Decyzja prezydenta o zamknięciu trzech przedszkoli i szkoły podstawowej wywołała sporo kontrowersji. Choć ostatecznie zlikwidowane zostanie tylko Miejskie Przedszkole nr 27 i Szkoła Podstawowa nr 13, głośny sprzeciw wzbudziło także ograniczenie rekrutacji do trzylatków w kilku placówkach.
Jedną z nich było Miejskie Przedszkole nr 14, znajdujące się przy ul. Miodowej. Grupa rodziców odebrała to jako "likwidację tylnymi drzwiami", pojawiły się też zarzuty, że działka po przedszkolu miałaby zostać sprzedana deweloperowi.
Na sesji rady miasta w lutym rozpoczęła się długa i burzliwa dyskusja. Mimo argumentów z obu stron, nikt nie przekonał nikogo do swojej racji.
Temat płockiego przedszkola na obradach sejmu
Matki i ojcowie dzieci z MP 14 postanowili pójść krok dalej i zwrócili się z prośbą o pomoc do posłów. Temat poruszyła Marcelina Zawisza (Razem).
- Platforma Obywatelska opowiada o tym, jak ważne są dla nich przedszkola. No to zobaczmy, co dzieje się w Płocku. Rodzice pół roku temu dostali informację, że przedszkole zostanie zamknięte. Po proteście dostali pismo od wiceprezydenta, że przedszkole zostaje, a sześć dni przed rekrutacją dowiadują się, że rekrutacji nie będzie. Nie ma uchwały o intencji wygaszenia przedszkola, nie ma pozytywnej opinii kuratora, ale kto by przestrzegał prawa oświatowego? Nie Platforma i nie wasz prezydent - grzmiała z mównicy sejmowej.
Ponownie pojawiły się zarzuty o chęć sprzedaży działki deweloperowi, który wybudował blok w pobliżu MP nr 14.
Poseł Zawisza zainterweniowała w tej sprawie w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Udostępniła również odpowiedź, w której MEN przyznaje, że rekrutacji nie można wstrzymać bez wcześniejszej uchwały intencyjnej.
Posypały się skargi
Niedługo później grupa rodziców za pomocą specjalnie założonej strony "Ratujemy MP14 w Płocku" poinformowała o złożeniu skarg na działalność prezydenta Andrzeja Nowakowskiego do kilku instytucji.
W dokumentach ponownie wspomnieli o wstrzymaniu naboru do najmłodszej grupy.
- Brak rekrutacji do tej grupy wiekowej - pomimo realnego zapotrzebowania i zgłoszenia znacznej liczby rodziców - prowadzi do stopniowego zmniejszania oddziałów w kolejnych latach a w konsekwencji do faktycznego wygaszenia działalności przedszkola z pominięciem przepisów prawa oświatowego - czytamy w udostępnionym fragmencie skargi.
Decyzję tłumaczą ochroną interesów najmłodszych Płocczan i chęcią uzyskania rzetelnej oceny prawnej postępowania prezydenta.
- Wierzymy, że dialog społeczny powinien opierać się na transparentności, wzajemnym szacunku oraz rzeczywistym uwzględnianiu głosu rodziców. Niestety, dotychczasowe próby rozmów nie przyniosły oczekiwanych rezultatów - dodają.
Skargi trafiły do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, Rady Miasta Płocka, Kuratorium Oświaty oraz wojewody mazowieckiego.
Przypomnijmy, że podobne pismo do wojewody skierowano także w sprawie rekrutacji do innej placówki - Miejskiego Przedszkola nr 10.
Rodzice wciąż walczą. Za kilkanaście dni zaplanowano protest
Nagłośnić sprawę ma również protest, który zaplanowano na sobotę 11 kwietnia.
- Organizujemy go, aby wyrazić nasz sprzeciw i zawalczyć o lepsze warunki dla naszych dzieci. Chcemy pokazać, że to miejsce jest ważne dla naszej społeczności - uzasadnia rada rodziców.
Zgromadzenie rozpocznie się o godz. 12:00 przed budynkiem MP nr 14. Stamtąd protestujący wyruszą na Stary Rynek.
Inicjatywę poparli m.in. radni z ramienia PiS - Szymon Stachowiak oraz Mirosław Milewski, poseł na sejm RP Wioletta Kulpa czy działacze płockiej Konfederacji - Marek Tucholski i Wiktor Leszek Adamczyk.
Komentarze (0)