Reklama

Reklama

Kontrowersyjna decyzja na Jarmarku. Rekonstruktorzy oburzeni

Opublikowano: 2 lutego 2017 17:29
Autor:

Kontrowersyjna decyzja na Jarmarku. Rekonstruktorzy oburzeni  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ze straganów Jarmarku Tumskiego ma zniknąć wszystko to, co przywodzi na myśl systemy totalitarne, obostrzenia obejmą również grupy rekonstrukcyjne. Część rekonstruktorów nie ma wątpliwości: to nie tylko nadgorliwość, ale i nonsens.

Reklama

Ze straganów Jarmarku Tumskiego ma zniknąć wszystko to, co przywodzi na myśl systemy totalitarne, obostrzenia obejmą również grupy rekonstrukcyjne. Część rekonstruktorów nie ma wątpliwości: to nie tylko nadgorliwość, ale i nonsens.

Kontrowersyjną decyzję , zgodnie z którą na stoiskach tegorocznego Jarmarku Tumskiego nie można prezentować żadnych przedmiotów nawiązujących do systemów totalitarnych, organizatorzy przekazali podczas wczorajszej konferencji prasowej. Ze straganów mają więc zniknąć m.in. militaria, w tym elementy umundurowania, z symbolami hitlerowskich Niemiec czy Armii Czerwonej, odznaki, znaczki pocztowe, popiersia itd. Zakaz dotyczy również  grup rekonstrukcyjnych. - Dołożymy wszelkich starań, aby ten punkt regulaminu został wykonany. W razie potrzeby zamierzamy interweniować - zagrozili organizatorzy.

W środowisku rekonstruktorów zawrzało. Co myślą o zakazie?

Bogdan Pawlak, szef Grupy Rekonstrukcji Historycznej Weichsel, odtwarzającej niemieckie oddziały zbrojne z czasów II wojny światowej: 

- Od rana odbieram telefony z pytaniami na ten temat. Ten zakaz uderza w kolekcjonerów i grupy rekonstrukcyjne. Polskie prawo mówi wyraźnie, że nie można propagować ustroju totalitarnego i jego symboli, ale z wyłączeniem działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej. Gdyby tak nie było, trzeba by zakazać polskim aktorom występowania w hitlerowskich czy sowieckich mundurach. Zakaz organizatorów Jarmarku to nadgorliwość. Tego typu jarmarki dają okazję do znalezienia poszukiwanych elementów umundurowania, a także wymiany doświadczeń między rekonstruktorami czy kolekcjonerami. Teraz zostali tego pozbawieni. Zostają im tylko inne jarmarki i bazary, zwłaszcza te poświęcone militariom, na których nikt nie wymyśla takich nonsensownych obostrzeń i nie robi problemów, gdy rekonstruktor poszukuje klamry ze swastyką, której brakuje mu do pełnego umundurowania na ważną rekonstrukcję.

Wiesław Paluchowski, prezes Stowarzyszenia Historycznego Pułk 37, organizatora m.in. Odysei Historycznej w Kutnie, jednej z ważniejszych imprez rekonstrukcyjnych w Polsce:

- Nie będę ukrywał, że uważam ten zakaz za poroniony pomysł. Polskie prawo nie zabrania sprzedaży ani kolekcjonowania tego typu przedmiotów, jeśli służą one celom edukacyjnym, historycznym czy artystycznym, więc nie widzę powodu, dla którego organizatorzy Jarmarku Tumskiego zakazują stoisk z militariami z czasów II wojny światowej. Przecież rekonstruktorzy nie szukają np., mundurów z nazistowskich Niemiec  czy Armii Czerwonej po to, by promować Hitlera albo Stalina, tylko aby odtwarzać historię, przybliżać ją kolejnym pokoleniom. A jarmarki, targi, bazary sprzyjają tego typu poszukiwaniom. Nietrafiony jest tez inny podnoszony argument. Organizatorzy tłumaczą, że w większości tego typu przedmioty to i tak fałszywki. Owszem, kolekcjoner poszukuje oryginałów do kolekcji, ale np. rekonstruktor nie używa oryginalnego munduru do rekonstrukcji, by się czołgać, strzelać czy kopać okopy, tylko właśnie kopii, które teraz bardzo wiernie imitują oryginał.

Paweł Felczak, prezes Stowarzyszenia Historycznego 11. Grupy Operacyjnej NSZ w Płocku:

- Naszej grupy ten zakaz nie dotyczy, ale myślę, że uderzy w Jarmark Tumski, który na tym straci. Widziałem na straganach między starociami różnego rodzaju przedmioty z taką symboliką, m.in. monety z okresu III Rzeczy, wiem, że niektórzy rekonstruktorzy kupowali hełmy nawiązujące do czasów II wojny światowej, na których siłą rzeczy znajdowały się swastyki. Teraz nie będą już mogli kupić przedmiotów potrzebnych im do odtwarzania danych postaci. Nas te obostrzenia na szczęście nie dotyczą - gdyby jednak ktoś chciał je odnieść również do rekonstrukcji historycznych, to byłaby katastrofa, ponieważ zwyczajnie nie dałoby się zrealizować rekonstrukcji.

 

Paweł Mieszkowicz, poprzedni organizator Jarmarku Tumskiego, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego, właściciel Muzeum Poczty Polskiej:

- Jako że prawo zakazuje propagowania symboli totalitarnych, zawsze zwracaliśmy uwagę wystawcom, by przesadnie nie eksponowali akurat tego typu przedmiotów, a w regulaminie zawarliśmy ogólny zapis mówiący o tym, że to, co wystawiają, musi być zgodne z prawem. Ale nie można też przesadzać. Pamiętam z młodości takie wystawy, gdy znaczki z Hitlerem lub swastyką na wystawach filatelistycznych odwracano klejem do góry. To głupota, bo wystawy historyczne rządzą innymi prawami. W moim muzeum mam przepiękne przesyłki ze stemplami z czasów II wojny światowe, na Jarmarku kupiłem też czaszkę Lenina. Zapewniam, że nikt nie jest w stanie zakazać kolekcjonerom pocztówek, by nie szukali kartek pocztowych z płockim magistratem obwieszonym swastykami. Tak było, jest i będzie i do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem.  

[ZT]14418[/ZT]

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (22)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.