Reklama

Reklama

Szok w ostatniej sekundzie. Holendrzy ograli Polaków

Opublikowano: 14 marca 2021 19:03
Autor: ms | Zdjęcie: Tomasz Miecznik

foto Tomasz Miecznik

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W czwartym meczu eliminacji mistrzostw Europy 2022 reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych wygrywała w drugiej połowie trzema bramkami, ale ostatecznie przegrała z Holandią 26:27 (11:11). Z bardzo dobrej strony pokazali się zawodnicy Wisły Płock.

Reklama

W drużynie biało-czerwonych, podobnie jak we wtorek ze Słowenią, zagrali trzej zawodnicy Wisły Płock - Adam Morawski, Michał Daszek i Przemysław Krajewski.

We Wrocławiu od udanej interwencji rozpoczął mecz Morawski, ale pierwszą bramkę zdobyli niesłychanie szybko grający goście. Po dwóch minutach wyrównał Krajewski, Polacy popełniali sporo błędów, zwłaszcza w ataku, grali nerwowo. Po 7 minutach "Pomarańczowi" wygrywali 3:2, ale z karnego wyrównał Daszek.

Wynik w tym okresie trzymał Morawski, bo ofensywa biało-czerwonych była fatalna. Nie pomylił się z karnego Krajewski i po 14 minutach gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (4:3). Druga linia w polskiej ofensywie kompletnie nie istniała. Pozytywne, że Polacy nie mylili się z karnych, na 7:7 i 8:8 wyrównał Daszek (24 min.). W ostatnich sekundach na 11:11 trafił były Nafciarz Kamil Syprzak. 

W drugiej połowie Polacy rozpoczęli skoncentrowani, trafił wreszcie dwa razy nieskuteczny w pierwszej cześci Szymon Sićko i po 35 minutach było 15:12.

Niestety, kolejne błędy gospodarzy sprawiły, że już w 40 minucie tablica pokazywała remis po 16. Holendrzy w wielu akcjach byli za szybcy dla Polaków, na szczęście świetnie dysponowany był Morawski. 11 minut przed końcem goście wyszli na prowadzenie 22:20 i zrobiło się bardzo niebezpiecznie.

Ambitnie grający biało-czerwoni zdołali wyrównać. Przy stanie 23:24 o czas poprosił trener Patryk Rombel. Z karnego niezawodny był Krajewski, do końca spotkania zostały cztery minuty. Na trafienie Holendrów odpowiedział Daszek, po kolejnych dwóch akcjach było po 26 i 100 sekund do końca. 

Minutę przed końcem w sytuacji sam na sam obronił "Loczek"! Szkoleniowiec gospodarzy poprosił o przerwę, by ustawić ostatnią, być może decydującą akcję. Strzał Sićki obronił bramkarz gości, podobnie jak Morawski rozgrywający doskonałe spotkanie. W ostatniej akcji Holendrzy mieli sześć sekund. Polscy obrońcy stali jak zaczarowani, rywale rozegrali niesamowitą akcję, wymienili kilka podań, kompletnie zaskoczyli polską obronę i w ostatniej sekundzie Kay Smits (10 bramek w meczu) rzucił na 27:26!

Porażka z Holandią jest ogromnym zawodem, bo to rywal z pewnością do ogrania. Po tym meczu w tabeli grupy piątej prowadzi Słowenia przed Holandią (po 5 punktów) przed Polską (4) i Turcją (0). Z grupy awansują dwie drużyny, plus cztery najlepsze z trzecich miejsc.

Polska - Holandia 26:27 (11:11)

Najwięcej bramek dla Polski: Daszek 6, M. Gębal 5, Krajewski, Olejniczak, Sićko - po 4.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +2 / -0

    nobody

    nie można wygrać meczy w trzy osoby,bramkarza,Krajewskiego i Daszka.No jeszcze Kamil się staral,a reszta ??wstyd mówić ,no i jeszcze gowniarz nie mogący zwycięskiej bramki strzelić .Żenada ta zbieranina graczy .

  • miesiąc temu | ocena +2 / -7

    Józef Szwejk

    szok, to jest może dla autora -ms- który wstydzi się swojego nazwiska podać - a podobno to portal nr 1 w Płocku; jeśli ktoś oglądał mecz, ten wie, że Holendrzy utrzymywali kontakt 1 bramki (w 1. połowie to my goniliśmy wynik i "udało" się do przerwy zremisować; po przerwie mały zryw, jesteśmy +3 bramki...i nasza drużyna stoi w ataku - bez pomysłu, bez chęci, bez jaj...gdyby nie Adam Loczek Morawski, wynik byłby +6 dla Holendrów, którzy dobrze ustawiali się w obronie, w 2. połowie wychodzili do rozgrywających, zasuwali do kontry i wracali do obrony...nie była to rewelacyjna piłka ręczna ale na nasze Orł... o przepraszam, Wrony wystarczyło; szok? jaki szok - grali skuteczniej, to i wygrali