Reklama

Reklama

Masło podziękował kibicom za przyjęcie

Opublikowano: ndz, 21 wrz 2014 10:44
Autor:

Masło podziękował kibicom za przyjęcie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Dziękuję płockim kibicom za wspaniałe przyjęcie – mówił Piotr Masłowski na konferencji po meczu Wisły Płock z Azotami Puławy. – Mecze w rodzinnym mieście są dla mnie zawsze wyjątkowym przeżyciem.

Reklama

Dziękuję płockim kibicom za wspaniałe przyjęcie – mówił Piotr Masłowski na konferencji po meczu Wisły Płock z Azotami Puławy. – Mecze w rodzinnym mieście są dla mnie zawsze wyjątkowym przeżyciem.

Powrót na stare śmieci był dla środkowego rozgrywającego ekipy z Puław sympatyczny pod względem emocjonalnym. Ale sportowo nie był już tak udany. Chociaż gospodarze podkreślali, że Azoty były dla nich najcięższym rywalem w tym sezonie, wyższość nafciarzy nawet przez chwilę nie pozostawiała jakichkolwiek wątpliwości.

Przed meczem niemal wszyscy powtarzali jak mantrę, że konfrontacja z czwartą ekipą sezonu 2013/2014 powinna być prawdziwym testem sportowej wartości „nowej” Wisły. Bo dwaj pierwsi rywale w obecnych rozgrywkach nie postawili drużynie z Płocka zbyt wysokich wymagań.

Goście faktycznie nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, stawiając w pierwszej połowie wyjątkowo twardy opór. Nie są się jednak ukryć, że sporo zawdzięczali naszym bramkarzom. Ani Marcin Wichary, ani Rodrigo Corrales nie wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności.

Przy stosunkowo kiepskiej (jak na ich potencjalne możliwości) postawie płockich golkiperów Azoty dość długo utrzymywały niewielką stratę bramkową. Przez zdecydowaną większość tej części gry Wisła prowadziła 2-3 bramkami. Tylko raz przewaga nafciarzy sięgnęła pięciu oczek.

Kiedy zabrzmiała syrena oznajmiająca zakończenie pierwszych 30 minut, miejscowi cieszyć się mogli z czterobramkowej przewagi. Można było spodziewać się, że puławianie nie odpuszczą walki o korzystny dla siebie rezultat, dzięki czemu walka będzie jeszcze bardziej zacięta. Stało się jednak zupełnie inaczej.

Płocka maszyna do zdobywania bramek funkcjonowała równie dobrze jak przed przerwą, a Rodrigo Corrales wreszcie pokazał, na co go stać. Wisła powoli, ale systematycznie budowała swoją przewagę, która chwilami sięgała już dziesięciu oczek. W pewnym momencie wydawało się, że podopieczni trenera Manolo Cadenasa powinni zdobyć co najmniej 40 bramek, a przy tym wygrać różnicą nie mniejszą niż 10 goli.

Stało się jednak inaczej. Kiedy podopieczni trenera Manolo Cadenasa byli już pewni wygranej, rozluźnili się zbyt mocno, a ich rywale wykorzystali sytuację i do końcowej syreny pracowali nad zminimalizowaniem strat.

Orlen Wisła Płock – Azoty Puławy 38:30 (20:16)

Wisła: Wichary, Corrales – Pusica 5, Ghionea 5, Jurkiewicz 5, Syprzak 2, Zeljenović 2, Nikcević 5, Rocha 5, Montoro 3, Racotea 4, Tioumenstev 1, Wiśniewski 1, Daszek, Kwiatkowski

Azoty: Bogdanow, Zapora, Raśimas – Kus 1, Przybylski, Masłowski 2, Krajewski 6, Savić 4, Prce 8, Sobol 3, Tarabochia 4, Skrabania, Grzelak, Ćwikliński 2

 

 

fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.