Reklama

Reklama

Minimalna porażka Nafciarzy. Jeden Daszek to za mało

Opublikowano: czw, 18 mar 2021 20:49
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Miecznik

Minimalna porażka Nafciarzy. Jeden Daszek to za mało - Zdjęcie główne

foto Tomasz Miecznik

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Zespół z Kielc był słaby jak nigdy, ale i tak w półfinale Pucharu Polski szczypiorniści ORLEN Wisły Płock ulegli Łomży Vive Kielce 27:29 (13:14). Aż 12 bramek zdobył dla płocczan Michał Daszek.

Reklama

Na zwycięzcę czwartkowego meczu w Kielcach w finale Pucharu Polski czekały już Azoty Tarnów.

W meczu w Kielcach w barwach gospodarzy część obserwatorów ze zdziwieniem zobaczyła Tomasza Gębalę i Arkadiusza Moryto, do tej pory kontuzjowanych. Nie zagrali kilka dni temu w kadrze Polski, a szkoda, bo bez nich w eliminacjach mistrzostw Europy Polska przegrała ze Słowenią i Holandią...

Na parkiecie trwała wyrównana walka, płocczanie walczyli o każdą piłkę., Po przechwycie Michała Daszka i bramce Przemysława Krajewskiego w 8. minucie było 5:5. 

Emocje sięgnęły zenitu w w 18. minucie. Po akcji pod bramką Wisły i faulu na zawodniku Łomży w szał wpadł trener gospodarzy Tałant Dujszebajew. Nie po raz pierwszy nie zapanował nad emocjami, a słownictwo chyba nie było na najwyższym poziomie, skoro został ukarany karą 2 minut i czerwoną kartką.

Płocczanie grali dobrze, po świetnej interwencji Adama Morawskiego skontrował Daszek i było po 9 w 20 minucie, a Łomża pozostawała prawie 7 minut bez gola!

Niestety, gospodarze trafili cztery razy pod rząd i wygrywali 13:9. Dopiero wtedy w swoim czwartym rzucie trafił Zoltan Szita, po chwili do pustej bramki z kontry rzucił Lovro Mihić. Obronił też Morawski, przez całe boisko rzucił Przemysław Krajewski i trzy minuty przed końcem pierwszej połowy było już tylko 13:12.

Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 14:13 dla Łomży i wszystko jeszcze było możliwe. Szkoda, że płocczanie nie wykorzystali aż 3 z 5 rzutów karnych.

W drugiej połowie płocczanie nie trafili dwa razy, a Łomża trafiła na 15:13 i karę 2 minut otrzymał słabiutki w Kielcach Szwed Philip Stenmalm. Gdy do bramki trafił Karacić, było już 17:14 dla kielczan. W szeregach płocczan klasę pokazywał Daszek, ale reszta zostawała w tyle. W 38. minucie trafił na 16:18, w tym momencie miał na koncie 8 bramek z 10 rzutów.

Na18:18 mógł wyrównać Lovro Mihić, ale nie trafił z własnej połowy do pustej bramki. Słabo prezentował się kreator gry Wisły Niko Mindegia. tym razem niestety nie błyszczał Morawski.

Kwadrans przed końcem Łomża wygrywała 23:20 i sytuacja płocczan była bardzo trudna. O czas poprosił Xavier Sabate. Niestety, do siatki trafił ozdrowieniec Moryto i przewaga wzrosła do czterech bramek. 

Płocczanie ambitnie odrabiali straty, wprawdzie w sytuacji sam na sam nie trafił Krzysztof Komarzewski, ale  po chwili w karnego trafił Daszek i w 50. minucie było tylko 24:23 dla Kielc.

Z rzutu karnego Moryto - zapewne przypadkowo - trafił w twarz Morawskiego, ale zgodnie z przepisami otrzymał czerwoną kartkę. Z pięknej wrzutki po raz pierwszy do siatki trafił Mindegia i 9 minut przed końcem był remis po 24. Karnego obronił "Loczek", ale płocczanie nie zdołali doprowadzić do rzutu, sędziowie odgwizdali im grę na czas. Nie trafił Mindegia, a Kielce bez litości trafiły z karnego na 26:24.

Komarzewski zrehabilitował się trafieniem na 26:26 cztery minuty przed końcem. Niestety, czerwoną kartkę otrzymał Szita, a gospodarze pokonali Morawskiego. Błąd Wisły, ograny pasywny Stenmalm i zrobiło się 28:26. Gospodarze dowieźli przewagę do końca i awansowali do finału PP.

Łomża Kielce - ORLEN Wisła Płock  29:27 (14:13)

Najwięcej bramek dla Wisły: Daszek 12 (6 k), Krajewski 4, Szita i Mihić - po 3.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 7 miesięcy temu | ocena +1 / -0

    Lovro

    W finale czekają Azoty Puławy ? Hahaha. Brawo pismaku. Popisałeś się wiedzą.

  • 7 miesięcy temu | ocena +5 / -1

    Wislander

    Trzeba to powiedzieć jasno: mecz można było wygrać - od kilku lat nie było tak blisko wygranej w kielcach, ale sprawę nam zawalili Hiszpanie: bez pomysłu trener Sabate, zwalniający (zamiast przyspieszania) akcje ofensywne Mindiega i nijaki, bezbarwny Ruiz. Jednym Daszkiem, dobrym Loczkiem, solidnymi skrzydłami meczu z kielcami się nie wygrywa; np. jest 56 minuta (po kartce dla Zoltana) , wynik -2, kto na boisku w ataku pozycyjnym? 3 skrzydłowych i Mindiega! Czy każda akcja musi kończyć się przerzucaniem piłki po polu karnym, aż ktoś wrzutką zdobędzie bramkę? ta drużyna Sabate (o ile w miarę przyzwoicie w obronie) nie ma żadnego pomysłu na konstruowanie ataku; w tym sezonie pozostaje walka o obronę Vice-mistrza, o ile trener Sabate nas nie zaskoczy in minus

    • 7 miesięcy temu | ocena +0 / -1

      Mondry

      O wyniku tego meczu zadecydowała dyspozycja bramkarzy. Wolf super, Loczek kiepsko