Reklama

Matka kontra kontroler KM. "Zostawił moje dziecko na mrozie poza miastem"

Opublikowano:
Autor:

Matka kontra kontroler KM. "Zostawił moje dziecko na mrozie poza miastem" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Moja czternastoletnia córka, której o pięć minut przedawnił się bilet, znalazła się w Imielnicy o godzinie 19 na dużym mrozie, bo kontroler numeru 102 stwierdził, że nie będzie z nią wysiadał - zaalarmowała naszą redakcję mama dziewczyny. Kobieta jest oburzona zachowaniem kontrolera. Co na to Komunikacja Miejska?

- Moja czternastoletnia córka, której o pięć minut przedawnił się bilet, znalazła się w Imielnicy o godzinie 19 na dużym mrozie, bo kontroler numeru 102 stwierdził, że nie będzie z nią wysiadał - zaalarmowała naszą redakcję mama dziewczyny. Kobieta jest oburzona zachowaniem kontrolera. Co na to Komunikacja Miejska?

Jak relacjonuje kobieta, z podobną sytuacją spotkała się nie pierwszy raz. Dwa lata temu, jej dwunastoletnią wówczas córkę wywieziono za nowy most. Nigdy wcześniej nie była w tej częśći miasta i nie miała jak wrócić do domu. W efekcie musiała czekać aż ktoś po nią przyjedzie. Płocczanka sprawy nie zgłaszała, bo dziewczynka postąpiła przecież niewłaściwie, bo nie skasowała biletu. Ostatnia sytuacja jednak przelała czarę goryczy. W odczuciu matki bowiem dziewczyna został narażona na niebezpieczeństwo, odmroziła sobie stopy.

- Co jakby córka nie miała jak się skontaktować z rodziną? Nie wzięła telefonu czy pieniędzy, jakby wróciła do domu? - zastanawia się Czytelniczka.

Zwróciliśmy się więc do Komunikacji Miejskiej w Płocku o pilne wyjaśnienie sprawy.

- Po analizie nagrań z monitoringu, a także po wyjaśnieniach kontrolerów widzimy rozbieżności w przebiegu zdarzeń - informuje Kinga Wochowska, samodzielny specjalista ds. komunikacji zewnętrznej w Komunikacji Miejskiej. - Według naszej oceny kontrole zostały przeprowadzone zgodnie z regulaminem. Co nie zmienia faktu, że uczuliliśmy naszych kontrolerów na to, by zwracali uwagę szczególnie na dzieci i w razie potrzeby informowali, gdzie znajduje się najbliższy przystanek i kiedy przyjedzie kolejny autobus.

Jak podkreśla rzeczniczka, kontroler musi wystawić wezwanie do opłaty dodatkowej. Na to potrzeba czasu, czasami jest to przejazd o kilka przystanków dalej, bo pasażer nie może znaleźć legitymacji lub dowodu itp. Wtedy, w opinii komunikacji, musimy się liczyć z tym, że nie wysiądziemy tam, gdzie planowaliśmy. Mimo wszystko stanowisko KM jest takie, że sytuacja nie zaistniałaby, gdyby każdy z pasażerów posiadał ważny bilet.

KM zaznaczają również, że kontroler nie złamał regulaminu. Możemy w nim przeczytać, że kontrolerzy zobowiązani są do udzielania pasażerom wszelkich informacji dotyczących taryfy, rodzajów stosowanych biletów, obowiązujących przepisów porządkowych, wysokości opłat specjalnych oraz przebiegu linii komunikacyjnych.  Kontrola musi być przeprowadzona w sposób uprzejmy i grzeczny, ale zarazem stanowczy. Regulamin nie uwzględnia jednak takich sytuacji, które opisała nasza Czytelniczka.

Ponieważ jest to sprawa poważna i dotyczy bezpieczeństwo dzieci o komentarz poprosiliśmy Komendę Miejską Policji.

- Z uzyskanych informacji wynika, że sytuacja pozostawienia np. dziecka na przystanku z dala od miejsca zamieszkania na dużym mrozie bez np. możliwości przez niego kupienia biletu czy skontaktowaniu się z rodziną może podchodzić pod paragraf 1 art. 169, mówiący o tym, że kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 - powiedział Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy KMP w Płocku.

Rzecznik policji zapewnia, że kiedy policjanci interweniują w przypadku dziecka, nigdy nie jest ono zostawione same sobie. Jest przewiezione na komendę, gdzie ma zostać odebrane przez rodziców lub odwiezione do domu przez funkcjonariuszy. 

Zdaniem rodziców, których poprosiliśmy o opinię w tej sprawie, w tym konkretnym przypadku mogło zabraknąć ludzkiej empatii. Zwłaszcza, że jak się dowiedzieliśmy, większość doświadczonych kontrolerów KM zachowuje się wyrozumiale w stosunku do młodych gapowiczów -  po prostu pisze na mandacie punkt docelowy i pozwala dziecku wysiąść tam, gdzie mieszka.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE