Reklama

Reklama

Twierdza Płock padła. Rewanżu nie było, Lech lepszy od Wisły

Opublikowano: pt, 29 lis 2019 22:19
Autor:

Twierdza Płock padła. Rewanżu nie było, Lech lepszy od Wisły  - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Rewanżu za wysoką porażkę w Poznaniu nie było. Nafciarze przegrali z Lechem Poznań 0:2 i zakończyli passę bez porażki na własnym obiekcie. Kolejorz wygrał po bramkach Tymoteusza Puchacza i Christiana Gytkjaera.

Reklama

Rewanżu za wysoką porażkę w Poznaniu nie było. Nafciarze przegrali z Lechem Poznań 0:2 i zakończyli passę bez porażki na własnym obiekcie. Kolejorz wygrał po bramkach Tymoteusza Puchacza i Christiana Gytkjaera. 

Tuż przed meczem atmosferę podgrzało oficjalne podpisanie umowy między miastem a firmą Mirbud. Za trzy lata ma powstać nowy obiekt Wisły Płock, ale dokumenty były podpisywane przy niemalże pustych trybunach. Na meczu oficjalnie zjawiło się 4501 widzów. Było zimno, padał rzęsisty deszcz, a do tego wiał zimny wiatr. Spotkanie z Lechem było doskonałym potwierdzeniem, dlaczego nowoczesny obiekt jest potrzebny klubowi i kibicom. 

Spotkanie zaczęło się tak, jak zapowiadał trener Dariusz Żuraw. Kolejorz grał wysokim pressingiem i utrudniał rozegranie piłki od tyłu Wiślakom. Tak z resztą padła pierwsza bramka dla Lecha. Nafciarze nie mogli przebić się przez środek pola, próbowali wycofać piłkę do stoperów, ale przyjezdni nie odpuścili. Wybicie Alana Urygi odbiło się od Darko Jevticia, a Damian Rasak nieczysto trafił w futbolówkę. Zza jego pleców wybiegł Joao Amaral, błyskawicznie podał do wbiegającego w pole karne Tymoteusza Puchacza, a skrzydłowy Kolejorza huknął po krótkim słupku. Thomas Dahne miał piłkę na rękach, ale strzał był zbyt mocny i od 32. minuty to Lech prowadził. 

O grze ofensywnej Wisły w pierwszej połowie nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego. Giorgi Merebaszwili starał się szarpać, kilka stałych fragmentów gry wykonywał Dominik Furman, ale nie udało się oddać celnego strzału na bramkę Lecha. Przez 45 minut gospodarzom wiatr wiał w oczy. Dosłownie i w przenośni. Ciekawie było za to na trybunach. Najpierw race odpalili kibice Wisły, a kilka minut później w ich ślady poszli kibice Lecha, których w Płocku zjawiło się ok. 600. Użyta przez nich pirotechnika zmusiła sędziego Mariusza Złotka do przerwania spotkania na kilka minut. Po wznowieniu gry niewiele się działo i do szatni drużyny zeszły przy minimalnym prowadzeniu Lecha. 

Po zmianie stron podopieczni Radosława Sobolewskiego obudzili się i zaczęli grać lepiej, choć ze stwarzaniem sytuacji nadal były problemy. Lech próbował strzałów z dystansu, ale goście woleli się cofnąć i poczekać na kontratak. Trener Wisły wprowadził zmienników, a im bliżej końca, tym Wiślacy naciskali bardziej. Sygnał dał Dominik Furman, który w końcu uderzył celnie i zmusił Mickeya Van der Harta do sporego wysiłku. Holender z trudem sparował uderzenie kapitana Nafciarzy i skończyło się tylko na rzucie rożnym. 

W końcówce kilkukrotnie zakotłowało się w polu karnym gości, ale Wiślakom nie udało się wepchnąć piłki do siatki. Już w doliczonym czasie gry Lechici dobili Wiślaków. Wybitą przed Van der Harta piłkę zgarnął Tiba, podał do Christiana Gytkjaera, a Duńczyk z bliska strzelił swoją 11. bramkę w sezonie. 

- Lech był zespołem lepszym. Udokumentował to dwiema bramkami. Najbardziej brakowało mi skutecznego wyjścia do ataku po fazie obrony - powiedział na pomeczowej konferencji trener Radosław Sobolewski. 

W 18. kolejce PKO Ekstraklasy Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Spotkanie rozpocznie się w sobotę 7 grudnia o 20.00. 

Wisła Płock - Lech Poznań 0:2 (0:1)

bramki:

1:0 -  Puchacz 33'

2:0 - Gytkjaer 90'

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne - 20. Cezary Stefańczyk, 3. Michał Marcjanik, 18. Alan Uryga, 2. Damian Michalski - 6. Damian Rasak, 8. Dominik Furman - 10. Giorgi Merebashvili, 9. Mateusz Szwoch (63', 11. Grzegorz Kuświk), 7. Piotr Tomasik (73', 44. Suad Sahiti) - 21. Ricardinho (82', 88. Olaf Nowak).

Lech Poznań: 1. Mickey van der Hart - 37. Ľubomír Šatka, 13. Tomasz Dejewski, 4. Thomas Rogne, 22. Volodymyr Kostevych - 6. Karlo Muhar, 25. Pedro Tiba - 24. João Amaral (89', 15. Jakub Moder), 10. Darko Jevtić (84', 36. Filip Marchwiński), 27. Tymoteusz Puchacz (77', 38. Jakub Kamiński) - 9. Christian Gytkjaer.

Żółte kartki: Kuświk - Kostewycz, Puchacz.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 4 501.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (32)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.