Reklama

Reklama

Gej, Żyd, muzułmanka. W Żywej Bibliotece

Opublikowano: pt, 5 cze 2015 11:45
Autor:

Gej, Żyd, muzułmanka. W Żywej Bibliotece - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Oto kilka z tytułów żywych książek, które będą dostępne w sobotę w ramach tzw. żywej biblioteki: 23-letni Żyd grywający w zespołach rockandrollowych, poliamorystka z Łodzi, zdrowiejący alkoholik, uzdolniony artystycznie Rom z naszego miasta, amazonka, muzułmanka i lekarka w jednym, osoby niewidome, weganka, rodzice dzieci urodzonych z in vitro… Z każdą będzie można porozmawiać przez pół godziny.

Reklama

Oto kilka z tytułów żywych książek, które będą dostępne w sobotę w ramach tzw. żywej biblioteki: 23-letni Żyd grywający w zespołach rockandrollowych, poliamorystka z Łodzi, zdrowiejący alkoholik, uzdolniony artystycznie Rom z naszego miasta, amazonka, muzułmanka i lekarka w jednym, osoby niewidome, weganka, rodzice dzieci urodzonych z in vitro… Z każdą będzie można porozmawiać przez pół godziny.

Już w najbliższą sobotę, 6 czerwca w Muzeum Żydów Mazowieckich rusza jednodniowa Żywa Biblioteka. Z katalogu (dostępny również spisany brajlem) będzie można wybrać jedną z 13 książek. Każdy tytuł stanie się dostępny do wypożyczenia na 30 minut, ewentualnie do rezerwacji. Wszystko zostanie skrupulatnie odnotowane w systemie komputerowym. Każda pozycja to historia żywego człowieka, który po prostu opowie sam o sobie i odpowie na nasze pytania.

Nie oceniajcie książek po okładce

- Każda z naszych książek jest niepowtarzalna – podkreśla Magda Smolińska, prezeska Fundacji Szansy dla Zwierzaka ZOA, która opowiedziała nam o projekcie. Teraz, kiedy ujawniono już cały komplet żywych książek, plany wykraczają już poza sobotnią akcję. To już nie tyle nasza własna płocka biblioteka, ale przedsięwzięcie możliwe do rozkręcania raz do roku.  

Pomysł zrodził się w głowach trzech płocczanek - właśnie Smolińskiej, a także Moniki Niedźwieckiej, polonistki z Ekonomika i Ingi Kujawy-Zawadzkiej z Młodzieżowego Domu Kultury. Jednak sam w sobie nie jest czymś nowym. Projekt Żywej Biblioteki powstał 15 lat temu w Danii. Inicjatywa przyjęła się także w innych krajach, do Polski dotarła w 2007. Wtedy to warszawskie Stowarzyszenie Lambda, skupiające aktywistów środowisk LGBT, zorganizowało pierwszą odsłonę projektu w stolicy. Potem akcję zorganizowano też w polskich miastach: Radomiu, Łodzi, Warszawie, Wrocławiu. Zdarzało się, że akcja wzbudzała kontrowersje, głównie z racji proponowanych tytułów (jak ateista, były więzień, transseksualiści czy właśnie poliamoryści).

Grozi nam zrozumienie

Smolińska na kilkanaście godzin przed otwarciem biblioteki obawia się tylko jednego. – Dialog grozi zrozumieniem – parokrotnie powtarza w ciągu naszej rozmowy. I tłumaczy, że marzy jej się równość w traktowaniu ludzi. – Tymczasem my udajemy, że osobom niepełnosprawnym świetnie się wiedzie, a do gejów nic nie mamy. Tak jednak nie jest – konstatuje. Dlatego należy zwrócić uwagę na respektowanie praw człowieka.

- Spróbujmy na chwilę wejść w skórę lesbijki – tłumaczyła. - Zamiast mężczyzny, kobieta kocha kobietę. Trzyma ją za rękę. Nikomu nie wyrządza krzywdy. Mimo to ktoś do ciebie podbiega i atakuje. Są pewne standardy, które od dawna obowiązują w innych państwach, ale w Polsce wciąż wywołują emocje. Dlaczego? Ponieważ od dziecka nikt nas nie styka z całą różnorodnością, na jakiej opiera się świat. Tak jak w liceum, kiedy jesteśmy katowani kanonem lektur szkolnych. Nic ponad ustaloną poprzeczkę.

Postanowiła zgromadzić kilka książek, aby nawiązać dialog między tymi, którzy mają jakieś wątpliwości odnośnie osób społecznie odstających od jakiś norm czy zasad społecznych. Grozi im z tego powodu wykluczenie. Im samym z kolei towarzyszy poczucie braku akceptacji. Jedynym antidotum na taki stan rzeczy jest nawiązanie dialogu, aby spróbować zrozumieć. Tylko tyle i aż tyle.

– Zrozumienie jest przecież dalekie od akceptacji – zaznacza nasza rozmówczyni. – Konfrontacja nie oznacza od razu przyjęcia cudzych poglądów -   opowiada również o udziale w Żywej Bibliotece w Łodzi, kiedy sama skorzystała z sześciu książek na 15 dostępnych. – To raczej zapoznanie się z tym, jak inni funkcjonują w ramach swojej rzeczywistości – a ta różni się często w zależności od pochodzenia etnicznego czy wyznania. – Nie akceptujemy czegoś, ponieważ nie znamy – natomiast strach trzeba przełamać. Wówczas przestaniemy obawiać się inności.

W praktyce, jak twierdzi Smolińska, uprzedzenia pozostają wczepione w nas niczym rzep. Dlatego tak cenne są inicjatywy na rzecz budowania więzi międzyludzkich. – Teraz dzieci wychowujemy na małych geniuszy, kształtujemy na indywidualistów. Moje pokolenie miało trzepak jako miejsce, przy którym wszyscy się spotykali. A co mamy dzisiaj? Ludzi siedzących na czacie, którzy w tzw. realu mają problemy z nawiązaniem kontaktów z drugim człowiekiem. Dla nich wyjście, prosta rozmowa poza komputerem staje się towarem deficytowym. W trakcie rozmowy widzi się czyjąś twarz, gesty, reakcje. Następuje interakcja – a co za tym idzie, lepsze zrozumienie.

Inicjatorka Żywej Biblioteki wierzy, że takie spotkanie przy stoliku i pogawędka z „książką” nie pozwolą tak szybko (a najlepiej całkowicie zneutralizują) przekreślenie drugiego człowieka już na wstępie. Czy to idealizm? – Trochę tak – śmieje się.

W listopadzie zeszłego roku pojechała na żywą bibliotekę do Łodzi, żeby podpatrzeć, jak coś takiego zorganizować. Była też na warszawskie edycji. Zbierała książki, w tym takie bardziej doświadczone. – Oni chcą rozmawiać – zapewniała. – Dzięki temu można uzyskać lepszy wgląd w funkcjonowanie całego grona osób spojonych wspólnymi postawami życiowymi, orientacją czy pochodzeniem.

Jednak okazało się, że przy innej orientacji seksualnej czy praktykowaniu poliamoryzmu, kiedy dochodzi do uczuciowego wielokąta, w Płocku zabrakło odważnych. Akurat te książki będą przyjezdne. – Poliamorystka przyjedzie z Łodzi. Sama ją tam wypożyczyłam – przyznaje Smolińska. – Chciałam skonfrontować własne wyobrażenia i poznać to, co osobiście jest mi obce. Zapewniała mnie, że ona kocha wszystkie osoby, z którymi jest w związku.

Przy organizacji Żywej Biblioteki w Płocku nie było większych problemów. Pomogło im Muzeum Żydów Mazowieckich, udostępniając miejsce. Książki są nieodpłatne. – Nikt z nas nie zarobi na tym nawet grosza – co dotyczy zarówno organizatorek, jak wolontariuszy. Wsparli sponsorzy, którymi są prywatne firmy.

Jak dotąd pomysł przyjmowano życzliwie. Smolińska ma nadzieję, że podobnie stanie się w sobotę. Gdyby nawet doszło do jakiegoś incydentu, liczy na szybką reakcję wolontariuszy i ochrony. Jeśli komuś szczególnie dedykuje to wydarzenie, będą to osoby z wątpliwościami, czy uprzedzeniami. – Czy my chcemy czytać? – pytam. W odpowiedzi słyszę, że może przyjść nawet garstka osób. Ważne, aby coś z tego wyniosła.

Jednorazowo wypożyczymy tylko jedną książkę. Żywa Biblioteka w Muzeum Żydów Mazowieckich będzie czynna wyłącznie w sobotę, 6 czerwca w godzinach 11.00 - 19.00.Wstęp jest bezpłatny.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.