Reklama

Reklama

Chcą likwidacji dworca. Słusznie?

Opublikowano: wt, 15 mar 2016 18:14
Autor:

Chcą likwidacji dworca. Słusznie? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Spaliny, hałas i podróżni, którzy załatwiają swe potrzeby fizjologiczne pod oknami - sąsiedztwo dworca autobusowego przy Jachowicza nie podoba się mieszkańcom okolicznych bloków. Właściciel placu odpiera, że dworzec istnieje w tym miejscu od blisko 70 lat, a w dodatku dziś ruch jest tu znacznie mniejszy niż przed laty.

Reklama

Spaliny, hałas i podróżni, którzy załatwiają swe potrzeby fizjologiczne pod oknami - sąsiedztwo dworca autobusowego przy Jachowicza nie podoba się mieszkańcom okolicznych bloków. Właściciel placu odpiera, że dworzec istnieje w tym miejscu od blisko 70 lat, a w dodatku dziś ruch jest tu znacznie mniejszy niż przed laty.

Na sąsiedztwo dworca przy Jachowicza poskarżył się jeden z naszych czytelników. - Smród spalin ze zdezelowanych autobusów, smród moczu od amatorów sikania pod krzaczkiem czy wreszcie hałas przekraczający wszelkie dopuszczalne normy doprowadzają do szału większość mieszkańców - napisał w liście do redakcji jeden z mieszkańców sąsiadującego z dworcem bloku przy Obrońców Westerplatte.

Płocczanin skarży się, że gdy robi się ciepło, mieszkańcy duszą się w swoich mieszkaniach, nie mogąc otworzyć okien, bo spaliny i hałas, a także smród załatwianych pod oknami potrzeb fizjologicznych, uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. - Czy ktoś mierzył normy spalin i hałasu? - dopytuje płocczanin.

Nasz czytelnik nie może zrozumieć, jak to możliwe, że na modernizację dworca PKS/PKP na Dworcowej wydano miliony złotych, a mimo to stary dworzec wciąż - jak pisze mężczyzna - „zatruwa im życie”. - Dlaczego nie można tam przenieść całego transportu tak jak przeniosły się tam autobusy Komunikacji Miejskiej? - pyta nasz czytelnik.  -  Czy miasto nam pomoże? A radni? Co ze strażą miejską, dlaczego nie interweniuje wobec tych, którzy nagminnie sikają pod oknami?

Płocczanin nie ukrywa, że chciałby, aby dworzec został zlikwidowany. Najlepiej przed wakacjami.

Ratusz: To teren prywatny, ale postaramy się pomóc

Hubert Woźniak z biura prasowego Ratusza mówi, że do urzędników nie dotarł dotąd protest mieszkańców. Przyznaje jednocześnie, że miasto ma związane ręce, bo plac należy do prywatnego właściciela i nie można zmusić przewoźników, by korzystali z nowego dworca. - Rzeczywiście, nie sposób odmówić racji argumentowi, że plac dla autobusów (bo nie jest to typowy dworzec)  znajduje się zbyt blisko bloków - w niektórych przypadkach to odległość zaledwie kilku metrów - zgadza się Hubert Woźniak i obiecuje: - Nie chcemy zostawiać mieszkańców samym sobie, dlatego zastanowimy się, jak pogodzić ich oczekiwania i działalność spółki Polskie Linie Samochodowe, która jest właścicielem terenu.

Skomplikowany problem z ubikacją

Ratusz przypomina również, że miasto wyszło naprzeciw potrzebom podróżnych i po latach utyskiwania podróżnych na własny koszt postawiło obok placu toaletę, Aby z niej skorzystać, trzeba odblokować zamek za pomocą monety. To kusi wandali.. - To prawda, że toaleta nie do końca spełnia ona swoje zadanie, bo jest regularnie uszkadzana - przyznają urzędnicy.

Rzeczniczka straży miejskiej, Jolanta Głowacka, zaprzecza, by municypalni mieli sygnały na temat podróżnych, którzy załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne pod oknami  bloków (interwencje w sprawie dworca z tego roku dotyczyły głównie handlu i parkowania).  Przyznaje jednak, że karanie za to wykroczenie nie należy do najłatwiejszych - strażnik musiałby naocznie stwierdzić, że popełnił takie wykroczenie, a raczej nie zdarza się, by ktoś sikał w miejscu publicznym w obecności municypalnych.

PLS: Autobusy zatrzymują się tu od 70 lat

O zdanie zapytaliśmy w spółce Polskie Linie Samochodowe, do której należy ten teren. Jej właściciel jest zdzwiony protestami mieszkańców, ponieważ od ubiegłego roku, gdy na nowy dworzec przeniosły się wszystkie autobusy Komunikacji Miejskiej, na placu przy Jachowicza zrobiło się znacznie spokojniej i ciszej. Nie zgadza się też z zarzutami o nadmierną ilość spalin i hałas.

- Obecnie z placu korzystają przede wszystkim minibusy, które wytwarzają podobną ilość spali i emitują podobny hałas co samochody osobowe, a przecież nikt nie zakaże im wjazdu do centrum miasta. Z kolei autobusy przyjeżdżają tu znacznie rzadziej niż przed laty, góra kilka razy dziennie i są to głównie kursy przelotowe - mówi właściciel spółki. - Dla porównania wystarczy przypomnieć sobie lata, gdy przez dworzec przewijało się pięć tysięcy osób dziennie i nawet 800 kursów.  Co ciekawe, wówczas nie było żadnych protestów.

Spółka nie zamierza rezygnować z działalności związanej z wynajmem powierzchni dla przewoźników.   - To nasze źródło utrzymania, a poza tym dworzec istniał w tym miejscu od 1947 roku, przewoźnicy zatrzymują się  tu niemal od zawsze - wskazuje właściciel PLS (sama spółka istnieje od 1932 r.). -Zresztą sami przewoźnicy nie chcą rezygnować z tego miejsca, bo to bardzo dobry punt w samym centrum miasta.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (14)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.