedzieć, w jaki sposób spółka starała się ograniczyć koszty swojego funkcjonowania.

Artura Krasa poparła radna PO, Joanna Olejnik. Apelowała, aby „rozmawiać o jakości wody”, skoro jesteśmy przyzwyczajeni, że ta płynie z kranu. Zdradziła nawet, że nie kupuje już wody butelkowanej, tylko przestawiła się na „płocczankę”. - Byłam na tej samej komisji, co radna Kulpa i nie pamiętam, aby podwyżkę cen za wodę tłumaczono zamiarem podwyżki płac. Staram się nie być złośliwa, ale radni korzystający z obecnej sytuacji politycznej, zmieniając posady teraz wytykają sprawę podwyżek.

Artur Kras obruszył się. - Od początku wnioskowałem, aby nie dopłacać do stawki za wodę. To może zaproponujmy teraz dopłaty do aptek, które dyżurują w nocy albo benzyny, skoro mieszkamy w Płocku – kpił. Za to Wojciech Hetkowski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej dziękował wszystkim, Wiolettcie Kulpie za „społeczne podejście” do podwyżek, przewodniczącemu klubu PO w radzie miasta za próbę pokazania, że zadania radnych nie należą do łatwych, prezesowi Wodociągów za analizę kosztów i wpływu inwestycji w sieć wodociągową na życie mieszkańców Płocka. - Dzisiejsze glosowanie i tak nie będzie miało znaczenia dla cen - stwierdził. - Nawet jeśli nie będzie uchwały, cena i tak zostanie przyjęta zarządzeniem prezydenta i wówczas „przybijemy” odpowiedzialność osobiście. Ci, którzy będą przeciwko, nie zaprezentowali alternatywnego projektu uchwały, czemu się dziwię.

Prezes dementuje plotki odnośnie filmu „Kochaj”

W międzyczasie prezes Wodociągów Płockich znalazł przyczynę skąd wzięła się różnica w cenach za wodę dla Płocka i Słupna. Zabrakło doliczenia podatku VAT. - Nie miałem na myśli niczego obraźliwego nazywając  podwyżki „nieszczęsnymi”. Nie chciałem, aby te płace stały się jakimś elementem przetargowym w toczącej się dyskusji. U nas 85, 90 proc. kosztów to koszty stałe. Gdzie to możliwe, staramy się oszczędzać – podkreślał. Dotarły do niego plotki, że spółka współfinansowała film „Kochaj”, do którego część scen nakręcono w Płocku i przedpremierowy pokaz odbył się w płockim kinie w zeszłym tygodniu. Filmu jeszcze nie widział. - Baner w jednej ze scen to był gest realizatorów w stosunku do spółki. Na ich prośbę postaraliśmy się przyspieszyć prace przy rozdziale kanalizacji na ul. 1 Maja

- Nie wiem, czy pana pocieszę, czy zasmucę, ale chyba lepiej nie oglądać tego filmu – Wioletta Kulpa radziła Markowi Naworskiemu. - Zaapelowałam do radnych, aby w uchwale dopisać możliwość dopłat. Radna Olejnik najwidoczniej była zaaferowana jakąś inną rozmową skoro nie słyszała wyjaśnień prezesa. Ale inni radni jakoś już tak. Pani nie rozumie naszych intencji. Nikt tu nie próbuje zwalić winę za podwyżkę wody na pracowników Wodociągów.

Radna Smardzewska-Czmiel (PiS) była zaskoczona innym elementem wypowiedzi Joanny Olejnik. Zwróciła się nawet do przewodniczącego Artura Jaroszewskiego, aby poprosił ponownie prezesa Naworskiego o wyjaśnienie czemu „ mieszkańcy osiedla Góry byli oszukiwani w sprawie kanalizacji”. - Podejrzewam, że to był kamień do mojego ogródka lub poprzedniego prezydenta Milewskiego. Panie prezesie, niech pan zrobi coś z tym – apelowała. Artur Jaroszewski uznał, że powinna wypowiedzieć się Joanna Olejnik. - Mieszkańcy dostawali obietnice, że będzie wykonana kanalizacja, a inwestycja nie była wpisana ani do Wieloletniej Prognozy Finansowej ani do budżetu. Byłam świadkiem takich wypowiedzi, które nie miały potwierdzenia w żadnych dokumentach – przypominała.

Zanim doszło do glosowania mówił jeszcze prezydent Andrzej Nowakowski. Zaczął od tego, że w początku jego prezydentury brakowało pieniędzy na inwestycje. Projekt modernizacji leżał na półce aż wprowadzono system dopłat. - Pieniądze szły po prostu w ścieki. Tu dochodzimy do filozofii zarządzania miastem i do tego, co chcemy osiągnąć. Nie chcę, żeby mieszkańcy brodzili w ściekach. Po tej modernizacji kolejni prezydenci będą mieli spokój na 40 lat. No chyba, że wydamy kolejne miliony na dopłaty. Ja tego nie chcę. Apeluję zagłosujcie za projektem uchwały. A pani radnej Kulpie powiem, że mamy także wzrost kosztów ciepła, co jest konsekwencją sprzedaży energetyki cieplnej, PEC-u. Nie miasto czy radni wpływają na ich wysokość, tylko Orlen. Może udałoby się przekonać koncern i akurat tego prezesa, aby obniżył stawki. W ostatnich latach koszty ciepła wzrosły o 130 proc.

Za podwyżką zagłosowało 11 radnych, 12 opowiedziało się przeciwko, dwóch wstrzymało się od głosu. Uchwała nie przeszła, co nie znaczy, że podwyżki nie będzie. Wszystko zależy od prezydenta.

Czytaj też:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (31)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.