Parkowanie w ścisłym centrum miasta Płocka bywa problematyczne, zwłaszcza w weekendy i święta, kiedy opłata w Strefie Płatnego Parkowania nie obowiązuje. Wielu kierowców za wszelką cenę chce zaparkować w ścisłym centrum, choć np. w rejonie ulicy Ostatniej czy wzdłuż ulicy Bielskiej można znaleźć miejsce. Niektórzy parkują w niedozwolonym miejscu, za co można dostać mandat, niektórzy zawracają i szukają miejsca do upadłego, a jeszcze inni szukają, łamiąc przy tym przepisy.
Praktycznie nie ma dnia, żeby któryś z kierowców nie skrócił sobie przejazdu między ulicami Piekarską a Kazimierza Wielkiego. Ulica ks. prałata Stanisława Wyczałkowskiego, ta prowadząca do pomnika Bolesława Krzywoustego od strony ratusza, jest wyłączona z ruchu samochodów - przejechać mogą tylko służby i osoby z zezwoleniem Urzędu Miasta Płocka. Kierowcy jednak jadą, łamiąc zakaz ruchu. Stosowne znaki stoją i na Piekarskiej, i na Kazimierza Wielkiego. I stoją tak od kilkudziesięciu lat.
fot. Google Maps
- Jest kamera i wyłapuje kierowców, którzy złamali przepisy i po pewnym czasie dostają wezwanie. Zdarzało się, że tam na łuku drogi spotykało się dwóch kierowców i dochodziło do awantur
- mówi st. insp. Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa płockiej straży miejskiej.
Zdarzali się też rodzicie, którzy dowoli swoje dzieci do Małachowianki od strony ulicy Kazimierza Wielkiego. Nie respektowali zakazu ruchu, podwozili swoje dziecko kilkadziesiąt metrów dalej i potem zawracali.
Kara za złamanie zakazu ruchu, znaku B-1, to od 20 do nawet 5000 złotych. Przypadki jazdy pod prąd przekazywane są policji. Bo takich przypadków w tym rejonie jest więcej.
- Zdarza się, że kierowcy zaparkują prawidłowo w ulicy Zduńskiej, opłacą parking, załatwią swoją sprawę w urzędzie i zawracają w ulicę Bielską
- mówi Głowacka.
Ulica Bielska od skrzyżowania z ulicą Synagogalną jest ulicą jednokierunkową. Jechać można tylko w kierunku ulicy Stefana Okrzei.
Warto sobie przyswoić te zasady. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przecież wydać w lepszy sposób.
Komentarze (0)