Reklama

Reklama

Boją się bomby ekologicznej na Radziwiu

Opublikowano: wt, 28 paź 2014 18:09
Autor:

Boją się bomby ekologicznej na Radziwiu - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Tuż przed końcem sesji zrobiło się naprawdę gorąco. Wszystko za sprawą jednej mieszkanki Radziwia, według której prezydent Płocka zafundował nam wszystkim bombę ekologiczną, kiedy przyzwolono na powstanie „molochów z żelastwa” na terenach po byłej stoczni. – Jeśli to wybuchnie albo dostanie się do rzeki, kto będzie za to odpowiadał – mówiła do mediów.

Reklama

Tuż przed końcem sesji zrobiło się naprawdę gorąco. Wszystko za sprawą jednej mieszkanki Radziwia, według której zafundowano nam wszystkim bombę ekologiczną, przyzwalając na powstanie „molochów z żelastwa” na terenach po byłej stoczni. – Jeśli to wybuchnie albo dostanie się do rzeki, kto będzie za to odpowiadał – mówiła do mediów.

Ostatnia część październikowej sesji rady miasta upłynęło już mocno burzliwie. Zaczęło się od propozycji radnych.

Ślimakiem od ogródka do ogródka pod cmentarz

Rozpoczął radny Maciej Wiącek z propozycją utworzenia okrężnej linii autobusowej łączącej ogródki działkowe z cmentarzami oraz przebudowy skrzyżowania przy aktualnie modernizowanym dworcu na ul. Chopina, gdzie widziałby możliwość stworzenia dwupasmowego ronda. Do pierwszego pomysłu odniósł się wiceprezydent Izmajłowicz. – Koncepcję przeanalizujemy, ale zastanawiam się jak długo biegłaby taka trasa, bo tych ogrodów mamy 20 – uciął sprawę.

Lekcje w piwnicy? Sanepid nie wyrazi zgody

Radny Brzeski miał jednak kolejną sprawę do przedyskutowania na forum. Tym razem chodziło o przeniesienie Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Zespołu Szkół Technicznych. – Brakuje pomieszczeń, nie ma gdzie zamontować niezbędnego sprzętu dla piłkarek ręcznych – tłumaczył, na co Roman Siemiątkowski odrzekł, że sprawę już zna od dyrektora „Siedemdziesiątki” Dariusza Tyburskiego. Wspólnie uznali, że może w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłaby adaptacja pomieszczeń piwnicznych.  – Ale będziemy rozmawiać dalej - zapewnił.

Tylko, że taka odpowiedź nie spodobała się radnemu. – Lekcje w piwnicy? – zdumiał się Brzeski. – Na coś takiego sanepid nie pozwoli. Nie lepiej skorzystać z wygaszonego Gimnazjum nr 2? – po czym postanowił jeszcze dopytać czy to prawda, że Szkoła Mistrzostwa Sportowego ma zostać powiększona także o mężczyzn, bo jeśli tak, to już z pewnością dla wszystkich zabraknie miejsca.

- Z tego, co się orientuję, to taka szkoła jest już w Gdańsku -  odpowiedział wiceprezydent. - Nic mi nie wiadomo o żadnych przenosinach.

Kto i dlaczego czuje się dotknięty?

Wioletta Kulpa postanowiła sprawdzić, co się dzieje w sprawie niedoszłej uchwały (której temat pojawił podczas sierpniowej sesji rady miasta) dotyczącej punktów sprzedaży alkoholu w Płocku. Wówczas została ona odesłana do rad osiedlowych celem konsultacji. – Dlaczego jeszcze do nas nie trafiła? – zapytała, ale bez szczególnego odzewu.

– Panie przewodniczący, wypadałoby choćby z racji kultury osobistej, a nie bazując na domniemaniu, powiedzieć co się w tej sprawie dzieje – zwróciła się do Artura Jaroszewskiego.

- Skoro pani przewodnicząca czuje się dotknięta, poproszę o wyjaśnienie sprawy przez sekretarz miasta Dorotę Kozanecką – zakomunikował przewodniczący.

Okazało się, że nie wszystkie rady osiedlowe dotrzymały miesięcznego terminu nadsyłania odpowiedzi. – Dopiero wpłynęły dwie ostatnie opinie, ale w większości były one pozytywne – zapewniła Kozanecka.

Sprawa jednak zirytowała Artura Jaroszewskiego, ponieważ poprosił o przygotowanie informacji, które dokładnie rady wykazały się taką "szybkością " działania, czyli - jak się zaraz okazało - ponad połowa ze wszystkich.

Na zakończenie sesji o głos poprosiło dwoje płocczan, Bogusław Osiecki oraz Irena Barbara.

Nie niszczcie tego, co stworzyliśmy społecznie

Bogusław Osiecki opisywał powstawanie boiska im. Teligi na Radziwiu, na które wydano 80 tys. zł. – To mieszkańcy sami uporządkowali teren, wywieźli całe szkło, zrobili nawet makietę ze styropianu i zadbali o nawodnienie terenu – opowiadał radnym. - Gdzie się dało, wciągaliśmy każdego do pomocy. W sumie zaangażowaliśmy ponad setkę osób. Teraz dowiedzieliśmy się, że obiekt ma przejąć Miejski Zespół Obiektów Sportowych. Życzyłbym sobie, by nowa rada miejska boisko wyremontowała, ale nie niszczyła tego, co jest solidne. Czy naprawdę tartanowa nawierzchnia okaże się lepsza od tej naszej, asfaltowej? – wątpił.

Powstaną ogromne hale na Radziwiu?

- Prezydent Andrzej Nowakowski podpisał umowę na budowę ogromnych hal magazynowych na terenach byłej stoczni na Radziwiu, które zajmą w sumie jakieś 2 - 3,5 tys. ha powierzchni – zaczęła tłumaczyć powody swojego wystąpienia na sesji zaniepokojona mieszkanka Radziwia.

Bomba ekologiczna, bo prezydentowi spieszno

- Dlaczego pan prezydent tak się pospieszył? – zastanawiała się Irena Barbara, która przemawiała zarówno w imieniu własnym, jak i swoich sąsiadów. - Nie wiemy, co tam będzie magazynowane. Może chemikalia? To może być bomba ekologiczna, jakaś wolna amerykanka, a pan prezydent mówi o konsultacji ze społeczeństwem przez tablice i Internet. Kto z osób starszych czyta te tablice, ma dostęp do sieci?

Od decyzji prezydenta postanowiła napisać odwołanie (wczoraj złożyła już drugie), ale odpowiedzi się nie doczekała. – Nie dość, że nasze nieruchomości mogą stracić na wartości, to czeka nas terror psychiczny przez cały ten hałas. Zamiast zieleni prezydent funduje nam moloch z żelastwa. To tereny typowo rolnicze. Może warto przywrócić im dawną funkcję? Prezydent powinien słuchać mieszkańców, a nie firmy Polcopper z Warszawy (która w swojej ofercie ma m. in złom żeliwny i metale kolorowe) - przekonywała.

Od inwestora również nie otrzymała konkretów. Najbardziej niepokoją ją wieści o 6 zbiornikach na propan butan. – Kto je niby zabezpieczy? Prezydent? – kpiła.  - Gdyby doszło do jakieś awarii, to Radziwia już nie ma.

- Jest to inwestycja powstająca na gruntach prywatnych – przypomniał wiceprezydent Cezary Lewandowski. - Ratusz tu nie wydaje decyzji dotyczącej budowy samej hali, ale decyzję środowiskową dotycząca rodzaju działalności.

- Ale jaki to będzie rodzaj odpadów? – chciała wiedzieć Wioletta Kulpa. - Co tam będzie gromadzone? Bo ja w dalszym ciągu nie wiem, pomimo że zapoznałam się ze stroną internetową inwestora. Nie sądzę, byście tak w ciemno wydawali decyzje, a teraz odmawia się informacji, co tam będzie składowane i jakie będzie miało oddziaływanie na zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców. Dobrze byłoby o tym tych ludzi poinformować.

Także Marcin Flakiewicz zwrócił uwagę na bliskie sąsiedztwo obszaru Natury 2000. - Gdyby faktycznie coś się stało, kto będzie za to odpowiadał, chyba że gospodarza miasta co się tam dzieje zupełnie nie interesuje – dodawał uszczypliwie pod adresem nieobecnego w auli Andrzeja Nowakowskiego.

- Oczywiście, że go interesuje, ale w ramach przestrzegania prawa – odparował mu Lewandowski. - Nie wiem, czy inwestor spełni wymogi dotyczące ochrony środowiska, ale z całą pewnością nie pozwolimy na wmanewrowanie urzędu w jakieś dyskusje czy spory sąsiedzkie.

Na koniec sesji radni zaplanowali sobie zrobienie wspólnego, pamiątkowego zdjęcia.

Fot. Portal Płock

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.