Od kilku dni wiadomo już, że w gabinetach przy Łukasiewicza 34 dojdzie do prawdziwego trzęsienia ziemi. We wtorek 16 czerwca o godz. 8:00 rozpoczyna się posiedzenie rady nadzorczej klubu, na której prawdopodobnie ze stanowiska prezesa odwołany zostanie prezes Piotr Sadczuk, a pełniącym obowiązki prezesa zostanie mianowany Maciej Wiącek, dotychczasowy wiceprezes.
To pierwsze duże rozstanie tego lata przy Łukasiewicza 34, choć według naszej wiedzy chronologia odejść była inna. Najpierw chęć zmiany otoczenia zakomunikować miał trener Mariusz Misiura, krótko później podobny zamiar zakomunikował dyrektor Radosław Kucharski, a ostatnim elementem domina była rezygancja prezesa Piotra Sadczuka. Usłyszeliśmy, że taką deklarację w formie ustnej prezes złożył w ratuszu, w obecności prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, choć sam zainteresowany temu zaprzecza.
Fakty są jednak takie, że latem z Wisły Płock odejdą trzy ważne osoby - prezes, dyrektor sportowy i trener. Na placu boju pozostaje wiceprezes Wiącek, ale wywrócenie projektu o 180 stopni zawsze budzi niepokój. Zostały podjęte szybkie działania, dogadany jest już zastępca Mariusza Misiury, którym ma zostać Adam Majewski. Dopinana jest kwestia nowego dyrektora sportowego, którego nazwisko powinniśmy poznać w ciągu najbliższych godzin (na teraz formalnie do końca czerwca pracuje Radosław Kucharski). Realizowane są transfery, trwa budowa zespołu. Przypomnijmy, że drużyna spotyka się 19 i 20 czerwca na testach wydolnościowych, a na 22 czerwca zaplanowany pierwszy trening na boisku. Nie można jednak wykluczyć, że plany zostaną zmodyfikowane.
Kibice naturalnie czują niepokój, choć warto zauważyć, że to nie pierwszy, nie drugi, ani nie trzeci raz, kiedy w Płocku zaczyna się palić tuż przed startem sezonu. Zdarzały się okresy, w których Wisła Płock była stawiana w trudnej sytuacji mając jeszcze mniej czasu, a mimo to klub sobie poradził. Zmieniają się ludzie zarządzający Wisłą, ale na potrzeby retoryczne można powiedzieć, że letni kryzys zaczyna być elementem DNA Wisły Płock.
Odchodzili, a klub trwał
Wisła Płock w 2027 roku będzie obchodziła jubileusz 80-lecia założenia klubu i bez cienia przesady można powiedzieć, że aktualnie klub z Łukasiewicza 34 znajduje się w najlepszym momencie w swojej historii. Co prawda był okres 2004-2006, kiedy to Nafciarze grali w eliminacjach Pucharu UEFA, zdobyli Puchar Polski (2006), a w sezonie 2004/05 skończyli rozgrywki na 4. miejscu (w 14-zespołowej lidze). W sezonie 2006/07 Wisła Płock spadła z Ekstraklasy i na powrót do elity Nafciarze czekali 9 długich lat. Klub trzeba było odbudować ze zgliszczy, zawodnicy jeździli na obóz przygotowawczy do Gostynina, a dwa razy Wisła spadła na trzeci poziom rozgrywkowych, do nieistniejącej już II ligi wschodniej. Większość kibiców prawdopodobnie nie wyobraża już sobie przechodzenia przez tę ścieżkę jeszcze raz, ale warto zaznaczyć, że póki co Wisła Płock wciąż przygotowuje się do sezonu 2026/27. W Ekstraklasie. Oczywiście, sezon zapowiada się piekielnie ciężko, ale przed pierwszą kolejką nikt jeszcze mistrzostwa Polski jeszcze nie zdobył, a i nikt z ligi nie spadł.
Klub oczywiście jest w kryzysie, bo tak trzeba nazwać moment, w którym odchodzą trzy ważne osoby. To prawdopodobnie największy kryzys ostatnich lat, ale to też nie tak, że nie można sobie z nim poradzić. Świat wygląda tak, że ktoś odchodzi, a tego kogoś zastępuje ktoś inny. Praca cały czas będzie wykonywana.
Wystarczy wspomnieć odejście Marcina Kaczmarka po 5 latach prowadzenia Wisły Płock. "Generał" awansował z Wisłą do I ligi, a potem do Ekstraklasy i utrzymał zespół w lidze. Na finiszu przygotowań do sezonu 2017/18 doszło do przesilenia w zespole. Po konflikcie z Dominikiem Furmanem Kaczmarek zdecydował się odejść, klub zgodził się rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron. To było 5 lipca 2017 roku, 9 dni później Wisła przegrała z Lechią Gdańsk 0:2 na swoim stadionie, już pod wodzą Jerzego Brzęczka.
- Trenerze, jeszcze będziemy wygrywać - powiedział Brzęczkowi po tym meczu Cezary Stefańczyk.
- Wiem - odpowiedział krótko Brzęczek.
Tydzień później Wisła Płock pokonała Lecha Poznań, a sezon skończyła na 5. pozycji.
Pech chciał, że bardzo dobry sezon Nafciarzy pod wodzą Jerzego Brzęczka zbiegł się w czasie ze zmianą selekcjonera reprezentacji Polski. Po słabym występie na mundialu w Rosji z kadrą pożegnał się Adam Nawałka, a Zbigniew Boniek zapragnął Jerzego Brzęczka. Wcześniej trenera chciał jeden z czołowych klubów w lidze, ale tu prezes Kruszewski powiedział "nie". Wobec takiej oferty uznał, że nie może blokować trenera i zgodził się na odejście Brzęczka. Komunikat pojawił się 12 lipca, tym razem 10 dni przed pierwszym meczem. Łukasz Masłowski, ówczesny dyrektor sportowy Wisły, przyznał, że klub nie ma opcji awaryjnej. Wisła Płock "dostała" w zamian Dariusza Dźwigałę, z którym rozstała się po zaledwie 12 meczach.
To był trudny sezon, klub eksperymentował z Kibu Vicuną za sterami, w końcu w kwietniu, kiedy sytuacja była już dramatyczna, zarząd postawił na Leszka Ojrzyńskiego. Wisła Płock raz jeszcze wyszła obronną ręką, choć losy utrzymania ważyły się do ostatnich sekund. Niektórzy kibice zapewne pamiętają mecz z Zagłębiem Sosnowiec przy Łukasiewicza 34 i uderzenie Dawida Ryndaka w poprzeczkę bramki Bartłomieja Zynela. Gdyby zawodnik Zagłębia trafił wtedy do siatki, Wisła prawdopodobnie spadłaby z ligi. W sporcie potrzebne jest jednak szczęście i 18 maja 2019 roku sprzyjało Wiśle Płock. Można więc powiedzieć, że raz jeszcze klub poradził sobie z kryzysem, choć gdyby Ryndak wtedy trafił, to byśmy powiedzieli, że limit szczęścia musiał się w końcu wyczerpać. Tak się jednak składa, że historię piszą zwycięzcy.
Leszek Ojrzyński prowadził przygotowania Wisły Płock do kolejnego sezonu, nawet zaczął sezon na ławce. Po zaledwie 4 kolejkach trener musiał odejść ze względu na dramat w życiu osobistym. Klub musiał sobie jednak poradzić i postawił na Radosława Sobolewskiego.
Początek w wykonaniu Radosława Sobolewskiego był imponujący. Futbol zaproponowany przez Wisłę może nie imponował, ale jednak to Nafciarze po 13. kolejce zasiedli w fotelu lidera Ekstraklasy. Druga część sezonu nie była jednak tak rewelacyjna, skończyło się na 12. miejscu.
W międzyczasie z klubu odchodzili dyrektorzy sportowy: Łukasz Masłowski, Marek Jóźwiak, a także prezes Jacek Kruszewski, sternik klubu w latach w latach 2012-2020 (od 2011 roku był wiceprezesem). Zastąpił go Tomasz Marzec.
Pierwszy sezon pod wodzą prezesa Marca był przeciętny (2020/21- 12. miejsce), kolejny już o wiele lepszy - 6. miejsce. Wisłę prowadził wtedy Maciej Bartoszek, zespół przejął Pavol Stano.
Kolejny sezon zaczął się rewelacyjnie, Wisła Płock była sensacyjnym liderem, a do tego Nafciarze oferowali naprawdę ciekawy football. Sęk w tym, że w skarbcu zaczęło świecić pustkami i trzeba było łatać finanse sprzedażą zawodników. Udało się to poniekąd zrobić, ale finałem był spadek zespołu. To pierwszy kryzys, który skończył się boleśnie dla Nafciarzy.
Po spadku nastąpiła fala dymisji - z klubem pożegnał się prezes Marzec, dyrektor Paweł Magdoń, wkrótce zwolniono też Marka Saganowskiego. Po spadku funkcję przesa przejął Piotr Sadczuk i według naszej wiedzy skorzystał z tego, co przygotował poprzednik. Mianowicie z Dariusza Sztylki.
Prowadzenie Wisły Płock w sezonie 2023/24 przypominało wejście do płonącego budynku. Mimo to ambicje w Płocku były duże, klub miał się włączyć do walki o powrót do Ekstraklasy poprzez baraże. Nie udało się, w dość wstydliwych okolicznościach - zespół Dariusza Żurawia w ostatnich kolejkach poległ ze Zniczem Pruszków i Resovią Rzeszów.
Znów można mówić o kryzysie, znów doszło do zmian i przyniosły one rezultat. Mariusz Misiura poprowadził Wisłę Płock do awansu do Ekstraklasy, a żeby nie było tak sielankowo, z klubu po awansie odszedł Dariusz Sztylka. Szybko zastąpił go Radosław Kucharski, już w trakcie trwania okna, podobnie jak teraz. Wisła Płock się obroniła, sezon skończyła na 8. miejscu.
Ludzie z Wisły Płock odchodzili, zmieniali się prezesi, dyrektorzy sportowi, trenerzy, a klub trwał. Tylko w ostatniej dekadzie sternikami klubu przy Łukasiewicza 34 były trzy różne osoby, a zespół w więcej niż 5 meczach prowadziło 11 trenerów. W gainecie pracowało też 5 dyrektorów sportowych. Co prawda przydarzył się wstydliwy spadek, ale już po 2 latach Nafciarze wrócili do elity.
Kryzys jest nieodłączną częścią profesjonalnego sportu, dotyka on tak wielkie marki jak Real Madryt, Barcelona czy Manchester United, a nie szukając daleko - przecież jeszcze niedawno Lech Poznań przeżywał kryzysy w obecnym składzie osobowym. Kryzys jest naturalny, pytanie jak sobie z nim poradzisz.
A odpowiedź na to poznamy dopiero w maju 2027 roku.
Komentarze (0)