Andrzej Poczobut nie jest politykiem, opozycjonistą. Jest dziennikarzem, historykiem i działaczem Związku Polaków na Białorusi. To wystarczyło, by znaleźć się na celowniku reżimu Aleksandra Łukaszenki. Bycie Polakiem za naszą wschodnią granicą nie jest łatwe, a mimo to nasi rodacy próbują zachować tożsamość. Języka polskiego można się tam nauczyć tylko w społecznych szkołach, w ramach zajęć dodatkowych. Na takie zajęcia uczęszcza dziś 3800 dzieci. Związek Polaków na Białorusi zrzesza 18 tys. ludzi, a Polaków na Białorusi może być kilka razy więcej. Nikt tak naprawdę dokładnych liczb nie zna.
- To jest wyzwanie, przed którym stoi Związek Polaków na Białorusi. Jedyna możliwość nauczenia się jezyka polskiego jest w społecznej szkole. Dziś 3800 dzieci uczy się na Białorusi polskiego. Kładziemy na to duży nacisk, bo każdy język to otwarte drzwi do innej percepcji świata. Jeśli znasz tylko język rosyjski, do czego dążą władze, będziesz patrzył na świat przez pryzmat tego, co jest drukowane w tym języku. W języku rosyjskim dominuje kierunek kremlowski, antyzachodni. Jeżeli nie znasz innego języka, to trafiasz w wir propagadany. To jest przyczyna dlaczego na Białorusi dążą do ograniczenia nauki języków obcych - tłumaczył.
Spotkanie z Andrzejem Poczobutem miało charakter zamknięty, zorganizował je zastępca marszałka sejmu, Piotr Zgorzelski. Wspominał, że poznał Andrzeja Poczobuta podczas wizyty w Grodnie w 2010 roku i już wtedy wystosował zaproszenie do Płocka.
- Spotkaliśmy się w pokoju hotelowy. Kiedy zerknęliśmy przez firanki widzieliśmy, że pan Andrzej Poczobut nie przyszedł sam. Już wtedy miał "ogon", dwóch "smutnych" panów z szaszetkami pilnowało go już wtedy w 2010 roku. Bardzo serdecznie zaprosiliśmy go do Płocka - mówił Piotr Zgorzelski.
Po 16 latach Andrzej Poczobut przyjechał z małżonką Oksaną do Płocka. Zwiedzili katedrę, Towarzystwo Naukowe Płockie. Przyznał, że Płock jest piękny, zwłaszcza widok na Wisłę, ale i tak woli swoją Białoruś. Z Płocczanami zaproszonymi przez marszałka spotkał się w Muzeum Mazowieckim oddziale Art Deco. Spotkanie poprowadził Tomasz Szatkowski, redaktor naczelny Tygodnika Płockiego.
Poczobut chce wracać
Sporo było rozpraw o historii, dziedzictwie Rzeczypospolitej Obojga Narodów, czyli tego, z czego czerpie Polska i Białoruś. Jak mówił gość, już samo organizowanie się mniejszości narodowej, a Związek Polaków na Białorusi jest tam największą organizacją społeczną, jest źle widziane. Reżim represjonuje Polaków, utrudnia życie, niszczą szkoły i pomniki.
- Na Białorusi obowiązuje coś takiego jak ideologia państwowa. Osoba odpowiedzialna za formowanie ideologi napisała, że organizacje zrzeszające mniejszości narodowe są szkodliwe, bo próbują rozłączyć nasz jeden, białoruski naród. Aleksandr Łukaszenka jest wyznawcą teorii zachodniego rusizmu. Powiedział, że Białorusini to Rosjanie, tylko lepszej jakości, że Białorusini i Rosjanie to jeden naród, że jest jedno drzewo "naród ruski" i są z niego trzy gałęzie - Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy. To nie jest dosłowny cytat, ale to oddaje. Mówi, że Moskwa to jego stolica, a Puszkin to jego poteta. W tym kontekście Zachodni rusizm postrzega Polskę i polskość jako spisek przeciw narodowi białoruskiemu - tłumaczył.
Jak mówił Poczobut, już samo mówienie na wzmocnieniu niepodległości Białorusi jest tam źle widziane, bo w wizji reżimu to oznacza oderwanie od związków z Rosją. Tępiona na Białorusi jest też znajomość innych języków niż rosyjski - co ciekawe język białoruski jest w odwrocie.
- Kiedy byłem w łagrze, w jednym momencie skonfiskowano więźniom wszystkie podręczniki do nauki języków obcych. Wskazywali, że więźniowie szykują się do emigracji. Widzimy negatywny stosunek do nauki języków obcych, w tym języka polskiego. Przez pewien czas najchętniej kupowaną książką przez więźniów był podręcznik do języka polskiego. To nie podobało się władzom. To było przyczyną dlaczego te podręczniki zostały skonfiskowane. Niechęć ma podłoże ideologiczne i gospodarcze. Białoruś ma dziś problemy. Potrzebuje siły roboczej, której jej brakuje. Demografia na Białorusi jest gorsza niż w Polsce, jedna z najgorszych w Europie. Dodamy do tego emigrację i są problemy. Białoruś poszukuje imigrantów, są prowadzone rozmowy z Uzbekistanem. Łukaszenka chce ich sprowadzić, bo brakuje rąk do pracy - opisywał.
Pytany o ewentualne błędy kolejnych rządów Polski w relacjach z Białorusią wskazywał, że wina leży po stronie naszych wschodnich sąsiadów.
- To nie jest tak, że polska czy polska dyplomacja jest winna. Stawiano sobie bardzo ambitne cele - oderwanie Białorusi od Rosji, wzmocnienie niepodległości. Wiadomo, że z punktu widzenia Polski lepiej, że na granicy jest Białoruś, a nie rosyjskie czołgi. 2022 rok pokazał, że wielkiej różnicy nie ma. Kiedy Rosji zależało na wykorzystaniu terenu Białorusi do ataku, to Łukaszenka go udostępnił. Założenie polskiej polityki, że lepsza Białoruś z Łukaszenką niż Rosja okazało się błędne - wskazywał. - Każdy polski rząd po 1989 roku podejmował próby ułożenia relacji z Białorusią. To były bardzo różne rządy, każdy poniósł klęskę. Moim zdaniem wynika to z faktu, że osiągnięcie głębokiej współpracy nie było możliwe. Wina leży po stronie Łukaszenki, on nie ma zaufania do Zachodu. Patrzy na Polskę przez pryzmat ideologii. Kiedy słyszy, żeby wzmocnić niepodległość Białorusi, to słyszy, że chodzi o oderwanie Białorusi od Rosji - tłumaczył Poczobut.
Wskazywał przy tym, że Białorusini nie popierają wojny na Ukrainie. Tłumaczył, że Białoruś "może mieć swoje 5 minut" tylko w momencie, gdy Rosja będzie pogrążona w kryzysie.
Jednym tchem Andrzej Poczobut zapewnia, że chce wracać na Białoruś, mimo iż raptem 3 miesiące temu wyszedł z kolonii karnej.
- Zgodziłem się tylko pod warunkiem, że była deklaracja że mogę wrócić. Usłyszałem ją jeszcze po tamtej stronie granicy. Mówiłem, że chcę wrócić na Białoruś od pierwszego dnia. Moje uwolnienie trwało tak długo, bo ja od początku chciałem wracać - mówił. - Sądzę, że jesteśmy na drodze ocieplenia stosunków Białorusi z Zachodem. Przyczyny są banalne - problemy gospodarcze.
Jak tłumaczył, gospodarka Białorusi w pierwszych latach wojny płynnie weszła na rynek rosyjski kiedy wycofywały się zachodnie firmy. Teraz, kiedy Rosja ma problemy gospodarcze ich echo odbija się także w Mińsku.
- 13 września odbędzie się Zjazd Polaków na Białorusi. Mam nadzieję, że wezmę w nim udział - mówił Poczobut.
Był pytany też o to jak mu się podoba w Polsce i czy to co widzi odpowiada jego wizji.
- Mam wrażenie, że nie w pełni doceniacie sukcesu, jakim jest dzisiejsza Polska. Możemy na to popatrzeć nie tylko z punktu widzenia Białorusi, ale też Litwy, Łotwy, Rumunii - Polska sobie całkiem dobrze radzi. Polska gospodarka dobrze sobie radzi, trzeba to docenić. Rozumiem, że można porównać z państwami zachodnimi, które są bardziej zamożne, ale warunki startowe były inne - mówił Poczobut. - Nie powiem, żeby mnie coś bardzo zdziwiło w Polsce, chyba że polaryzacja w społeczeństwie polskim. Mam wrażenie, że nie ma jednego, wspólnego mianownika. Jeśli ktoś mówi, że coś jest białe, to druga osoba będzie się upierała, że to jest czarne. To jest przykre i niebezpieczne z punktu widzenia interesów państwa Polskiego. Mam nadzieję, że wcześniej czy później zostanie przezwyciężone.
Spotkanie trwało około 1,5 godziny. Całą transmisję można obejrzeć tutaj.
Komentarze (0)