Reklama

Reklama

Minimalna porażka Nafciarzy. Walka o złoto trwa

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Miecznik

Minimalna porażka Nafciarzy. Walka o złoto trwa - Zdjęcie główne

foto Tomasz Miecznik

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W 13. kolejce PGNiG Superligi piłkarze ręczni ORLEN Wisły Płock po zaciętym, emocjonującym meczu przegrali w Kielcach z Łomżą Vive 26:27 (11:14).

Reklama

Wiadomo było, że potyczka dwóch niepokonanych ekip na krajowym podwórku ma bardzo duże znaczenie. Nie ma w lidze fazy play off, więc każdy mecz jest ważny. Trzecie w tabeli Azoty Puławy miały już 9 punktów straty do Wisły i Vive więc raczej pewne jest, że o złocie w tym sezonie zadecydują mecze Płocka Kielcami.

Niedzielny mecz poprowadzili sędziowie z Macedonii, co niemal do ostatniej chwili było wielką tajemnicą. Początek był zacięty i wyrównany, gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Szymona Sićko, ale później bramki padały na zmianę. Oba zespoły grały wyjątkowo twardo i agresywnie w obronie.

Nafciarze mieli szansę na objęcie prowadzenie, ale złe podanie sprawiło, że Arkadiusz Moryto trafił z kontry na 5:4 dla Łomży (10. min). Strzał Zoltana Szity obronił niemiecki bramkarz Vive, gol z koła i Vive odskoczyło na dwie bramki. 

Michał Daszek zderzał się z murem rywali, a po faulu ofensywnym Niko Mindegii Vive trafiło na 7:4 i o czas poprosił trener Wisły (13. min.).

Vive zaczęło się mylić, dzięki czemu po dwóch bramkach Daszka płocczanie zniwelowali stratę do jednej bramki (7:8 po 18 minutach). Niestety, róznicę zaczął robić Andreas Wolff, a na dodatek karę 2 minut otrzymał Siergiej Kosorotow. 

Na szczęście dla gości w sytuacji sam na sam obronił Adam Morawski, a w osłabieniu trafił Dmitrij Żytnikow i było już tylko 12:11 dla gospodarzy. Kompletnie zagubiony był Kosorotow, pomylił się też z karnego. W idealnej sytuacji Serdio trafił w poprzeczkę, a do przerwy zespół Vive prowadził 14:11.

W drugiej połowie Nafciarze dzięki dobrej obronie trafili dwa razy i znów przegrywali tylko jedną bramką (13:14).  Wisła popełniała więcej błędów od gospodarzy, ale wynik wciąż był sprawą otwartą. Po 40. minutach Vive prowadziło tylko 18:17. Karę otrzymał Przemysław Krajewski, a Vie znów odskoczyło na trzy bramki (21:18).

Ostro powstrzymywany był rozgrywający akcje Mindegia, płocczanie mieli problemy z dojściem do dogodnej sytuacji rzutowej, więc trener Xavi Sabate poprosił o czas.

14 minut przed końcem gospodarze po raz pierwszy mieli cztery gole przewagi - zrobiło się 23:19. Skuteczny był Dylan Nahi, trafił do siatki po raz ósmy i podwyższył na 25:21. Swojego dnia nie miał Morawski, 10 minut przed końcem zastąpił go Krystian Witkowski. 

Wolff i Nahi robili różnicę, ale Wisła walczyła o każda bramkę, Witkowski obronił karnego, w przewadze goście trafili na 24:26 na dwie i pół minuty przed końcem.

21 sekund przed końcem po obronie Witkowskiego przy stanie 25:27 o czas poprosił Sabate, by przygotowac ostatnią akcję meczu. W ostatniej sekundzie trafił Kosorotow i skończyło się minimalną stratą jednej bramki. A przegrywali już różnicą 5 trafień.

Łomża Vive Kielce - ORLEN Wisła Płock 27:26 (14:11)

Bramki dla Wisły: Serdio 6, Daszek 5, Kosorotow 4, Krajewski 3, Mihić 3, Żytnikow 2, Szita 2, Mindegia 1

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy