Reklama

Tylko dla ludzi o bardzo mocnych nerwach

Opublikowano:
Autor:

Tylko dla ludzi o bardzo mocnych nerwach - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W tym meczu było wszystko – wielkie emocje, zatrzymanie gry przez obserwatora, dogrywka. A na koniec euforia na trybunach po wygranej, która przyszła z wielkim trudem.

W tym meczu było wszystko – wielkie emocje, zatrzymanie gry przez obserwatora, dogrywka. A na koniec euforia na trybunach po wygranej, która przyszła z wielkim trudem.

Przed półfinałami play-off prowadzący MMTS Kwidzyn trener Krzysztof Kotwicki zapowiadał, że zamierza powalczyć w Płocku o dobry wynik. Podkreślał przy tym, że Wisła „musi” wygrać, a jego podopieczni „mogą” sprawić faworytom przykrego psikusa. Sam się chyba jednak nie spodziewał, że niespodzianka będzie wisiała na włosku aż do ostatniej sekundy regulaminowego czasu gry.

Kibice przed rozpoczęciem spotkania gorącymi brawami przywitali siedzącego na trybunach Manolo Cadenasa, który od nowego sezonu ma prowadzić nafciarzy. Nowy szkoleniowiec płocczan musiał mieć jednak mocno niewyraźną minę, kiedy patrzył, co wyprawia zespół, który ma objąć już niebawem.

Wisła fatalnie weszła w mecz, pozwalając gościom narzucić niewygodny dla siebie styl gry. Przez całą pierwszą połowę gospodarze musieli występować w roli zespołu goniącego wynik. MMTS bezwzględnie wykorzystywał wyjątkowo kiepską dyspozycję płockiej defensywy. Grę gości napędzali przede wszystkim Robert Orzechowski i Maciej Mroczkowski. Nie dość, że doskonale wypatrywali lepiej ustawionych partnerów, to w dodatku sami co jakiś czas nękali Marina Sego rzutami z drugiej linii.

Jedynym pocieszeniem dla gospodarzy był fakt, że o ile defensywa spisywała się wręcz koszmarnie, to do gry w ataku nie można było mieć wielu zastrzeżeń. Dzięki temu po pierwszych 30 minutach na świetlnej tablicy widniał wynik remisowy.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ praktycznie żadnej zmianie. Kwidzynianie wciąż byli bardzo agresywni, a Wisła wciąż pozostawała pod grą. Chwilami można było odnieść wrażenie, że nafciarze nie mają pomysłu na grę. Na szczęście do gry wrócił Petar Nenadić. I to właśnie on był jednym z bohaterów drugiej części spotkania, zdobywając aż osiem bramek.

Cały problem polegał jednak na tym, że defensywna gra Wisły wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Na domiar złego z minuty na minutę coraz lepiej radził sobie Tomasz Kilnger. – Bardzo lubię grać w Płocku przeciwko Wiśle, bo mam tutaj coś do udowodnienia – przyznał wychowanek płockiego klubu, grający obecnie w MMTS-ie. – Z drugiej strony może i dobrze, że zostałem wypuszczony z Płocka, bo trener Krzysztof Kotwicki daje mi sporo pograć, a w Wiśle pewnie bym nie miał na to aż tak wielu okazji.

Właśnie Tomasz Klinger mógł zostać bohaterem swojego zespołu, ale w decydującym momencie, kilkanaście sekund przed końcową syreną jego rzut obronił Marcin Wichary. Wisła nie zdążyła wyjść z kontrą, więc do rozstrzygnięcia losów meczu (w fazie play-off nie ma remisów) potrzebna była dogrywka.

W doliczonym czasie gry istniała już tylko Wisła. Motorem napędowym jej poczynań był Valentin Ghionea, który zdobył pięć z ośmiu bramek dla miejscowych. Goście odpowiedzieli zaledwie trzema trafieniami, przegrywając całe spotkanie różnicą pięciu oczek. Spora w tym zasługa Marcina Wicharego, który niemal zamurował bramkę.

W drugiej połowie kibice wywiesili transparenty, w których wyrazili swoją dezaprobatę dla Wojciecha Hetkowskiego, który mecz Vive Targi – Metalurg Skopje oglądał w szaliku klubu z Kielc. „Przy okazji” zaczęli skandować niecenzuralne hasła przeciw kielczanom. Obserwator nakazał więc przerwanie meczu i uciszenie kibiców, zagrażając, że jeśli sytuacja na trybunach nie zostanie opanowana, część z nich może zostać opróżniona. Na szczęście po chwili było już spokojnie. Trudno jednak sądzić, aby ta sytuacja mogła pozytywnie wpłynąć na grę płockiego zespołu.

Wypada jedynie mieć nadzieję, że w czasie niedzielnego meczu z MMTS-em kibice skupią się na gorącym dopingu, który nafciarzom na pewno będzie bardzo potrzebny.


Wisła Płock – MMTS Kwidzyn 45:40 (17:17, 37:37)


Wisła: Sego, Wichary – Eklemović 1, Spanne 2, Kubisztal 6, Kavas 3, Toromanović 4, Nikcević 1, Ilyes 2, Ghionea 12, Wiśniewski 3, Nenadić 9, Syprzak 2, Twardo

MMTS: Suchowicz, Szczecina – Pacześny 2, Mroczkowski 8 Orzechowski 10, Adamuszek 1, Nogowski 3, Seroka 3, Klinger 7, Łangowski, Rombel 2, Daszek 4, Sadowski





fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE