reklama

Czemu prezydent Polski ominął Bodzanów?

Opublikowano:
Autor: Małgorzata Rostowska

Czemu prezydent Polski ominął Bodzanów? - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW bodzanowskim gimnazjum od kilku miesięcy trwa potężny konflikt. Gruchnęła nawet wieść, że draka jest tak wielka, że mogła przyczynić się do odwołania zaplanowanej na wczoraj wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Bodzanowie.

W bodzanowskim gimnazjum od kilku miesięcy trwa potężny konflikt. Gruchnęła nawet wieść, że draka jest tak wielka, że mogła przyczynić się do odwołania zaplanowanej na wczoraj wizyty prezydenta Bronisława Komorowskiego w Bodzanowie.

O trwającej już kilka miesięcy awanturze w Publicznym Gimnazjum im. Polskiej Organizacji Zbrojnej w podpłockim Bodzanowie dowiedzieliśmy się z listu wysłanego do naszej redakcji przez płocki Ruch Palikota. Cała sprawa jest mocno zawiła i łączy się z interpelacją, którą na ręce ministrów: edukacji narodowej i sprawiedliwości złożyli 13 stycznia posłowie z Pawłem Sajakiem z Ruchu Palikota na czele i która - jak zaznaczają interpelujący - ma związek z planowaną wizytą głowy państwa w gminie. Która zresztą koniec końców do skutku nie doszła. O co chodzi?

Nauczyciele i posłowie Ruchu Pailokota: Dyrektor ciemiężyciel

Choć sprawa może wydawać się ewidentna, okazuje się zawiła i trudno jednoznacznie wyrokować, kto ma rację. Otóż jak w relacjonują posłowie, w kwietniu ub. roku rada pedagogiczna gimnazjum wystąpiła do wójta gminy z wnioskiem o odwołanie dyrektora szkoły. Powody swoich żądań nauczyciele wyjaśniają bardzo obszernie, a litania grzechów dyrektora jest naprawdę bardzo, bardzo długa. Wymieńmy tylko kilka tych zarzutów: według grona pedagogicznego, dyrektor bił i szarpał dzieci, ciągnął je za uszy, swoje „przesłuchania” nagrywał na dyktafon, instalował w łazienkach podsłuchy, stosował „wyszukane” kary, np. w postaci zabierania dożywiania dzieciom nawet za drobne przewinienia. Ich zdaniem, nie lepiej jest z traktowaniem nauczycieli - „to książkowy wręcz przykład mobbingu” - grzmią. Jak twierdzą, muszą pracować w soboty i dni wolne, są upokarzani, podsłuchiwani i ośmieszani, straszeni, podważane są ich kompetencje, decyzje i autorytet. I tak dalej.

Sytuacją zainteresowali się parlamentarzyści. Według posłów, mimo że wójt Bodzanowa nie poparła rady pedagogicznej i nie odwołała dyrektora, jego przewinienia potwierdza dochodzenie prokuratury i rzecznika komisji dyscyplinarnej przy wojewodzie mazowieckim. - Kontrole Kuratorium Oświaty Delegatura w Płocku stwierdzają nieprawidłowości w zarządzaniu placówką i sprawowaniu nadzoru pedagogicznego oraz pogłębiające się w szkole problemy wychowawcze - piszą do ministrów parlamentarzyści. I pytają między innymi o to, czy „taki dyrektor zasługuje, by gościć prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej” i „nadal się promować”.

Informacje o prokuratorskim wątku sprawy potwierdziła w rozmowie z nami rzeczniczka płockiej prokuratury, Iwona Śmigielska-Kowalska. - Prokuratura rejonowa prowadziła postępowanie w sprawie naruszania nietykalności cielesnej uczniów w gimnazjum w Bodzanowie- potwierdza prokurator Śmigielska-Kowalska. - Zawiadomienie wpłynęło od pedagog szkolnej, rodzice występowali jedynie w charakterze świadków. Ściganiem z urzędu objęto kilkanaście zdarzeń, ale w większości zostały one umorzone z powodu przedawnienia. W jednym przypadku skończyło się postawieniem zarzutu i skierowaniem do sądu wniosku o warunkowe umorzenie tej sprawy. Aktualnie postępowanie toczy się przed sądem.

To, że prokuratura skierowała do sądu wniosek o warunkowe tej sprawy, oznacza ni mniej ni więcej jak tyle, że do zarzucanego dyrektorowi czynu w jej opinii doszło. Ale wnioskowała o umorzenie tej sprawy z uwagi na postawę sprawcy, rękojmię, że podobne zachowania się nie powtórzą i fakt, że podejrzany nie był nigdy karany.

Gdyby na tym zakończyć, sprawa wyglądałaby na ewidentną. Ale ewidentna nie jest.

Wójt Bodzanowa: Nie było podstaw do odwołania dyrektora

O całą sprawę zapytaliśmy w bodzanowskim urzędzie gminy. Jak dowiedzieliśmy się od pani wójt Bodzanowa, Grażyny Pietrzak, dyrektor został zawieszony w obowiązkach kilka dni temu, dokładnie 3 lutego. Dlaczego dopiero teraz, skoro wniosek o jego odwołanie rada pedagogiczna szkoły złożyła do urzędu gminy jako organu prowadzącego w kwietniu ubiegłego roku? – Po przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym i po konsultacjach z prawnikami okazało się, że w tym czasie nie mieliśmy podstaw do odwołania pana dyrektora z pełnionej funkcji, o całej sprawie była informowana rada gminy - wyjaśnia Grażyna Pietrzak i nie ukrywa zdziwienia całą sytuacją. - Na stanowisko dyrektora gimnazjum pan Zdzisław został powołany we wrześniu, po uzyskaniu pozytywnej opinii m.in. również od rady pedagogicznej szkoły. A już w kwietniu niemal cała rada wystosowała pismo o jego odwołanie.

Z relacji pani wójt wynika, że kilka miesięcy po objęciu stanowiska zgłosiło się do niej kilka nauczycielek gimnazjum z notatkami świadczącymi między innymi o tym, że kilka lat temu dyrektor miał dopuścić się naruszenia nietykalności cielesnej uczniów, np. przez ich szarpanie. - W związku z tym w czerwcu złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury rejonowej w Płocku o podjęcie stosownych działań mających na celu ustalenie, czy rzeczywiście pan dyrektor dopuścił się działań mających znamiona naruszania nietykalności cielesnej dzieci - relacjonuje Grażyna Pietrzak. - Jeśli chodzi o ewentualny mobbing, nie zajmowaliśmy się tym aspektem, słusznie sądząc, że jest to sprawa, z którą nauczyciele powinni zgłosić się do sądu pracy. W październiku otrzymaliśmy pismo z Komisji Dyscyplinarnej przy wojewodzie mazowieckim, która postępowanie dyscyplinarne postanawia zawiesić do czasu decyzji prokuratury. To było ostatnie pismo w tej sprawie.

Od tego momentu zapanowała cisza, więc dyrektor wciąż szefował szkole. Na początku lutego kwestia odżyła za sprawą poruszenia, jakie wywołała interpelacja parlamentarzystów z Ruchu Palikota. Jak mówi Grażyna Pietrzak, wtedy dopiero urząd gminy dowiedział się, że wobec dyrektora toczy się postępowanie w płockim sądzie o warunkowe umorzenie sprawy. - Zgodnie z Kartą Nauczyciela, w momencie, gdy zostaje wobec pedagoga wszczęte postępowanie, zostaje on zawieszony w prawach wykonywania zawodu, dlatego 3 lutego podjęliśmy taką decyzję - tłumaczy wójt Bodzanowa.

Druga strona konfliktu: Dyrektor - wspaniały gospodarz, świetny pedagog

Na razie dyrektora zastępuje Janina Wiśniewska. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, jest to osoba „neutralna”, która nie uczestniczyła w konflikcie między nauczycielami a dyrektorem. - Rzeczywiście, staram się być neutralna - potwierdza w rozmowie z nami p.o. dyrektorki placówki. - Od początku starałam się nie opowiadać się po żadnej ze stron tego konfliktu, próbowałam przekonywać, że są inne drogi wyjścia z tej sytuacji. Poza tym osobiście nie miałam nigdy żadnych zastrzeżeń do pana dyrektora, wręcz przeciwnie - zawsze jawił mi się jako wspaniały gospodarz i jeśli chodzi o ten aspekt, to chyba nikt nie może powiedzieć na niego nic złego. Ale nie mam też żadnych zastrzeżeń do pracujących w szkole nauczycieli, a poza tym moje stanowisko w dużej mierze wynika z tego, że pracuję równolegle w innej szkole i w związku z tym miałam z tą sprawą dość ograniczony kontakt.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika też, że wielu uczniów gimnazjum, a także jego absolwentów, staje murem w obronie swojego dyrektora. W szkole przebąkuje się już nawet o rozpoczęciu strajku, szeregi zwiera podobno również rada rodziców. Obrońcy dyrektora podnoszą, że jest on powszechnie szanowaną i cenioną w lokalnej społeczności osobą, a także świetnym pedagogiem, który jako jeden z nielicznych potrafił poradzić sobie z nieodpowiednim zachowaniem niektórych uczniów, że to on właśnie ciągle wspierał rozwój placówki, zdobywał dofinansowania, granty. Przekonują, że list rady pedagogicznej to same półprawdy, które jak się tylko chce - można widzieć w innym świetle. Mówią na przykład, że owszem, „zabrał za karę dożywianie” jednemu z uczniów, ale na to „dożywianie” składały się kanapki, które dyrektor z własnej kieszeni kupował w sklepiku szkolnym dodatkowo.

Dyrektor gimnazjum: Mam dość, odchodzę

O komentarz do całej tej sprawy poprosiliśmy także samego zainteresowanego. - Na razie nie mogę szczegółowo wypowiedzieć się na ten temat, proszę o dwa tygodnie - zaznaczył już na wstępie dyrektor szkoły. - Dziś powiem tylko, że mam już tego dość. Jestem bezsilny, ta sytuacja ciągnie się od roku i cierpi na tym moja rodzina. Rezygnuję z pracy, choć szkoda mi uczniów i rodziców, którzy w listach, kartkach i mailach nieustannie zapewniają mnie o swoim wsparciu.

Czy to ze względu na całą tę nieprzyjemną sytuację i apele posłów do ministrów prezydent Bronisław Komorowski zdecydował się jednak ominąć Bodzanów? Wójt Bodzanowa nie chce komentować zmian w planie prezydenckiej wizyty. - Nie znam przyczyn tej zmiany, mogę się ich tylko domyślać - ucina Grażyna Pietrzak.- Podkreślę tylko, że prezydent Komorowski nie miał przyjechać do dyrektora szkoły i - jak się czasami podaje - „promować” naszego gimnazjum. Celem wizyty było zupełnie co innego - miało to być spotkanie głowy państwa ze Stowarzyszeniami, ludnością Bodzanowa i Słubic dotyczące wspólnego projektu tych gmin pod nazwą „Dwa Brzegi”.

W kancelarii prezydenta zapytaliśmy więc, z jakiego dokładnie powodu uległy zmianie plany wtorkowej wizyty prezydenta Komorowskiego. - Program wizyty Prezydenta RP na zachodnim Mazowszu był przygotowany kilka dni przed wizytą, jednak został on zaktualizowany w związku z zaplanowaną wizytą Pierwszej Damy w Muzeum Mazowieckim w Płocku - głosi oficjalna odpowiedź biura prasowego.

Fot. gimnazjumbodzanow.pl

O wizycie pary prezydenckiej w Płocku czytaj też:

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo