Przy Łukasiewicza 34 na razie było dużo odejść. Klub informował póki co tylko o nieprzedłużaniu kontraktów zawodników i pod znakiem zapytania stoi już tylko przyszłość już w zasadzie tylko przyszłość Quentina Lecoeuche'a. W drugą stronę powędrował z kolei tylko Dion Gallapeni, którego Wisła Płock wykupiła z Widzewa Łódź za 800 tys. euro, licząc na zarobek.
Brakuje jednak konkretnych ruchów do klubu, a moment wznowienia treningów zbliża się wielkimi krokami. Przygotowania do sezonu 2026/27 ruszą już za 2 tygodnie, a na tę chwilę w zespole Mariusza Misiury jest kilka wyrw i to w pierwszym składzie. Szczególnie paląca jest kwestia środka pola, czy to pozycji nr 6 czy pozycji nr 10. Tutaj po prostu muszą pojawić się zawodnicy, którzy od pierwszej kolejki będą gotowi do gry.
Tak można rozpatrywać pozyskanie Juricu Prši. Taką informację podali Chorwaci z serwisu Germanijak. Ofensywny pomocnik jest wychowankiem Dinama Zagrzeb, grał też w Hajduku Split. W sezonie 2025/26 26-latek grał w HNK Gorica, z którym był związany od 2020 roku. Poprzedni sezon zakończył na 8 miejscu w tabeli (w chorwackiej ekstraklasie gra 10 zespołów), indywidualnie zagrał w 33 meczach, w których zdobył 7 bramek i zaliczył 2 asysty (za Transfermarkt). W swoim klubie był kapitanem.
Z informacji w serwisie Transfermarkt wynika, że Prši ma dość nietypowy kontrakt, bo obowiązuje do 31 sierpnia 2026 roku. W takim przypadku Wisła Płock będzie musiała zapewne zapłacić jakieś pieniądze.
W wyścigu o zawodnika Nafciarze mieli wyprzedzić Dinamo Zagrzeb, Hajduka Split, Rijekę, a w Polsce pytały o niego Korona Kielce i Wieczysta Kraków. To pokazuje jednak coś, czym Wisła Płock może wygrywać na trudnym rynku - nie zasobnością portfela, choć Nafciarze do biedaków już nie powinni należeć, ale szybkością, zdecydowaniem i przedstawieniem zawodnikowi klarownej wizji rozwoju.
Komentarze (0)