Reklama

Reklama

Nafciarze pewnie awansowali do półfinału Pucharu Polski

Opublikowano: śr, 5 kwi 2017 20:24
Autor:

Nafciarze pewnie awansowali do półfinału Pucharu Polski - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Orlen Wisła Płock pewnie pokonała Azoty Puławy 33:21 i tym samym awansowała do półfinału Pucharu Polski. Najwięcej bramek w płockim zespole zdobył Maciej Gębala.

Reklama

Orlen Wisła Płock pewnie pokonała Azoty Puławy 33:21 i tym samym awansowała do półfinału Pucharu Polski. Najwięcej bramek w płockim zespole zdobył Maciej Gębala. 

Mecz niemal od samego początku był jednostronny. Co prawda goście prowadzili w 4. minucie po bramce Przemysława Krajewskiego, ale to było wszystko, na co było tego dnia stać podopiecznych Marcina Kurowskiego. Wicemistrzowie nie pozostawili rywalom złudzeń i już po niespełna 10 minutach prowadzili różnicą czterech bramek. Świetnie w bramce spisywał się Adam Morawski, a dobra gra w obronie skutkowała kontratakami. Brylowali Sime Ivić i Adam Wiśniewski, trzy bramki w pierwszej połowie z koła dorzucił też Maciej Gębala. Podopieczni Piotra Przybeckiego sukcesywnie podwyższali prowadzenie i do przerwy wygrywali już 19:9. 

W przerwie zaplanowano miłą uroczystość. Złoci medaliści mistrzostw Polski juniorów zostali nagrodzeni upominkami przez swój klub, a także prezydenta Andrzeja Nowakowskiego i Wiolettę Kulpę - delegatkę ds. społeczności lokalnej w Orlenie. 

Tuż po zmianie stron puławianom udało się zmniejszyć nieco dystans, wykorzystując błędy w ataku pozycyjnym Nafciarzy. Była to jednak tylko krótka zadyszka wicemistrzów Polski. Efektowne bramki zdobywał Jose de Toledo i po 38 minutach Wisła znów przeważała 10 bramkami (23:13).  

Puławian było stać tylko na krótkie zrywy. Sposób na pokonanie Morawskiego z rzutów karnych znalazł wreszcie Bartosz Jurecki, punktowali też Nikola Prce i Rafał Przybylski, ale to było zdecydowanie za mało. Zawodnicy Azotów popełniali mnóstwo błędów, a gospodarze grali dynamiczne, efektownie, a przede wszystkim efektywnie. Nawet gdy nie udawało się rozerwać defensywy Puław, zostawało dogranie do dobrze dysponowanego Macieja Gębali. Kołowy zdobył w tym meczu 6 bramek. 

Nafciarze grali na ogromnym luzie, co nie przeszkadzało im w poprawieniu wyniki. Ostatecznie wicemistrzowie Polski zwyciężyli 36:24 i awansowali do półfinału Pucharu Polski.

Losowanie par półfinałowych odbędzie się jutro. W losowaniu nie obowiązuje rozstawienie. 

 

Powiedzieli po meczu:

Marcin Kurowski (trener Azotów Puławy): Gratuluję gospodarzom bardzo udanego występu. Wisła ustawiła sobie ten mecz w zasadzie od samego początku. Zagrała bardzo mocno w obronie, z czego wyprowadziła serię kontr i to pozwoliło jej odskoczyć na kilka bramek. My natomiast tak jakby spuściliśmy głowy. Na początku drugiej połowy staraliśmy się podjąć jeszcze walkę, jednak bramkarze zespołu z Płocka byli w znakomitej formie, albo my po prostu zrobiliśmy z nich mistrzów świata i niestety nie mogliśmy już nic w tym spotkaniu wskórać. Były momenty przyzwoitej z naszej strony gry w obronie, bo niestety nie można powiedzieć, że bardzo dobrej. Niestety nasz atak, przy bardzo dobrej grze w obronie ORLEN Wisły wyglądał mizernie. Do tego nasza skuteczność również spowodowała, że wynik końcowy jest mocno na korzyść Płocka. Kilka niewykorzystanych stuprocentowych sytuacji rzutowych, do tego trzy-cztery przestrzelone rzuty karne z takim przeciwnikiem musiało się zemścić i wynik 36:24 mówi sam za siebie.

Bartosz Jurecki (Azoty Puławy): Tak jak trener powiedział, początek spotkania to seria przestrzelonych sytuacji stuprocentowych, a bardzo dobra, agresywna gra w obronie płocczan wybiła nas troszeczkę z rytmu. Potem chcieliśmy kilka razy zbyt szybko oddawać rzuty, gdzie nadzialiśmy się na kontry i głowy nam trochę opadły. Przy tak doświadczonej drużynie nie powinno się tak stać, ale to jest sport. Musimy sobie usiąść i porozmawiać, bo ostatnie mecze gramy w kratkę. Nasz atak pozycyjny również nie wyglądał najlepiej. Troszeczkę za wolno graliśmy i drużyna z Płocka bardzo łatwo nas rozczytała w obronie.

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły Płock): Można powiedzieć, że do tego meczu przygotowywaliśmy się już przez dłuższy okres czasu. Udało nam się utrzymać sposób grania w obronie z meczu z Kwidzynem i to jest bardzo cenne. Pracujemy nad tym już jakiś czas i teraz to daje efekty. Miejmy nadzieję, że na tę końcową część sezonu spowoduje to po prostu większą pewność u zawodników. Z tego łatwiej nam wyprowadzać kontry, łatwiej sobie ustawiać mecze, aczkolwiek trzeba przyznać, że bardzo dobrze w bramce zaczął Adam Morawski, broniąc kilka sytuacji sam na sam. Pomógł nam w momencie, kiedy powiedzmy sobie szczerze gra w ataku nam się nie układała. Gdy już odskoczyliśmy na kilka bramek, wprowadziło to nieco spokoju w naszej grze i udało nam się zniwelować te najbardziej niebezpieczne zagrania w ataku zespołu z Puław. To było główną przyczyną tego, jak to spotkanie nam się później ułożyło.

Maciej Gębala (Orlen Wisła): Myślę, że dzisiaj po prostu zrealizowaliśmy założenia przedmeczowe. Od samego początku zagraliśmy bardzo twardo w obronie i z tego wyprowadziliśmy kontry. Ostatni okres przepracowaliśmy bardzo solidnie i to było widać dzisiaj na boisku.

 

Orlen Wisła Płock - KS Azoty Puławy 36:24 (19:9)

Bramki Orlen Wisła Płock: Maciej Gębala 6, Racotea 5, Ghionea 4, Wiśniewski 4, Toledo 4, Ivić 3, Daszek 3, Duarte 2, Zhitnikov 2, Pusica 1, Tarabochia 1, Mihić 1.

Kary: 8 min

Bramki Azoty Puławy: Jurecki 6, Przybylski 5, Prce 5, Krajewski 4, Masłowski 3, Kuchczyński 1.

Kary: 4 min 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.