Sprawę znikającego w oczach Jeziora Zdworskiego poruszaliśmy już w 2020 roku, a już wtedy to nie była nowa sprawa. Zbiornik od lat systematycznie się degraduje i widać to gołym okiem. Niestety, wygląda na to, że od lat brakuje też działań ratujących jezioro. A jest co ratować. Jezioro Zdworskie to największe naturalne jezioro na Mazowszu, ma powierzchnię ok. 353 hektarów. Jezioro ma nie tylko walory przyrodnicze, ekologiczne, ale też ekonomiczne - dzięki turystyce pracę w regionie ma całkiem sporo osób.
Jezioro umiera
Powoli, systematycznie, jezioro umiera. Dla regularnie odwiedzających Koszelówkę to nie jest niespodzianka. Jeśli ktoś jednak przez kilka lat tam nie był, może przeżyć prawdziwy szok. W niektórych miejscach woda cofnęła się o dobrych kilka metrów. Po prostu jest jej w jeziorze coraz mniej, a co więcej postępuje zamulenie zbiornika.
Sołectwo Zaździerz bije na alarm i opisuje historię z minionego weekendu. Jedną z atrakcji "Bezpieczne lato z Sołectwem Zdwórz" było przepłynięcie ze strażakami z lokalnego OSP jeziora łódką motorową - z jednego końca na drugi. Okazało się, że wody jest za mało i strażacy musieli zawrócić w połowie drogi.
- A przecież od lat wiadomo, że Jezioro Zdworskie wymaga ochrony i systematycznych działań ratunkowych. Powstały opracowania naukowe, realizowano programy rekultywacyjne, usuwano nadmiar roślinności, odmulano wybrane fragmenty, poprawiano drożność cieków wodnych i podejmowano szereg działań mających zatrzymać degradację największego naturalnego jeziora Mazowsza. Niestety, po zmianach organizacyjnych i przejęciu nadzoru nad wodami przez Wody Polskie wiele działań zostało wstrzymanych lub utraciło swoją ciągłość. Tymczasem jezioro nie przestało potrzebować pomocy - wskazuje Sołectwo.
Sprawę znikającego jeziora poruszaliśmy w 2020 roku.
Wysłaliśmy szereg pytań do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, któremu podlega Zlewnia Włocławek.
Komentarze (0)