Reklama

Reklama

Kandydaci Wiosny chcą walczyć w Brukseli o średnie miasta. W jaki sposób?

Opublikowano: 10 kwietnia 2019 13:26
Autor:

Kandydaci Wiosny chcą walczyć w Brukseli o średnie miasta. W jaki sposób? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości We wtorek kandydaci do Paramentu Europejskiego z partii Wiosna na starówce opowiadali o inauguracji kampanii wyborczej. Przywieźli także list od Roberta Biedronia do płockiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Reklama

We wtorek kandydaci do Paramentu Europejskiego z partii Wiosna na starówce opowiadali o inauguracji kampanii wyborczej. Przywieźli także list od Roberta Biedronia do płockiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Członkowie Wiosny trzymają kciuki za strajkujących nauczycieli:

- Jak wielu rodziców w trakcie protestu nauczycieli mam okazję dłużej przebywać z dziećmi - mówiła Liderka listy, Paulina Piechna-Więckiewicz, która zjawiła się z córkami. - To przykre, że szef oświatowej Solidarności wbił nóż w plecy własnym związkowcom. Uważamy, że pensje nauczycieli powinny rosnąć wraz ze wzrostem płac w gospodarce, by te zarobki były godne za wykonywanie ważnej społecznie pracy.

Podano nawet kwoty - 3,5 tys. zł dla nauczyciela stażysty, dla dyplomowanego 7 tys. zł.

Kandydujący z 10. miejsca na liście płocczanin, Marcin Marzec dodał, że "smuci ich, iż nie wszyscy włodarze podchodzą do tego strajku w sposób poprawny".

- Dowiedziałem się, że w Sochaczewie władze miasta wezwały dyrektorów szkół i sugerowały im, aby kierowali sprawy przeciwko strajkującym nauczycielom do prokuratury. To jest skandal! Związki zawodowe mają prawo do strajku i nikt nie może im tego prawa odbierać.

- Można odnieść wrażenie, że rząd dąży się konfliktu społecznego. Nawet jeśli zabroniono minister Annie Zalewskiej wypowiadać się w mediach - dopowiadała kandydatka do Europarlamentu.

We wtorek złożyli list od Roberta Biedronia w płockim oddziale ZNP. W ten sposób chcieli zapewnić o wsparciu dla strajkujących nauczycieli. A jakie mają poglądy na edukację? Paulina Piechna-Więckiewicz zapewniała, że popierają stopniowe zmiany. - Raczej ewolucja niż rewolucja. Kolejne zmiany nie pomogą systemowi oświaty w Polsce. Moja starsza córka w wieku 6 lat poszła obowiązkowo do szkoły. Młodsze już to nie obejmowało, bo co chwilę coś się zmienia. Podwójny rocznik to tragedia wielu młodych ludzi, którym odbiera się szansę dostania się do upragnionej szkoły. Zbyt częste zmiany tylko przyczyniają się do chaosu i konfliktu społecznego. Winę zrzuca się na nauczycieli, jeszcze inną na dyrektorów szkół obarczonych organizacją czasu dzieciom w trakcie strajku. Wszystko dlatego, że ktoś chce budować z edukacji pomnik swojego rządu. A to powinien być wspólny pomnik. Jeśli coś nie wyjdzie, to my będziemy mieli niewyedukowane społeczeństwo, które z braku wiedzy nie będzie w stanie rozmawiać choćby na temat Unii Europejskiej.

Przekonywała, że w szkołach średnich jakiś przedmiot mógłby być nauczany w języku obcym, należy rozszerzać edukację w zakresie informatyki, nowych technologii. - W szkołach nie uczą myślenia - dodał Marcin Marzec. - Trzeba umieć odróżniać fake newsa od prawdziwej informacji. Szkoła musi być przystosowana do dzisiejszych czasów.

A gdyby dostali się do Parlamentu Europejskiego... Oto pomysły: - Chcemy walczyć o europejski program profilaktyki antyrakowej, europejską kartę praw kobiet zawierającą zapisy o wyrównaniu zarobków i standardach związanych z ginekologią i położnictwem. Chcemy wspólnej polityki energetycznej, aby z Rosją nie negocjowało jedno państwo, tylko wszystkie państwa Unii. Aby Europejska Agencja Leków, w imieniu wszystkich państw członkowskich, negocjowała z firmami farmaceutycznymi, żebyśmy mogli kupować leki w cenach dostosowanych do naszych zarobków - punktowała Paulina Piechna-Więckiewicz.

Marzec przypominał konferencję "Polska średnich miast. Szanse. Bariery. Zagrożenia", którą organizował w Płocku. Podobnie brzmi motyw kampanii na Mazowszu - Europa średnich miast. - Jest sporo miast, które czują się trochę porzucone po dokonaniu nowego podziału administracyjnego w 1999 r. To widać również w Płocku - podkreślał Marzec.

- Samorządy mniejszych miast bez pomocy sobie nie poradzą z pozyskaniem środków unijnych - zaznaczyła liderka partyjnej listy. - Te fundusze muszą być bardziej równomiernie kierowane. Na Mazowszu sytuacja wygląda źle. Teraz w tym wyścigu wygrywa ten, kogo stać na najlepszego fachowca. Ponadto sytuacja polityczna nie powinna wpływać na przydzielanie środków.

Teraz podział pieniędzy odbywa się to poprzez ogłaszane konkursy. Ponadto do sięgania po wsparcie unijne trzeba mieć własne fundusze na wkład własny. W praktyce wszystko rozbija się o zamożność regionu. Im region bogatszy, tym więcej dopłaca z własnego budżetu do projektu. I odwrotnie - im mniej zasobny, tym może liczyć na szersze wsparcie. W przypadku Mazowsza problemem jest Warszawa i jej okolice znaczące odbiegające pod względem zamożności od pozostałej części województwa. Stąd doprowadzenie do podziału statystycznego.

Kandydatom Wiosny na pewno nie brakuje optymistycznego podejścia do sytuacji. Czy słusznie? Twierdzą, że samorządom trzeba pomóc, rozwiązaniem bolączek może być powstanie specjalnego funduszu dla średnich miast i zwiększenie środków na europejski Fundusz Spójności (jego celem jest zmniejszenie dysproporcji gospodarczych i społecznych), którego beneficjentem jest m.in. Polska. To, dodajmy, będzie trudne, ponieważ Komisja Europejska zaproponowała cięcia wydatków na politykę spójności w budżecie na lata 2021-2027 o 10 proc. w porównaniu do poprzedniego okresu programowania (pozostałoby 373 mld euro).

A jak poradzić sobie z brakiem środków na wkład własny? Jak twierdziła kandydatka do Europarlamentu, musi być inny klucz rozdzielania pieniędzy. - Zamierzamy lobbować w Komisji Rozwoju Regionalnego, w poszczególnych grupach w Parlamencie Europejskim na rzecz zwiększenia środków. To taka praca na zapleczu, najlepiej ponad podziałami politycznymi, kiedy ważna jest znajomość języków obcych. Trzeba wiązać się z silnymi grupami. Ale to również kwestia, czy ktoś jedzie do Brukseli, aby załatwiać sprawy na rzecz swojego państwa, czy spędzić dzień i wypić świetną kawę. Nasi kandydaci wiedzą, że jeśli tam pojadą, czeka ich ciężka praca.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (13)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.