Tej zimy z Wisły Płock odeszło 2 stoperów. O ile po odejściu Bojana Nasticia klub nie szukałby zastępstwa, tak po transferze Andriasa Edmundssona wzmocnienie na tej pozycji stało się koniecznością. Pomogą też pieniądze z transferu Farera, a przypomijmy, ze Włosi zapłacą Wiśle 2,5 mln euro. Spora część tych środków ma zostać przeznaczona na budowę drużyny.
Zimą do Wisły dołącząył Matsvei Bakhno, ale to wciąż melodia przyszłości. Poza tym Mariusz Misiura w swojej talii, oprócz podstawowej linii stoperów złożonej z Marcusa Haglinda-Sangre, Marcina Kamińskiego i Nemanji Mijuskovicia, ma tylko Sandro Kalandadze. Teoretycznie mogłoby wystarczyć, bo Wisła gra tylko na 1 froncie w odstępnie 1 tygodnia, ale jakakolwiek kontuzja czy pauza za kartki mogłaby być problematyczna. Stąd też transfer stopera.
Bośniacki serwis Faktor.ba poinformował, że na celowniku Nafciarzy znalazł się Marin Karamarko. 27-letni Chorwat ma jeszcze półroczny kontrakt z FK Zeljeznicar Sarajewo, więc Wisła będzie musiałą wyłożyć nieco gotówki. Stoper w swojej ojczyźnie się nie przebił, przygodę z seniorską piłką zaczął w bośniackiej GOSK Gabela, wówczas jeszcze w najwyższej lidze. Zapracował na przenosiny do słoweńskiej NS Mura, w której zagrał łącznie 56 meczów, w tym ten w eliminacjach Ligi Konferencji Europy, który Słoweńcy wygrali z Tottenhamem 2:1. Na szpicy grał wtedy Harry Kane.
Ze Słowenii przeniósł się do Austrii, konkretnie do TSV Hartberg, ale ta przygoda była raczej nieudana. W lutym 2024 roku przeniósł się do rosyjskiego Arsenalu Tula, skąd pół roku później trafił właśnie do Zeljeznicara. Przypomnijmy, że kilka tygodni temu do Sarajewa trafił Bojan Nastić.
Wszystko wskazuje na to, że transfer Marina Karamarko zostanie sfinalizowany w najbliższym czasie. Zawodnik pożegnał się już z kolegami i przyjechał do Polski.
Komentarze (0)