Reklama

Usłyszał huk. To byli terroryści [WYWIAD]

Opublikowano:
Autor:

Usłyszał huk. To byli terroryści [WYWIAD] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Zawody sportowe były od dawna na celowniku terrorystów – wynika z rozmowy dziennikarza sportowego Bogdana Wolnego z Wojciechem Jankowskim, polskim wioślarzem, którą publikujemy w ramach naszego cyklu „Wywiad (z) Wolnego”.

Zawody sportowe  były od dawna na celowniku terrorystów – wynika z rozmowy dziennikarza sportowego Bogdana Wolnego z Wojciechem Jankowskim, polskim wioślarzem, którą publikujemy w ramach naszego cyklu „Wywiad (z) Wolnego”.

Wojciech Jankowski to polski wioślarz, prezes Płockiego Klubu Olimpijczyka i członek Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego. Startował na Igrzyskach Olimpijskich od 1988 do 2012.  Trzy razy jako zawodnik  (wioślarstwo) i cztery razy jako trener kadry narodowej. Jest zdobywcą brązowego medalu Igrzysk w Barcelonie 1992 roku.

Bogdan Wolny: Jako reprezentant Polski brałeś udział w Igrzyskach Olimpijskich - Atlanta w 1996 roku. W nocy z 26 na 27 lipca terroryści zdetonowali bombę w Parku Olimpijskim. Zginęły dwie osoby, a 111 zostało rannych. Pamiętasz to wydarzenie?

Tak, pamiętam to wydarzenie… chociaż to było 19 lat temu. Startowałem wtedy na czwórce wioślarskiej bez sternika. Słyszeliśmy w nocy wybuch, ale wtedy nikt nie przypuszczał, że to mógł być akt terroryzmu, bo i dlaczego ktoś miałby wybrać sobie za cel olimpijczyków? Pomyśleliśmy, że to jakieś fajerwerki po udanych zawodach. Kierownictwo misji olimpijskiej wydało nakaz sprawdzenia i przeliczenia stanu polskiej reprezentacji, trenerzy biegali w nocy i liczyli zawodników. Trzeba było dowiedzieć się, czy ktoś z reprezentantów Polski nie ucierpiał w zamachu. Podyktowane to było troską o bezpieczeństwo zawodników.

Dlaczego Park Olimpijski? Była chwila niepewności, bo szukaliście jednego zawodnika z kadry?

Park Olimpijski był miejscem spotkań zawodników, zabaw, tam odbywały się występy grup muzycznych. Każdy tam chodził, bo to miejsce przyciągało wszystkich zawodników, więc łatwo było spotkać jakąś gwiazdę sportu.

Wtedy, po przeliczeniu stanu osobowego reprezentacji, zabrakło jednego pływaka – Rafała Szukały, jak się później okazało - przebywał poza wioską olimpijską u znajomych, ale nie zgłosił tego faktu do kierownictwa.

Nie szukaliśmy, bo był zakaz poruszania się. Pływacy swoimi kanałami trafili do zawodnika i wszystkim ulżyło, że reprezentacja Polski jest w komplecie i że nikt nie ucierpiał w zamachu.

Pomimo tego dramatycznego wydarzenia szefowie MKOL, podobnie jak w Monachium 1972, zdecydowali, że zawody powinny odbywać się dalej. Według ciebie była to słuszna decyzja?

Moim zdaniem MKOL podjął słuszna decyzję o dalszym rozgrywaniu igrzysk. Nikt nie przewidywał tego w skali makro… po prostu nie wolno dopuścić do tego, aby zamachowiec poczuł się silniejszy i odniósł wrażenie, że zdestabilizował imprezę sportową, jaką są igrzyska olimpijskie. W trakcie Igrzysk w Monachium w 1972 roku MKOL nakazał rozegranie wszystkich zawodów. Nie wolno uginać się przed terrorem.

Eksplozja na stadionie Stade de France. Terroryści chcieli wejść na sektory, na których siedzieli kibice i zdetonować ładunki wybuchowe. Czy teraz zawodnicy i kibice maja się bać?

Musi minąć jakiś czas, aby służby specjalne i policja odnalazła tych ludzi, którzy stali za zamachami na stadionie Stade de France. Na początku, tak jak po każdej tragedii, musi minąć okres żałoby, przemyśleń, i analiz, jak i dlaczego doszło do takiego zamachu, co zamachowcy chcieli przez to osiągnąć? Każdy z nas o tym myśli, ale kibice nie powinni się bać, nie wolno dopuścić do paniki i psychozy, że w każdym śmietniku jest bomba. Taki jest cel zamachowców, aby zwrócić na siebie uwagę i zastraszyć społeczeństwo.

Prestiżowe zawody sportowe mogą być nadal łakomym kąskiem dla terrorystów. Brałeś udział w siedmiu igrzyskach. Jako zawodnik i trener uważasz, że możemy być spokojni? Igrzyska czy mistrzostwa świata są zabezpieczone perfekcyjnie?

Ostatnie wydarzenia wymagają, aby każde państwo zadało sobie pytanie, jak wygląda stan bezpieczeństwa państwa i ludzi. Po takich wydarzeniach powinniśmy być mądrzejsi, wyciągać wnioski i przewidywać, jakie niebezpieczeństwo może nas spotkać. ,,Łakomymi kąskami” są politycy, znane światowe osobistości i sportowcy, ponieważ informacje na ich temat szybko się rozchodzą po świecie. Każdemu, kto dopuszcza się aktu terroru, zależy, aby świat o nim usłyszał. A może takie informacje powinny być objęte klauzulą tajności, a służby powinny wykonywać swoją pracę, śledzić i karać odpowiedzialnych za te wydarzenia? Organizator igrzysk czy mistrzostw sam wie, czy zostało zrobione wszystko, aby każdy z uczestników czuł się bezpieczny w jego kraju i na tej imprezie. Nie dajmy się zwariować: Równość, Braterstwo, Wolność. Jako zawodnik, a później trener uczestnik światowych imprez sportowych, zauważyłem, że dbałość organizatorów o bezpieczeństwo uczestników byłą zauważalna od Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 roku, bezpieczeństwo z powietrza, morza i lądu. Specjalny parasol nad greckim niebem, okręty wojenne na morzu, policja i służby na ulicach miast. Wcześniej też to było, ale mniej widoczne, co nie oznacza, że byliśmy mniej bezpieczni.

W swej karierze zawodnika wygrałeś Królewskie Regaty w Henley. Tysiące kibiców i książę Karol osobiście składający gratulacje osadzie i Tobie. Gdybyś w przyszłym roku otrzymał zaproszenie na te regaty z Pałacu Królewskiego, pojechałbyś i nie bał się, że może nastąpić atak terrorystów ?

Przyjąłbym zaproszenie, to jasne  i oczywiste. Ale nie wiem, może rozglądałbym się na prawo i lewo, patrząc, czy służby porządkowe czuwają nad bezpieczeństwem? Wiem jedno, chciałbym dać przykład innym,  że nie wolno się poddać tym barbarzyńskim atakom.  Prestiżowe zawody o medale igrzysk czy tytuły mistrza świata czy kontynentów powinny się odbyć zawsze. Zamachowcom zależy, by świat sportu się przestraszył, a trybuny były puste. Po wydarzeniach w Paryżu z pewnością zabezpieczenia zawodów będą wzmocnione. Zatem idziemy na stadiony kibicować swoim zawodnikom czy drużynom. Sportowcy chcą, by ich poczynania oklaskiwali ich fani i by na trybunach było ich jak najwięcej.           

Sportowcy Rosji na dopingu? Mają być podjęte decyzje co do ich udziału w igrzyskach olimpijskich. Wielu sportowców kuli ziemskiej pragnie odebrania zawodnikom Rosji ich tytułów. Podzielasz ich zdanie? Podobno w Rio maja być badanie antydopingowe na bardzo wysokim poziomie i w przypadku pozytywnego wyniku testu bardzo wysokie kary...

Dopingu w sporcie nie powinno być, chociaż od zarania dziejów każdy chciał być najlepszy w rywalizacji sportowej. Jakimi metodami do tego dochodził  lub chciał dochodzić było jego tajemnicą. Teraz powołane są specjalne komisje do zwalczania i walki z dopingiem, ale niektórzy są też powiązani układami, aby doping nie wyszedł na światło dzienne.

Do momentu udowodnienia każdy sportowiec jest czysty, z chwilą udowodnienia, że stosował doping ma prawo i obowiązek powiedzieć, w jaki sposób zakazany produkt znalazł się w jego organizmie. Kary powinny być wymierzane zawodnikom za świadomy doping i lekarzom odpowiedzialnym za stosowanie tych metod. Za świadomy doping – dożywotnia dyskwalifikacja. W obecnej sytuacji nie wolno zabierać tytułów ani medali zawodnikom rosyjskim. Nikt nie udowodnił im stosowania dopingu. Trzeba jedynie potępić stosowane metody przez zawodników Rosji.

Komisje antydopingowe mają sposoby i możliwości, aby sprawdzić, czy sportowiec stosował doping czy nie. Potrzeba czasu, tak było z Lance'em Armstrongiem. Udowodniono mu, że stosował 10 lat temu niedozwolone wspomaganie. W tym czasie WADA nie wynalazła jeszcze metod i testów do takich badań, ale przyszedł czas pokuty.

Wiem z własnego doświadczenia, że komisje antydopingowe w Brazylii nie są przygotowane do prowadzenia takich badań, pomimo że wygrały przetarg na wykonywanie badań w trakcie Igrzysk w Rio w 2016 roku. Nie stosują procedur obowiązujących przy zwykłej kontroli antydopingowej. Podrabiane  są podpisy członków komisji, którzy powinni brać udział, a byli nieobecni, próbki z moczem zawodników pozostawały bez opieki, każdy zainteresowany mógł ingerować w oryginalność próbki do badań. W imprezach światowych powinni brać udział zawodnicy czyści, którzy nie mieli styczności z dopingiem.

Każdy zawodnik powinien posiadać swój paszport biologiczny. Polega to na tym, że co roku pobieramy od niego próbkę krwi i obserwujemy jego rozwój fizjologiczny. Jeśli zauważamy coś podejrzanego, to stosujemy badania dogłębne i oceniamy, czy jest czysty, czy zamieszany w doping.

Rozmawiał Bogdan Wolny

Czytaj także:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE