Reklama

Stróże pokonane. Trenerowi puściły nerwy

Opublikowano:
Autor:

Stróże pokonane. Trenerowi puściły nerwy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Przez 90 minut na boisku działo się niewiele. Ale tuż po regulaminowym czasie gry i końcowym gwizdku emocje sięgnęły zenitu. Wszystko za sprawą bramki Krzysztofa Janusa i skandalicznego zachowania trenera gości.

Przez 90 minut na boisku działo się niewiele. Ale tuż po regulaminowym czasie gry i końcowym gwizdku emocje sięgnęły zenitu. Wszystko za sprawą bramki Krzysztofa Janusa i skandalicznego zachowania trenera gości.

Przemysław Cecherz uważał, że sędzia popełnił błąd, gdy podyktował rzut rożny, po którym padła jedyna bramka meczu, decydująca o wygranej Wisły. – Ni ch... nie było rogu – krzyczał idący na konferencję prasową trener Kolejarza.

Zanim jednak wkroczył na hol budynku, w którym znajdują się szatnie, ruszył w kierunku schodzącego z boiska arbitra. Wydawało się wręcz, że może dojść do rękoczynów. Na szczęście na miejscu byli pracownicy ochrony dbający o porządek na stadionie. Chwilę później organizatorzy raz jeszcze zmuszeni byli do korzystania z ich pomocy. Ponownie sprawcą całego zamieszania był Przemysław Cecherz, który przy wejściu do szatni zachowywał się tak, jakby miał zamiar wszcząć awanturę. Na wszelki wypadek konferencja prasowa odbywała się więc w asyście dwóch pracowników ochrony.

Zanim w 90. minucie Krzysztof Janus zdobył bramkę na wagę trzech punktów, Wisła mogła mieć na swoim koncie przynajmniej dwa gole. W pierwszej połowie Łukasz Sekulski efektownie złożył się do strzału, ale uderzona przez niego piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i... wyszła w pole. Później Piotr Wlazło w sobie tylko wiadomy sposób uderzył piłkę głową. Niestety, trafił w poprzeczkę.

Przewaga Wisły w meczu z Kolejarzem nie podlegała dyskusji. Ale co innego mieć przewagę, a co innego ją wykorzystać. Piękno, ale jednocześnie okrucieństwo piłki nożnej polega wszak na tym, że nie zawsze wygrywa zespół lepszy, mający przewagę i bardziej utytułowany.

Zespół ze Stróż skupił się przede wszystkim na paraliżowaniu ofensywnych poczynań gospodarzy. Zaparkowany na przedpolu Kolejarza autobus nie pomagał wiślakom w konstruowaniu akcji. Przyjezdni kilka razy zapędzili się pod bramkę Wisły, ale precyzja strzałów na pewno nie była ich atutem. – Mam w kadrze osiemnastu zawodników, z których kilku jest kontuzjowanych. Musiałem więc tak ustawić zespół, aby przede wszystkim nie stracić gola – odpowiadał trener Przemysław Cecherz na zarzut jednego z dziennikarzy, że zespół ze Stróży zaprezentował antyfutbol. – Wcale nie murowaliśmy naszej bramki i przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wywieźć z Płocka trzy punkty.

Zdania Przemysława Cecherza nie podzielali płoccy dziennikarze, którzy wyraźnie mieli mu za złe zachowanie po ostatnim gwizdku sędziego. – Panie trenerze, przegrywać też trzeba umieć – skwitował Adam Małachowski z Gazety Wyborczej.


Wisła Płock – Kolejarz Stróże 1:0 (0:0)

Bramka: Janus (90.)

Wisła: Szczepankiewicz – Stefańczyk, Magdoń, Radić, Hempel – Janus, Wlazło, Burkhardt (90. Hiszpański), Taar (58. Krzywicki), Kaczmarek (69. Kacprzycki) – Sekulski

Kolejarz: Radliński – Gryźlak, Markowski, Cichy, Walęciak – Smuczyński, Wilk (81. Majchrzak), Niane, Stefanik, Leszczak – Adamek

Sędzia: Tomasz Radkiewicz (Łódź)

Żółte kartki: Radić, Wlazło, Burkhardt, Stefańczyk (Wisła) oraz Smuczyński (Kolejarz)





fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock


UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE