Orlen Wisła Płock była stawiana w roli faworyta do zdobycia tytułu mistrzowskiego, a już na pewno podopieczni Xaviego Sabate byli uznawani za faworytów meczu w Orlen Arenie. Nafciarze wygrali niemal wszystkie spotkania z Industrią w tym sezonie — wyjątkiem był Superpuchar Polski. Drużyna Sabate zdobyła już Puchar Polski, 14. w historii klubu, ale najważniejsza gra toczy się o mistrzostwo. Jeśli Orlen Wisła Płock sięgnie po tytuł, będzie to 10. mistrzostwo Polski w historii klubu. I właśnie hasłem „1410” klub promował ten mecz.
Droga do obrony tytułu jednak znacznie się wydłużyła. Orlen Wisła Płock przegrała we własnej hali 25:30. To pierwsza porażka Nafciarzy w „świętej wojnie” w Orlen Arenie od marca 2023 roku.
Fatalna pierwsza połowa Wisły
Na początku obie drużyny miały problemy z atakiem pozycyjnym. Szybciej nerwy opanowali zawodnicy Industrii, którzy — mimo niezłej postawy Torbjorna Bergeruda — zdobywali kolejne bramki. Jego vis-à-vis nie spisywał się tak dobrze, ale to nie ściana postawiona przez Klemena Ferlina była największym problemem Wisły. Nafciarze przegrywali sami ze sobą — dochodzili do pozycji rzutowych, ale pudłowali zarówno w ataku pozycyjnym, jak i po przejęciach piłki oraz rzutach przez całe boisko.
Sytuacja Wisły skomplikowała się w 12. minucie. Najpierw w zderzeniu z Michałem Olejniczakiem ucierpiał Przemysław Krajewski, a chwilę później sędziowie ukarali dwiema minutami Abela Serdio i trenera Sabate za dyskusję. Nafciarze musieli grać w podwójnym osłabieniu, a po karze Michała Daszka kilkadziesiąt sekund później nawet w potrójnym. Dwie kolejne bramki zdobył Dylan Nahi i sytuacja mistrzów Polski stała się bardzo trudna (4:10). Po kolejnej udanej akcji Industrii trener Xavi Sabate w końcu poprosił o czas. Na tablicy wyników było już 4:11.
Minutowa przerwa niewiele pomogła Nafciarzom. Było zbyt dużo błędów — strat, niecelnych rzutów — a na dodatek z czerwoną kartką z boiska wyleciał Abel Serdio. Błędy Wisły tylko napędzały Industrię. Trudno wskazać jeden moment, w którym wszystko się załamało. Nafciarze po prostu rozegrali bardzo słabe 30 minut.
Nafciarze gonili wynik
Trener Sabate zareagował po przerwie zmianami. Do pierwszego składu wrócili Melvyn Richardson i Siergiej Kosorotow, a w bramce stanął Mirko Alilović. Druga połowa zaczęła się jednak fatalnie — od straty i niecelnego rzutu. Goście to wykorzystali i na początku drugiej części meczu prowadzili już 21:11.
Nafciarze jednak się otrząsnęli. Ciężar zdobywania bramek wziął na siebie Melvyn Richardson — w pierwszej połowie Francuz trafiał wyłącznie z rzutów karnych. W kratkę grał Kosorotow. Rosjanin irytował nieudanymi rzutami i podaniami granymi nie w tempo, ale kilka razy pokonał Adama Morawskiego.
Goście nie grali już tak efektownie jak w pierwszej połowie. Zawodnicy Krzysztofa Lijewskiego mieli przestój, a w 48. minucie Wisła zmniejszyła stratę do pięciu bramek (20:25). Na więcej Nafciarzy jednak nie było stać. Spotkanie zakończyło się wynikiem 25:30.
W finale play-off Industria Kielce prowadzi 1:0. Rewanż w Kielcach odbędzie się w niedzielę, 31 maja, o godz. 12:30. Wisła musi wygrać, jeśli chce myśleć o obronie tytułu mistrzowskiego. W takim przypadku decydujący mecz zostanie rozegrany w niedzielę, 7 czerwca.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 25:30 (11:19)
Orlen Wisła Płock: Bergerud, Alilović — Daszek 2, Janc 3, Serdio, Susnja, Samoila 1, Richardson 7, Zarabec 1, Fazekas 2, Krajewski 1, Dawydzik 2, Mihić 2, Szita, Kosorotow 4.
Industria Kielce: Ferlin, Morawski — Jędraszczyk 3, Olejniczak 1, Alex Dujszebajew 4, Kounkoud 1, Maqueda 1, Moryto 1, Daniel Dujszebajew 1, Karalek 4, Vlah 4, Monar 1, Jarosiewicz 4, Nahi 4.
Komentarze (0)