Sprawa agresywnych psów z Międzytorza nie jest nową. Płocczanie wskazują, że interwencje w sprawie agresywnych psów atakujących inne zwierzaki są podejmowane co najmniej od marca 2026 roku. Państwo nie zareagowało. I jak bardzo często w takich przypadkach wypada zadać pytanie: czy w Polsce musi dojść do tragedii, żeby aparat państwa zaczął wykonywać swoje obowiązki?
Według relacji internautów chodzi o psy rasy amstaf. Amstaf, bo tak potocznie nazywany jest amerykański staffordshire terrier, nie jest w Polsce uznawany za rasę psów agresywnych. Jest tam jednak jego bliski kuzyn - amerykański pitbulterier. Nie zmienia to jednak faktu, że na właścicielach psów ciąży obowiązek pilnowania psów. Reguluje to Kodeks wykroczeń.
Art. 77. § 1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.
W sieci zawrzało. Płocczanie wymieniali się w komentarzach swoimi spotkaniami z tymi zwierzętami. Wiemy, że to nie jest pierwszy raz, kiedy mieszkańcy Międzytorza spotykają się z agresją psów.
W sobotni wieczór na Płocczan znów padł blady strach. Psy uciekły z posesji i błąkały się po siedlu. Według nieoficjalnych informacji zaatakowali przynajmniej jedną osobę, która spacerowała z psem. Pomóc mieli zupełnie przypadkowi ludzi, którzy zatrzymali się i zabrali opiekuna oraz psa do samochodu i odjechali. Psy błąkały się nadal po osiedlu.
Trwało to całą noc. Zostały odłowione dopiero w niedzielny poranek.
- Wczoraj około godz. 17:00 płoccy funkcjonariusze podjęli interwencję przy ul. Maneżowej. Ze zgłoszenia wynikało, ze w okolicy biegają psy, które są agresywne. Funkcjonariusze na miejscu zastali patrol straży miejskiej oraz świadków zdarzenia. Policjanci w rozmowie z właścicielem zwierząt ustalili, iż psy uciekły z posesji podczas jego nieobecności. Mundurowi sporządzili dokumentację o ukaranie do sądu. Dziś psy zostały odłowione przez właściciela oraz funkcjonariuszy straży miejskiej - przekazała kom. Monika Jakubowska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Płocku.
Płocczanie mogą więc odetchnąć, przynajmniej na razie. Czy sprawa agresywnych psów zostanie jednak rozwiązana raz na zawsze? Czy jednak musi dojść do tragedii, a psy rzucą się np. na dziecko?
Będziemy monitorować tę sprawę.
Komentarze (0)